W Egipcie też segregują śmieci... z rzadka. Tylko w luksusowych obiektach. To zdjęcie zrobiłam na wyspie Elefantynie na Nilu w pięciogwiazdkowym Moevenpick Aswan Resort.
Nad lekko
wzburzoną rzeką Kamienną, kilka kilometrów przed Bałtowem w woj. świętokrzyskim unosi się w powietrzu
cearadaktyl, pterodaktyl z rodziny pterozaurów, czyli po prostu dinozaur w
wersji latającej. Jego czterometrowe skrzydła chwieją się lekko uderzane
kroplami deszczu - mam wrażenie, że zaraz ruszy do ataku! Za chwilę jestem w
miasteczku i parkuję tuż pod wielką głową gada wyglądającego ze strychu domu -
ma wysokość kilku pięter! Jeszcze tylko kasa biletowa, sklep z gadżetami:
dinozaury w wersji pluszowej, plastikowej, makro i mikro, i zaraz „przyklejam
się" do jakiejś wycieczki. Od przewodnika dowiaduję się, że w okresie
jurajskim, 150 min lat temu na terenie dzisiejszego Bałtowa znajdowało się
ciepłe morze pełne koralowców, ramieniono- gów, ślimaków, jeżowców. Nieopodal,
po piaszczystym wybrzeżu przechadzały się dinozaury, zupełnie jak w
filmie„Jurrasic Park". Na ich ślady natrafił Gerard Gierliński z
Państwowego Instytutu Geologicznego w Warszawie. Był to impuls do stworzenia w
Bałtowie JuraParku. Wyruszam na wycieczkę, wijącą się meandrycznie ścieżką
parku od kambru do dziś. Z pomocą kolorowych tablic powtarzam sobie historię
ziemi ostatnich 500 min lat. Na spotkanie wychodzą mi, niemal dosłownie, bo
uchwycone w ruchu, naturalnej wielkości dinozaury - niekiedy solo, czasem w
parach czy większych grupach, biegnące zgodnie lub toczące ze sobą boje pośród
bujnej zieleni parku. Z ciekawości dotykam jednej z figur, bo są tak
zaskakująco dobrze wykonane. Początkowo robione były w Niemczech, jednak od
2006 r. ich produkcją zajęła się poznańska firma Arte, która każdy model
konsultuje naukowo z Muzeum Ewolucji PAN. Na końcu ląduję... w piaskownicy,
czyli na placu zabaw dla dzieci, które radośnie odkopują szkielet ogromnego
tyranozaura, przypuszczają zmasowany atak na huśtawki, zjeżdżalnie i karuzele.
Brakuje tylko Freda Flinstone'a i Wilmy, bo Dinów ci tu dostatek... 320 tys. turystów odwiedza rocznie Bałtowski
Kompleks Turystyczny. Położony na 100 ha wsi Bałtów, jest teraz największym
obiektem rozrywkowym w kraju. Od niego też zaczęła się moda na parki dinozaurów
w Polsce.
Choć nazwa dinozaur jest zbitką greckich słów
deinos ‘straszny’ i saros ‘jaszczurka’ to w rzeczywistości nie miały z nimi nic
wspólnego. Stanowią osobną grupę gadów, których najbliższymi krewniakami prócz
ptaków są krokodyle. Odkrycie pierwszych skamielin dinozaurów na początku XIX
w. zapoczątkowało modę na nie – pojawiły się ich szkielety w muzeach, a w 1854
r. otwarto Crystal Palace Dinosaurs w Londynie, będący obecnie najstarszym dino-parkiem
na świecie. Między 1977 a 1991 r. mianem
największego na naszym kontynencie był Traumlandpark w niemieckim Bottrop.
Publikacja „Jurrasic Park” Michaela
Crichtona w 1990 r. uruchomiła nową modę na tematyczne parki rozrywki z
prehistorycznymi gadami w roli głównej. Do nas zawitała na początku nowego
stulecia.
Dziś parków dinozaurów w Polsce jest już blisko 20, a o tym wszystkim piszę w "Aktualnościach Turystycznych" POT http://www.aktualnosciturystyczne.pl/produkt-turystyczny/rozrywka-edukacja-dochodowa-moda (Zdjęcia pochodzą z Zatorlandu, a nie z Bałtowa!)