Krótkie wspomnienie dzisiaj. 27 kwietnia 2014 roku uczestniczyłam wraz z grupą, czyli jako pilotka w kanonizacji naszego papieża w Watykanie. Przyjechaliśmy naturalnie jak tysiące innych osób dzień wcześniej czy raczej wieczór wcześniej tak, aby zająć dobre miejsce. Mieliśmy szczęście, bo miejscówka okazała się wyjątkowo dobra - na trasie przejazdu papieża Franciszka. Natomiast ja ten czas pamiętam nie tylko jako wyjątkowe rekolekcje, ale też jeden z najpiękniejszych spacerów, jakie odbyłam po Rzymie. Nocą. Grupa została, a ja ruszyłam " w Wieczne Miasto". W pobliżu Watykanu wszystkie bary, knajpki i sklepy były otwarte - nastawione na "zarobienie" na pielgrzymach, ale dalej był już tylko pusty Rzym, zupełnie tak jak teraz i ja. Chodziłam po nim całą noc, ale podczas uroczystości kolejnego dnia nie czułam zmęczenia, tylko jakąś napędzającą mnie od środka radość.
Jego biała, potężna bryła solidnie osadzona
w połowie wzgórza jako pierwsza przyciąga wzrok każdego, kto po wymagających
sprawnej ręki kierowcy serpentynach dotrze do San Giovanni Rotondo. Dom Ulgi w
Cierpieniu, bo o nim mowa, przyćmiewa gabarytami stojący nieopodal kościół pw.
Matki Bożej Łaskawej, w którym przez 52 lata Ojciec Pio sprawował posługę.
Ten zresztą jest niewielkich rozmiarów.
Nie to co przylegająca doń bazylika, również dedykowana Matce Bożej Łaskawej,
Wzniesiona została dlatego, że pielgrzymi nawiedzający szczątki świętego stygmatyka z roku na rok przybywali do miasta coraz liczniej.
Z tego też powodu przed dziesięcioma laty powstało sanktuarium z prawdziwego zdarzenia.
To Nowy kościół pw. Ojca Pio zaprojektowany przez wybitnego włoskiego architekta Renza Piano.
Ten zresztą jest niewielkich rozmiarów.
Nie to co przylegająca doń bazylika, również dedykowana Matce Bożej Łaskawej,
Wzniesiona została dlatego, że pielgrzymi nawiedzający szczątki świętego stygmatyka z roku na rok przybywali do miasta coraz liczniej.
Z tego też powodu przed dziesięcioma laty powstało sanktuarium z prawdziwego zdarzenia.
To Nowy kościół pw. Ojca Pio zaprojektowany przez wybitnego włoskiego architekta Renza Piano.
Czy spodobałaby się samemu, skromnemu za życia franciszkaninowi ta
przypominająca raczej halę sportową konstrukcja z „barokowym”, bo kapiącym od
złota wystrojem, gdzie samego ojca Pio umieszczono za szybką w dolnym kościele
niczym jakiś eksponat muzealny?
Zaoferował własny transport i kierowcę do szpitala, tak więc już po pięciu minutach przekraczaliśmy próg Izby Przyjęć Domy Ulgi w Cierpieniu. Wbrew moim obawom tłumów nie było, a lekarz przyjął nas natychmiast – w międzyczasie chora została posadzona na wózeczek i tak już poruszała się po całej, gigantycznej placówce. Co zwróciło moją uwagę to bardzo skromny wystrój wnętrz: meble nawet z lat 80., czyste, aczkolwiek w burych kolorach utrzymane ściany i… mnóstwo zdjęć ojca Pio, z czego większość niepublikowanych w znanych mi źródłach. Święty towarzyszył nam praktycznie na każdym kroku – w kilometrach korytarzy i salkach wyposażonych w najnowocześniejszy sprzęt medyczny. Nasz lekarz okazał się specjalistą z powołaniem – po obejrzeniu pacjentki zaraz wysłał ją na dopplera, aby wyeliminować opcje zatoru. Po kolejnym kwadransie badanie na szczęście dało wynik negatywny. Lekarz przepisał zatem antybiotyk i maść mającą w dwa dni zlikwidować opuchliznę (zeszła już po dobie stosowania!). W sumie po pół godzinie moja podopieczna leżała już w hotelowym łóżku, a ja nie mogłam wyjść z podziwu, że udzielona nam pomoc odbyła się w tak ekspresowym tempie, bez żądania jakiegokolwiek ubezpieczenia czy opłaty, za to z dużą dozą profesjonalizmu. Zarówno bowiem lekarz obsługujący dopplera jak i ten pierwszego kontaktu wielokrotnie upewniali się, czy jestem w stanie zrozumieć terminologie medyczną i przetłumaczyć pacjentce zalecenia specjalisty. Ujął mnie też właściciel hotelu Corona, gdy następnego dnia rano znów zaoferował mi samochód, abym mogła jak najszybciej kupić leki w aptece. Liczne fotografie Ojca Pio nie zdobiły lobby jego trzygwiazdkowego hotelu tylko dla „przyciągnięcia gawiedzi”.
Wiara czyni cuda. Nie tylko te spektakularne. Na co dzień wydobywa z ludzi to, co w nich najlepszego – pod warunkiem, że tego chcą.
Szczerze wątpię. Jego dziełem był bowiem Dom
Ulgi w Cierpieniu, szpital mogący dziś pomieścić ponad 1000 pacjentów i uchodzący
za jedną z najbardziej prestiżowych placówek medycznych w Italii. Miałam okazję
się przekonać, że jej nazwa nie jest tylko pustym słowem. Tak się akurat
złożyło, że jednej z moich pielgrzymowiczek właśnie w San Giovanni Rotondo
czyli w dzień po szczególnie męczących dla mojej grupy uroczystościach
kanonizacyjnych w Rzymie (cała noc na nogach, bez snu i wiele godzin podróży w
autokarze z minimalnymi przerwami) bardzo spuchła stopa. Oglądając ją miałam
wrażenie, że za chwile eksplodują znajdujące się tuż pod skórą naczynka
krwionośne. W dotyku była twarda, gorąca, pulsująca i bolesna, a sama chora
skarżyła się na wysoką gorączkę. Nie było na co czekać – pomoc potrzebna była
natychmiast. Na szczęście w sukurs ruszył nam właściciel hotelu Corona, w
którym nocowaliśmy.
Zaoferował własny transport i kierowcę do szpitala, tak więc już po pięciu minutach przekraczaliśmy próg Izby Przyjęć Domy Ulgi w Cierpieniu. Wbrew moim obawom tłumów nie było, a lekarz przyjął nas natychmiast – w międzyczasie chora została posadzona na wózeczek i tak już poruszała się po całej, gigantycznej placówce. Co zwróciło moją uwagę to bardzo skromny wystrój wnętrz: meble nawet z lat 80., czyste, aczkolwiek w burych kolorach utrzymane ściany i… mnóstwo zdjęć ojca Pio, z czego większość niepublikowanych w znanych mi źródłach. Święty towarzyszył nam praktycznie na każdym kroku – w kilometrach korytarzy i salkach wyposażonych w najnowocześniejszy sprzęt medyczny. Nasz lekarz okazał się specjalistą z powołaniem – po obejrzeniu pacjentki zaraz wysłał ją na dopplera, aby wyeliminować opcje zatoru. Po kolejnym kwadransie badanie na szczęście dało wynik negatywny. Lekarz przepisał zatem antybiotyk i maść mającą w dwa dni zlikwidować opuchliznę (zeszła już po dobie stosowania!). W sumie po pół godzinie moja podopieczna leżała już w hotelowym łóżku, a ja nie mogłam wyjść z podziwu, że udzielona nam pomoc odbyła się w tak ekspresowym tempie, bez żądania jakiegokolwiek ubezpieczenia czy opłaty, za to z dużą dozą profesjonalizmu. Zarówno bowiem lekarz obsługujący dopplera jak i ten pierwszego kontaktu wielokrotnie upewniali się, czy jestem w stanie zrozumieć terminologie medyczną i przetłumaczyć pacjentce zalecenia specjalisty. Ujął mnie też właściciel hotelu Corona, gdy następnego dnia rano znów zaoferował mi samochód, abym mogła jak najszybciej kupić leki w aptece. Liczne fotografie Ojca Pio nie zdobiły lobby jego trzygwiazdkowego hotelu tylko dla „przyciągnięcia gawiedzi”.
Wiara czyni cuda. Nie tylko te spektakularne. Na co dzień wydobywa z ludzi to, co w nich najlepszego – pod warunkiem, że tego chcą.
Już od dłuższego czasu unikałam objazdówek-autokarówek, które jako pilotka miałabym prowadzić z Polski do Włoch. Obawiałam się o swój kręgosłup - w końcu tyle godzin spędzonych na nawet najlepiej wyprofilowanym fotelu, w jednej pozycji, z podkurczonymi nogami zdrowe nie jest. Wybierałam wycieczki samolotowe, z punktem startowym na przykład w Rzymie. Również dlatego, że włoscy kierowcy doskonale znają trasy i są szarmanccy, a z naszymi różnie bywa. Tym razem jednak było inaczej. Moi driverzy okazali się mistrzami kierownicy - co widać było chociażby na serpentynach pnących się pod San Giovanni Rotondo i wspaniałymi druhami w podróży. Ileż kanapek postawili mi na Autogrillach, a na koniec dostałam nawet kubek z różą :) Grupa, poza kilkoma zgryźliwymi paniami, które zresztą na końcu przeprosiły za cierpkie słowa pod adresem pilotki, okazała się też niemal modelowa, bo zdyscyplinowana. Tylko raz dwie pielgrzymowiczki oddaliły mi się w Rzymie i trzeba je było wytropić pod kolumnadą Berniniego. Mój kręgosłup też nie zastrajkował dzięki dwóm poduchom, jakie go podczas jazdy stale wspierały - to jest to! Trasę przebyliśmy ambitną: z Warszawy, a konkretnie z Marek przez Polskę, Czechy i Austrię do Włoch. Tutaj kolejno po drodze zwiedzaliśmy Padwę, Pizę, San Gimignano, Rzym, Monte San'Angelo, San Giovanni Rotondo, Lanciano, Manopello, Loreto. Rzym był naszym głównym celem, gdyż grupa moja, pielgrzymkowa, uczestniczyła w kanonizacji dwóch papieży - Jana Pawła II i Jana XXIII - pomyśleć, że to Papa Buono przetarł dobrze szlaki naszemu papieżowi, dzięki czemu mógł realizować swoją światową misję! W sumie w dziewięć dni przebyliśmy w 59-osobowej grupie aż 6000 kilometrów, a w drodze spotkało nas niemało przygód. O tym wszystkim napiszę w najbliższych dniach, bo choć laptop towarzyszył mi w podróży, nie miałam czasu nawet go otworzyć...
Słońce towarzyszyło ostatnim
przygotowaniom Wielkiego Miasta do Kanonizacji Jana Pawła II i Jana XXIII.
Tysiące butelek wody mineralnej w paczkach piętrzyło się już na ulicach w
bezpośrednim sąsiedztwie Watykanu oraz miejsc, gdzie stały, przygotowane już telebimy.
Wszystkie służby mundurowe były postawione w stan najwyższej gotowości.
Do tego stopnia, że niektórym zdarzały się chwile słabości.
Carabinieri bacznie obserwowali wylewające się ze stacji metra Ottaviano-San Pietro tłumy. Chyba jednak zdziwieni, że nie jest to spodziewany wcześniej najazd Hunów. Szacunki sięgały wstępnie nawet siedmiu milionów przyjezdnych.
Przed Bazyliką św. Piotra już stawiano sektory, a między nimi koczowali, zajmując najlepsze miejscówki „z widokiem” pielgrzymi. W bezpośrednim ich sąsiedztwie z godziny na godzinę pęczniała kolejka do Bazyliki – każdy przybysz, czy to z Italii, czy z zagranicy chciał wejść do środka. Nad głowami maszerujących grupami powiewały rozmaite flagi, naturalnie z dominacją biało-czerwonych. Ci najbardziej strudzeni zrzucali bagaże gdzie się da, również pod kościołami
I rozkładali się na schodach prowadzących do świątyń z jedzeniem.
Młodzież śpiewała Abba Ojcze lub tańczyła na via della Conciliazione w rytm afrykańskich bębenków. Pojawiali się też turyści z troszkę innej bajki.
Sprzedawcy dewocjonaliów, oprócz „bohaterów” wydarzenia postanowili przy okazji „sprzedać” też wizerunek obecnego papieża, Franciszka. Można go było nabyć w postaci breloczka, magnesu na lodówkę, podstawki pod myszkę, kubka, szarfy, długopisu.
Kelnerzy sąsiadujących z Watykanem barów niemal siłą wciągali klientów do środka restauracji, oferując serwis „błyskawiczny” – rzeczywiście na carbonarę nie czekało się więcej, niż 10 minut.
Rzym wstrzymał oddech…
Wszystkie służby mundurowe były postawione w stan najwyższej gotowości.
Do tego stopnia, że niektórym zdarzały się chwile słabości.
Carabinieri bacznie obserwowali wylewające się ze stacji metra Ottaviano-San Pietro tłumy. Chyba jednak zdziwieni, że nie jest to spodziewany wcześniej najazd Hunów. Szacunki sięgały wstępnie nawet siedmiu milionów przyjezdnych.
Przed Bazyliką św. Piotra już stawiano sektory, a między nimi koczowali, zajmując najlepsze miejscówki „z widokiem” pielgrzymi. W bezpośrednim ich sąsiedztwie z godziny na godzinę pęczniała kolejka do Bazyliki – każdy przybysz, czy to z Italii, czy z zagranicy chciał wejść do środka. Nad głowami maszerujących grupami powiewały rozmaite flagi, naturalnie z dominacją biało-czerwonych. Ci najbardziej strudzeni zrzucali bagaże gdzie się da, również pod kościołami
I rozkładali się na schodach prowadzących do świątyń z jedzeniem.
Młodzież śpiewała Abba Ojcze lub tańczyła na via della Conciliazione w rytm afrykańskich bębenków. Pojawiali się też turyści z troszkę innej bajki.
Sprzedawcy dewocjonaliów, oprócz „bohaterów” wydarzenia postanowili przy okazji „sprzedać” też wizerunek obecnego papieża, Franciszka. Można go było nabyć w postaci breloczka, magnesu na lodówkę, podstawki pod myszkę, kubka, szarfy, długopisu.
Kelnerzy sąsiadujących z Watykanem barów niemal siłą wciągali klientów do środka restauracji, oferując serwis „błyskawiczny” – rzeczywiście na carbonarę nie czekało się więcej, niż 10 minut.
Rzym wstrzymał oddech…
Wielkanoc w Parku Narodowym Adamello
Brenta z obłędnym widokiem na Dolomity, przeglądające się w toni jeziora,
zaprawione kieliszkiem wybornego Trento DOC – taką propozycję ma region
Trentino. A może wypoczynek w Lacjum, zaraz po emocjach kanonizacji naszego
papieża? Warto tu wybrać się do Tarquini, zgodnie z legendą założonej przez
Tarconta, ojca wszystkich Etrusków. Tutejsza nekropolia w Monterozzi kryje
ponad 600 grobów z VI-I w p.n.e., a ich ściany pokryte są cennymi malowidłami przedstawiającymi
życie Etrusków. Oferta zawiera smakołyki lokalnej kuchni. A może relaks w spa w
regionie Basilicata z wizytą w mieście wykutym w tufie, Materze, gdzie niegdyś
osiedlili się troglodyci? Te i wiele innych propozycje można znaleźć na bardzo
ciekawej stronie: www.talentiitaliani.it
News! Kanonizacja Jana Pawła II - ile zapłaci pielgrzym. Raport Travelplanet.pl
dojazd na kanonizację 08:29Dwaj Papieże: Jan Paweł II oraz Jan XXIII zostaną kanonizowani 27 kwietnia br. w Watykanie. Tego dnia spodziewane są niezliczone rzesze wiernych udających się na uroczystości religijne. Travelplanet.pl przygotował przydatny Raport w formie poradnika, który w całości publikuję. Travelplanet.pl to polski multiagent w turystyce sprzedający przez Internet, Call Center oraz Punkty Obsługi Klienta ofertę starannie sprawdzonych, największych polskich organizatorów wyjazdów. Jednocześnie ma w swojej ofercie bilety lotnicze, hotele, ubezpieczenia podróżne oraz umożliwia wynajem samochodów w dowolnym miejscu na świecie. Raport zawiera informacje, jak dotrzeć najrozsądniej do Rzymu, jak się po nim poruszać, czy warto pojechać na samą kanonizację, czy może wykorzystać ten czas również na bliższe poznanie Wiecznego Miasta.
Drogi dojazdowe do stolicy Włoch, dworce czy lotniska będą przezywać oblężenie. Jak się szacuje, do Rzymu może przybyć nawet pięć milionów pielgrzymów z całego świata. Najszybszym sposobem dla wielu z nich będzie podróż samolotem. Najtaniej zapłacą pielgrzymi udający się do Rzymu tradycyjnymi liniami lotniczymi z Katowic. Ale podróż z tego miast może okazać się najdroższa jeśli wybiorą oni… tzw. taniego przewoźnika. Linie lotnicze w odpowiedzi na zwiększony popyt zapowiadają dodatkowe rejsy na loty do Rzymu.
LOT wprowadził do sprzedaży w sumie na dwadzieścia dodatkowych rejsów, z Warszawy oraz Krakowa. Większość z nich będzie wykonywana największym samolotem we flocie polskiego przewoźnika - Boeingiem 787 Dreamliner mieszczącym 252 osoby. Również irlandzka tania linia lotnicza Ryanair zapowiada dodatkowe rejsy z Warszawy, Krakowa, Wrocławia oraz Gdańska. Po pierwszej fali sprzedaży (w połowie grudnia bilety kosztowały 1500-2000 złotych), ceny biletów spadły. Od nowego roku są stabilne, jednak nie można liczyć na dalszy ich spadek. Jeśli ktoś planuje udać się do Rzymu właśnie samolotem, warto już teraz pomyśleć o zakupie biletów.
Ceny biletów lotniczych zazwyczaj są najniższe na ok. 2-3 miesiące przed planowana datą podróży. Taki trend można zaobserwować również w przypadku przelotów na kanonizację, choć mówimy tu o znacznie wyższym pułapie. Najtaniej na kanonizację można polecieć z Katowic - bilet kosztuje w tym wypadku ok. 1300 zł. O 100 zł więcej zapłacimy wyruszając w podróż z Krakowa, Wrocławia i Warszawy. O ile jednak w do Wrocławia, Krakowa i Katowic wrócimy późnym wieczorem 27 kwietnia, to w drodze powrotnej do Warszawy pielgrzymom, oprócz nocy z 26 na 27 kwietnia na rzymskich ulicach, przyjdzie spędzić kolejną noc na lotnisku we Frankfurcie nad Menem. Wiadomo bowiem, że nocy z 26 na 27 kwietnia żaden z pielgrzymów nie spędzi w hotelu. Tak jak w wypadku Beatyfikacji JPII najpierw udadzą się na czuwanie na Circus Maximus (Circo Massimo), ogromnym placu mogącym pomieścić ponad 400 tysięcy osób, a potem przemieszczą się pod Watykan. Tam czeka ich całonocne przesuwanie się na plac św. Piotra przez Via della Conciliazione.
Wyjazd do Rzymu bezpośrednio przed kanonizacją i powrót jeszcze tego samego dnia po zakończeniu uroczystości jest niemożliwy, jeśli do Wiecznego Miasta chcemy polecieć tanimi liniami. Te w kilku wypadkach oferują lot powrotny 27 kwietnia, ale w godzinach porannych, w czasie trwania uroczystości. Tak jak w przypadku każdej podróży warto być elastycznym. I zastanowić się czy w podróż powrotną do Warszawy nie wybrać się w poniedziałek, 28 kwietnia. Bilet wówczas jest tańszy o 200 zł. Tę kwotę można przeznaczyć na nocleg w Rzymie: przez wyszukiwarkę WWW.hotele24.pl można go znaleźć już w cenie od 160 – 250 zł za dobę (od osoby w pokoju dwuosobowym). Pobyt można odpowiednio wydłużyć przylatując wcześniej lub wylatując kilka dni po uroczystościach.
Planując wylot do Rzymu warto sprawdzić oferty tradycyjnych przewoźników, które mogą mieć korzystniejsze oferty niż tanie linie lotnicze. Ceny biletów Ryanaira na terminy obejmujące kanonizację oscylują wokół 1050 - 1150 złotych. Tanie linie latają do Rzymu z polskich miast w określone dni i nie ma możliwości by polecieć z nimi na kanonizację w przeddzień uroczystości i wrócić bezpośrednio po nich. Porównując ich ofertę z ceną przelotu tradycyjnymi liniami, okaże się że w takich samych terminach za takie same pieniądze polecimy do Rzymu z tradycyjnym przewoźnikiem np. z Wrocławia albo Warszawy (ale z Okęcia a nie Modlina). Warto przy tym pamiętać, że w wypadku tradycyjnych przewoźników oprócz bagażu podręcznego możemy zabrać w ramach biletu dodatkową walizkę. Taniemu przewoźnikowi zapłacimy za to dodatkowo ok. 200 - 250 zł. Tyle może nas kosztować np. przewiezienie składanego krzesełka, karimaty, śpiwora, koca, żywności, napojów itp. przedmiotów niezbędnych do nocnego czuwania przed kanonizacją, a których nie wolno zabrać do bagażu podręcznego.
Najdroższa pielgrzymka czeka tych, którzy do Rzymu udadzą się z Warszawy i Katowic z WizzAirem. Bilety są tu droższe o ok. 250 i 350 zł niż u tradycyjnych przewoźników, za dodatkowy bagaż trzeba zapłacić kolejne 250 zł. Poza tym do Rzymu tymi liniami trzeba wylecieć już 23 – 24 kwietnia, a to oznacza dodatkową rezerwację noclegów, które podnoszą koszt pielgrzymki o kolejne przynajmniej 160 zł za dobę od osoby.
Warto rozważyć również zakup kilkudniowej wycieczki do Rzymu. W serwisie www.travelplanet.pl, który gromadzi oferty największych polskich touroperatorów, 3 - dniowa wycieczka samolotowa (z Warszawy) z noclegami w pobliżu Watykanu lub głównego dworca kolejowego Termini (kilka przystanków metrem od pl św. Piotra) i śniadaniami kosztuje od 1900 zł - 2200 zł (H** i H***) do 2200 - 2800 zł (H****). Przelot z Warszawy to koszt ok. 1200 zł. Do tego trzeba doliczyć noclegi. W wyszukiwarce www.hotele24.pl można znaleźć oferty noclegów na obrzeżach Rzymu (np. Frascati, w okolicach Ciampino) za ok. 1000 - 1100 zł za dwie osoby (25 – 28 kwietnia). W centrum Rzymu trzeba się już liczyć z wydatkiem rzędu 1500 – 1600 zł za 3 noce (pokój dwuosobowy). Taka samodzielnie przygotowana wyprawa wyniesie więc 1700 – 2000 zł i jak widać niewiele odbiega cenowo od wyjazdu z touroperatorem. Jeśli zdecydujemy się na ten pierwszy wariant, będziemy zdani na siebie poruszając się po Rzymie bez opieki pilota wycieczki. Warto wówczas pamiętać, że w dniu kanonizacji trzeba doliczać sporo minut na przemieszczanie się metrem, zwłaszcza po uroczystościach. Po beatyfikacji Jana Pawła II na samo wejście na stację Ottaviano (to najbliżej położony Watykanu przystanek) trzeba było czekać ok. 20 minut. Za to nie powinno być problemów z napojami i pieczywem. Te, tak jak podczas beatyfikacji, mają być rozdawane przez prawdziwą armię wolontariuszy, krążących wokół miejsc związanych z uroczystościami. (Źródło Travelplanet.pl, zdjęcia: archiwum własne, Regione Lazio Assesorato al Turismo/Azienda di Promozione Turistica di Roma)
Przelot
26-27.04
Linie
tradycyjne
|
Przelot
25 lub 26 – 28.04
linie tradycyjne
|
Przelot
Wizzair***
|
Przelot
Ryanair***
|
|
Warszawa
|
1400 zł
Frankfurt*
|
Ok.
1200 zł,
|
1550 zł 24 – 28.04
|
|
Modlin
|
1150 zł 26 – 28.04
|
|||
Gdańsk
|
**
|
Ok.1400 zł
|
1000 zł 23 – 27.04
|
1100 zł 25 – 28.04
|
Katowice
|
1300
zł
|
Ok. 1200 zł
|
1450 zł
23
– 27.04
|
|
Kraków
|
1550 zł
|
Ok. 1370 zł
|
1150 zł 26-28.04
|
|
Poznań
|
1500 zł Frankfurt*
|
Ok. 1250 zł
|
1050 zł 26 – 29.04
|
|
Wrocław
|
1400
zł
|
Ok. 1200 zł
|
1150 zł 25 -28.04
|
LOT uruchamia ponadprogramowe połączenia z Wiecznym Miastem w okresie poprzedzającym bezpośrednio uroczystości ogłoszenia świętym Jana Pawła II. Wśród propozycji przewoźnik uwzględnił opcję wylotu i powrotu tego samego dnia, bez konieczności noclegu. To istotne, bo już teraz wszystkie hotele i hostele oraz apartamenty czy kwatery w Rzymie zostały na przełom kwietnia i maja br. zarezerwowane. Więcej szczegółów oferty na stronie: lot.com
27 kwietnia 2014 r. odbędzie się kanonizacja dwóch papieży Jana Pawła II i
Jana XXIII. Aby umożliwić bezpośredni przelot polskim pasażerom na
uroczystość w Rzymie, Ryanair oferuje dodatkowe loty 25 kwietnia 2014 r. z
Warszawy Modlin, Wrocławia, Krakowa, a także jedyne połączenie wyłącznie na
tę okazję z Gdańska. Dodatkowy
lot powrotny na tych trasach odbędzie się 28 kwietnia. Bilety będą dostępne w
sprzedaży od jutra czyli 21 grudnia 2013 r. Informacja
i rezerwacja na stronie www.ryanair.com
– Matko
Boska! – miał wykrzyknąć na wieść o wyborze Karola Wojtyły na papieża I
Sekretarz KC PZPR Edward Gierek, co opisali Marco Politi i Carl Bernstein w
książce „Jego Świątobliwość”. Marka, wybitnego watykanistę dziennika La Repubblica
poznałam bardzo dobrze, gdy jako tłumaczka i dziennikarka zarazem obsługiwałam
trzy ostatnie pielgrzymki Jana Pawła II do Ojczyzny.
I wraz z nim oraz innymi,
zagranicznymi kolegami-żurnalistami śledziłam z niepokojem każdy, coraz
wolniejszy krok „Papy”, pozostając pod wrażeniem jego charyzmy i głębokiej
duchowości rzeczywiście „nie z tego świata”. Olbrzym, który pokonał komunizm,
nikł w oczach, odchodził za życia, walcząc do końca o każdy dodatkowy dzień,
aby jak najpełniej wypełnić powierzoną mu misję. Pamiętam, jak podczas podróży
apostolskiej w 1999 roku zabrakło Go nagle na Błoniach. Wówczas właśnie Marco
Politi chwycił mnie za rękę i „przeszmuglował” do strefy 0, na którą akurat nie
miałam akredytacji, a ja tłumaczyłam włoskim giornalisti z Volo Papale
wyjaśnienia biskupa Kazimierza Nycza, że papież jest tylko trochę przeziębiony.
Pamiętam, jak słynne discorsi czyli kazania miały coraz mniej osobistych
wtrąceń, na które tak czekała zagraniczna prasa. Ale i nigdy nie zapomnę
wadowickiego rynku, kiedy Papież, z nieco szelmowskim uśmiechem opowiadał o
kremówkach, a ja, z emocji nie zdołałam mu zrobić ani jednego zdjęcia- z 20-30
wtedy wykonanych żadne nie nadawało się do publikacji. Miałam wtedy nieodparte
wrażenie, że spogląda prosto w mój obiektyw – podobno wcale nie pozbawione
racji. Jeden z doświadczonych kolegów- fotoreporterów wyjaśniał mi po
zakończeniu Mszy św.,że znany z
doskonałej pamięci Jan Paweł II często w ten sposób „wyłapywał” wzrokiem nowe twarze
w swoim najbliższym otoczeniu. Nie speszyłam się natomiast naciskając
wielokrotnie spust migawki podczas wizyty Ojca św. na Umschlagplatz – udało mi
się wtedy stanąć tak blisko.
Podobnie w Hawanie czy Indiach, skąd mam również
niezwykłe zdjęcia. Moje myśli, odwołując się do tytułu książki Leca, są dziś
bardzo nieuczesane, biegną z jakąś oszałamiającą prędkością. Jutro papież
Franciszek na konsystorzu czyli spotkaniu z kardynałami ma ogłosić datę
kanonizacji Jana Pawła II. Czy będzie to Święto Miłosierdzia Bożego,
ustanowione przecież przez naszego
Papieża podczas kanonizacji św. Faustyny w drugą niedzielę wielkanocną? A może
13 maja, rocznica zamachu na Placu św. Piotra?













