Ayka - film, który mnie wcisnął w fotel

17:11




Wczoraj byłam gościem I Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Ałmaty, zorganizowanego na polecenie władz Ałmaty przez Filmowy Fundusz Astany. Wielka gala na czerwonym dywanie, z gwiazdami tutejszej kinematografii w długich sukniach miała miejsce w Pałacu Republiki. A raczej przed nim. Wśród tryskających obficie fontann zdobiących betonowy plac, sunęły w świetle reflektorów i błyskach reporterskich fleszy tutejsze i zagraniczne celebrities


Ja złowiłam moim reporterskim Canonem, Miss Ałmaty i jednego z członków jury.


Tuż obok niego szła inna członkini szacownego grona oceniających, Nastassia Kinski, której nie rozpoznałam - jednak nieco lat minęło od jej roli w Tess, filmie według prozy Thomasa Hardy'ego nakręconym w 197 r. przez Romana Polańskiego. Nastassia dostała za tamtą rolę Złoty Glob, a Polański, Cezara.
Potem tłumy gości przeniosły się na ogromną widownię, gdzie po krótkich przemówieniach odbyła się światowa premiera filmu Ayka.

Co prawda ta kazachsko-rosyjsko-chińsko-niemiecko-polska koprodukcja była już prezentowana na ostatnim festiwalu w Cannes, ale dopiero wczoraj można było obejrzeć kompletny film, nad którym prace trwały aż sześć lat. Reżyserem obrazu jest urodzony w Kazachstanie Sergey Dvorstevoy, natomiast rolę kirgiskiej dziewczyny, która za chlebem udała się do Moskwy i tam wśród śnieżycy stulecia zmaga się z przeciwnościami losu, z samą sobą i mafią, zagrała koncertowo Samal Yeslyamova. Nominowana po raz pierwszy w historii kazachskiej kinematografii do nagrody za pierwszoplanową rolę kobiecą na ostatnim festiwalu w Cannes, sprzątnęła ją sprzed nosa innym pretendentkom. I słusznie, bo to rzeczywiście pomnikowa rola Samal, która w całym filmie nie wypowiada wielu słów. Nie one są tu ważne, ale sama sytuacja, w której znalazła się główna bohaterka dramatu. W pierwszych kadrach filmu ucieka przez okno z moskiewskiego szpitala, gdzie dosłownie przed chwilą urodziła dziecko. Porzuca je, bo musi pracować - chce też jednocześnie umknąć ścigającej ją, rosyjskiej mafii, u której się zadłużyła pragnąc otworzyć swój mały biznes. Prawdopodobnie nic z tego nie wyszło, bo dziewczyna, tytułowa Ayka ima się różnych prac, na czarno, ponieważ jej pozwolenie na pobyt od roku wygasło. Mieszka w koszmarnych warunkach z kilkudziesięcioma osobami w jednym mieszkaniu, o zaklejonych oknach i drzwiach, w potwornym brudzie, oddzielona od reszty zasłoną z koca. Jednocześnie zmaga się ze własną słabością - poporodowym krwawieniem i bólem nabrzmiałych od mleka piersi, z których ściąga pokarm, tak jak by doiła krowę. Każda scena jest przedstawiona niezwykle realistycznie, wręcz naturalistycznie: tu rzeczywiście płyn ą krew, pot i łzy.
Jestem też pod wrażeniem arcytrudnych do zrobienia zdjęć do filmu, za co odpowiadała Joanna Dylewska. Z kolei Tomasz Matraszek zajął się charakteryzacją.
Docelowo festiwal ma stać się największym tego typu wydarzeniem regionu, zbliżającym i łączącym tutejsze narody i kultury. Wybór miejsca nie był przypadkowe. To w Ałmaty przed 89 laty zbudowano pierwsze studio filmowe.

Zobacz również:

0 komentarze