Na zewnątrz czysty klasycyzm. Dobrze "spatynowany" Pałac Hotel Alexandrinum w Krubkach-Górkach wyglądający na zabytkowy - w istocie liczący zaledwie kilka wiosen.
W błąd co do wieku budynku wprowadza data nad wejściem - 1812, kojarząca się zaraz z Inwokacją do "Pana Tadeusza" i czasami, kiedy Polacy tak bardzo ufali, że dzięki Napoleonowi odzyskają niepodległość.
I park w stylu angielskim otaczającym pałac. Autentyczny, XVIII -wieczny, a więc pod opieką konserwatora zabytków.
Spośród starych drzew wyłaniają się oczka wodne, ale również Świątynia dumania i nieduży łuk triumfalny.
Dwa kamienne lwy, czuwające przy jednej z ławek też są stare. Po wejściu do środka trzeba dać chwilę oczom, aby przyzwyczaić je do zmiany oświetlenia. Najbliżej, po prawej stronie jest lada recepcji - dobrze, że nie trzeba jej szukać po całym parterze, jak to się czasem w hotelach zdarza. Dalej, dyskretnie schowane dwie windy - po prawej i lewej stronie, którymi można się dostać na pierwsze i drugie hotelowe piętro oraz do restauracji, kawiarni i strefy relaksacyjnej z basenem i sauną.
Windą też można zjechać na poziom -1, gdzie nocą bawią się dorośli. I dopiero po paru chwilach, gdy już spojrzenie opuści monumentalne schody wiodące ku górze, ze ścian przyzywa...co za kompletne zaskoczenie... naga postać.
Kobiety nadspodziewanie obfitych kształtów, która pręży swe ciało bezwstydnie eksponując gigantyczne piersi i wydatną pupę.
Ta "goła baba" to płaskorzeźba jakich w pałacu jest cała mnogość. Panie bez odzienia, wyginające śmiało ciało hulają po ścianach korytarzy, pokoi, nawet basenu.
Niekiedy murzyńskich kształtów, innym razem bardziej europejskich. Jakbyśmy się znaleźli w pochodzie Dionizosa, pośród grupy bachantek czy jak kto woli menad, z których powoli spadają skóry, gdy oddają się wyuzdanemu tańcowi.
Każda ma burzę włosów na głowie i ciekawe twarze, inspirowane sztuką różnych malarzy. Mnie kilka z nich skojarzyło się z ulubionym Beardsleyem. Im dłużej jednak błądziłam po pałacowych wnętrzach, tym mniej poważnie traktowałam bachanalie na ścianach. Zwłaszcza, że niektóre trąciły ewidentnie zamierzonym kiczem.
Już pojęłam, że ich pomysłodawca i autor, a zarazem właściciel pałacu, były wiceminister finansów Witold Modzelewski po prostu prowokuje odbiorcę. Robi do niego oko, aby dobrze się bawił, nie gorszył, nie krzywił, nie wydziwiał. Ale zwrócił uwagę na stonowane kolory, gustowne urządzenie pokoi, z których każdy jest nieco inny i ma duszę.
I wsiadł w samochód i pokonał zaledwie 13 km z Warszawy, bo pałac znajduje się w gminie Wołomin, w pobliżu stacji kolejowej w Sulejówku.Niebanalne miejsce, o którym więcej Miłe Panie i Panowie bardzo mili też poczytają w moim tekście w Rzeczpospolitej http://turystyka.rp.pl/artykul/706099,1266931-Alexandrinum--czyli-noc-w-ramionach-bachantki.html?p=1
(zdjęcia własne i Pałac Hotel Alexandrinum)
Z Rodzicielką, za sprawą genów siłą rzeczy, wiele cech mamy wspólnych. W tym namiętność do czytania. U obu, przy łóżku pyszni się zawsze, mniejszy lub większy stosik książek. I ostatnio z tego stosika "mamowego" zwinęłam bez uprzedzenia nader smakowitą pozycję. "Dziedziczki Soplicowa" Joanny Puchalskiej. Do "Pana Tadeusza" żywię bowiem uczucia szczególne. Gdy w szkole miałam tę lekturę przerabiać - to Mama wywiozła mnie pod granicę białoruską i litewską, abym "poczuła" tamtejszą atmosferę, poznała przyrodę, ludzi. I tam po raz pierwszy czytałam sobie Pana Wieszcza, a mrówki mnie obłaziły niczym Telimenę. Z radością powitałam też w 1999 r. przepiękną ekranizację tego poematu w reż. Andrzeja Wajdy, z genialną muzyką Wojciecha Kilara - końcowy polonez, wyprowadzony od dworu pobrzmiewa Polonezem As-dur Fryderyka Chopina, naszego najbardziej patriotycznego kompozytora. Specjalnie zwracam tu uwagę na dwór, gdyż on jest właśnie bohaterem książki Joanny Puchalskiej. Dwór w Soplicowie, a właściwie w Czombrowie, gdyż, jak dowodzi autorka właśnie włości jej przodków stały się prototypem mickiewiczowskiego locum amoenum. Skąd ta pewność? Babka babki pani Joanny, Aniela Uzłowska z Czombrowa właśnie była matką chrzestną Adasia, syna Barbary zatrudnionej przez pewien czas we dworze jako panny apteczkowej. Nota bene z ksiażki dowiadujemy się, na czym ta funkcja polegała. Więcej na stronie mojego bloga: Wojaże intelektualne
Litwo, Ojczyzno moja, Ty
jesteś jak zdrowie – pisał w inwokacji do „Pana Tadeusza” Adam Mickiewicz. Te
słowa i dziś są aktualne, bo nasz wschodni sąsiad oferuje rzeczywiście wakacje
na każdą porę roku pośród nieskażonej jeszcze cywilizacją przyrody.
Litwa, choć leży
dosłownie za miedzą, jest krajem ostatnio mniej przez nas odwiedzanym, o czym
piszę w moim artykule na portalu turystycznym Rzeczpospolitej (http://www.rp.pl/artykul/706827,1051214-Litwa-chce-Polakow--na-razie-bez-wzajemnosci.html). A szkoda, bo ma sporo do zaoferowania. Wpisana na
listę UNESCO starówka w Wilnie przypomina fragmentami włoskie miasta, a
tutejszy deptak Pilies pełen jest eleganckich restauracji, nastrojowych
kafejek, sklepów z wybornymi czekoladkami (nie są gorsze niż szwajcarskie,
włoskie i belgijskie!) i straganów z rękodziełem. A jednocześnie pełna jest
„duchów przeszłości”, wspomnień po Mickiewiczu i Filomatach oraz innych,
polskich tropów.
Koniecznie trzeba spojrzeć na miasto z murów Zamku Giedymina
(nie dając się tam zamknąć po zmroku!) i pójść do Ostrej Bramy, która robi
chyba większe wrażenie niż Częstochowa. Warto też zajrzeć do Muzeum Wielkich
Książąt Litweskich, którego mury były świadkiem miłości króla Zygmunta Augusta
i Barbary Radziwiłłowny. W tym roku otwarto też na nowo po remoncie XIX-wieczny
Ogród Bernardynów. Poza tym w tym roku można już korzystać z nowych taksówek,
Vilnius Veza, w których zamontowano system kontrolujących kierowców kas co uniemożliwia
naciąganie podróżnych: www.turizmas.vilnius.lt, www.vilnius.lt Również figurująca na liście UNESCO Mierzeja Kurońska z
wędrującymi wydmami i sosnowymi lasami oraz wybrzeżem obmywanym falami Bałtyku
to jedno z wyjątkowych miejsc nie tylko na Litwie – warto tu zajrzeć do muzeum
bursztynu, obejrzeć domki rybackie osiedli Neryngi i skosztować wędzonych wg
starych receptur ryb: www.visitneringa.com Góry Krzyży w Szawlach reklamować nie trzeba – 20 tys.
krzyży od arcydzieł sztuki po skromne okazy, w tym krzyż ofiarowany przez Jana
Pawła II robią wrażenie. Rzeźbienie krzyży zresztą zostało wpisane na listę
niematerialnego dziedzictwa UNESCO jako unikatowe litewskie rzemiosło ludowe,
podobnie jak tradycja świąt i festiwali pieśniarskich w krajach bałtyckich.
Dlatego warto wziąć udział w jednym z nich przy okazji podróży do Estonii czy
na Łotwę i Litwę: http://dainusvente.lfcc.lt (Święto Pięśni Litwinów Świata) Na liście UNESCO
znalazła się też Kernave – litewska Troja, gdzie najlepiej można poznać
prehistorię Bałtów: www.kernave.org/Położony malowniczo na niewielkiej wysepce na jeziorzezamek wielkiego księcia Witolda w
Trokach to jedna z atrakcji turystycznych kraju – ekspozycja wewnątrz jest tak
pomysłowa i nowoczesna, że zafascynuje również dzieci.
Troki to jednocześnie
miasteczko Karaimów, gdzie można obejrzeć charakterystyczną dla nich zabudowę i
skosztować przysmaki lokalnej kuchni: www.trakai.lt Nie należy pomijać Druskiennik, nie tylko ze względu na
wspaniały mikroklimat uzdrowiska działającego w oparciu o słone źródła (oferta
lecznicza na każdą kieszeń) i supernowoczesny, największy w Europie wschodniej
Aquapark z saunami, ale również urokliwą, XIX-w. drewnianą zabudowę tego miasta
nad Niemnem w Puszczy Orańsko-Druskiennickiej, do którego lubił przyjeżdżać
Piłsudski: www.druskienniki.pl, http://info.druskininkai.lt/pl_druskininkai/ Koniecznie trzeba zobaczyć też Kowno, nie tylko ze
względu na zamek, starówkę i Mickiewicza, ale i niereklamowane Muzeum… Diabła z
rewelacyjną kolekcją 200 rzeźb i wizerunków „piekielnego gościa” z całego
świata , w tym Hitlera i Stalina wykonujących taniec śmierci, oraz jedyną w
kraju kolejkę górską: www.visit.kaunas.lt, www.ciurlionis.ltPolecane szlaki: średniowieczna Litwa i zamki: http://viduramziu.lietuvos.net/pilys/, klasztory litewskie: http://vienuolynai.mch.mii.lt, litewskie dwory: www.heritage.lt/davari/dvarai.ltmuzea: Park
Europy z rzeźbami Abakanowicz czy Oppenheima: www.eiroposparkas.lt i Park Grutas – symboliczny gułag z rzeźbami
wodzów komunizmu zwiezionymi tu z całego kraju i restauracją serwującą
„komunistyczne” dania: www.grutasparkas.lt