Wasza najlepsza pilotka po Włoszech i Polsce, przewodniczka po Warszawie/guida turistica di Varsavia
Ale pilot! pilotaż grup 03:41
Kochani, zapraszam do współpracy:
- biura podróży organizujące wyjazdy (TYLKO SAMOLOTOWE!) do Włoch - jestem licencjonowaną pilotką wycieczek zagranicznych z wieloletnim stażem. Znam Italię jak własną kieszeń - dowodem na to są moje przewodniki po tym kraju, w tym bestsellerowy:
Ale też kolejne publikacje poświęcone krajowi Dantego i Wiecznemu Miastu:
Jako stała współpracowniczka National Geographic Traveler od 20 lat publikuję artykuły o Włoszech dla tego prestiżowego miesięcznika:
Przede wszystkim do Włoch jednak cały czas jeżdżę i ciągle je poznaję, coraz dogłębniej i lepiej, również pod kątem ciekawych programów, które na życzenie układam dla biur podróży.
Pilotuję grupy wycieczkowe i pielgrzymkowe:
Bardzo chętnie jako pilotka łączę programy włoskie z Bałkanami (Chorwacja, Bośnia-Hercegowina)
- Polecam się też biuro podróży jako pilotka grup szkolnych po Polsce i do Czech - od dekady współpracuję z biurem Elba Travel-Wycieczki z klasą.
- Ponadto OPROWADZAM WŁOCHÓW (małe grupy przyjaciół, rodziny do 10 osób) PO WARSZAWIE W JĘZYKU WŁOSKIM zapewniając szyte na miarę, niesztampowe programy dostosowane do wieku i zainteresowań turystów. Jestem urodzoną warszawianką, więc nie oferuję "wykutych" informacji, a historię, która mnie zawsze dotyczyła i mnie poruszała, gdyż czuję się częścią tego niezwykłego miasta-feniksa. Oprócz zwiedzania proponuję naturalnie miejsca dobrej kawy, smakowitej, regionalnej kuchni, polecam ciekawe muzea i miejsca ukazujące, jak nowoczesna jest stolica Polski, jak dynamicznie się rozwija i jak potrafi się... bawić :)
Prowadzę działalność gospodarczą, WYSTAWIAM FAKTURY!
ZAPRASZAM DO WSPÓŁPRACY!
Pilotuję grupy wycieczkowe i pielgrzymkowe:
Bardzo chętnie jako pilotka łączę programy włoskie z Bałkanami (Chorwacja, Bośnia-Hercegowina)
- Polecam się też biuro podróży jako pilotka grup szkolnych po Polsce i do Czech - od dekady współpracuję z biurem Elba Travel-Wycieczki z klasą.
- Ponadto OPROWADZAM WŁOCHÓW (małe grupy przyjaciół, rodziny do 10 osób) PO WARSZAWIE W JĘZYKU WŁOSKIM zapewniając szyte na miarę, niesztampowe programy dostosowane do wieku i zainteresowań turystów. Jestem urodzoną warszawianką, więc nie oferuję "wykutych" informacji, a historię, która mnie zawsze dotyczyła i mnie poruszała, gdyż czuję się częścią tego niezwykłego miasta-feniksa. Oprócz zwiedzania proponuję naturalnie miejsca dobrej kawy, smakowitej, regionalnej kuchni, polecam ciekawe muzea i miejsca ukazujące, jak nowoczesna jest stolica Polski, jak dynamicznie się rozwija i jak potrafi się... bawić :)
Prowadzę działalność gospodarczą, WYSTAWIAM FAKTURY!ZAPRASZAM DO WSPÓŁPRACY!
Kocham Lukkę i jest to miłość od pierwszego wejrzenia. Może dlatego, że jest taka nieoczywista, że wymaga od turysty więcej, gdyż nie posiada spektakularnych zabytków "podanych na tacy", jak chociażby kompleks z Krzywą Wieżą na Placu Cudów w Pizie. Lukka wkrada się do serca niespiesznie, z każdym zaułkiem. Trzeba zadrzeć głowę, aby zobaczyć dęby tkwiące niczym dumny pióropusz na szczycie Torre Guinigi. Dziewicza rzeźba Ilarii del Carretto schowana jest w bocznej kaplicy Bazyliki św. Marcina, a Placu Amfiteatru, póki się na nim nie stanie nie widać zza zwartego muru kamieniczek. Co więcej, ich fasady z kolei też wyrastają z antycznego amfiteatru, ale umyka to przybyszom...
Fascynują mnie doskonale przepotężne mury otaczające historyczną część Lukki. Przepotężne, wysokie na 12 m, grube na 30 m u podstawy. Renesansowy olbrzym najeżony bastionami, który samym wyglądem miał miał odstraszyć wrogie wojska Wielkiego Księstwa Toskanii, a nigdy nie sprawdził się w boju. Doskonale natomiast służy jako... park miejski okalający 4,5- km pętlą fortyfikacji stare miasto. Koniecznie trzeba wspiąć się na jego szeroką koronę obsadzoną szpalerem strzelistych dębów, platanów, lip dających cień spacerowiczom i cyklistom. W dole, zwinięta niczym kłębek wełny tkwi historyczna Lukka z wąskimi, przejezdnymi tylko dla „szczupłych pojazdów”, uliczkami, gdzie rzadko dochodzi światło odnajdujące się na placach. Żadnych autobusów, tramwajów, co za fenomen...
Jeśli chcecie ulec czarowi tego toskańskiego miasta - przeczytajcie mój artykuł w National Geographic Traveler Polska:
https://www.national-geographic.pl/traveler/kierunki/lukka-to-rodzinne-miasto-pucciniego-jest-elegancka-i-wysmakowana/
Wielka gratka dla osób szusujących teraz w Dolomitach albo wybierających się w te włoskie góry w najbliższych dniach. Oto już pojutrze, 28 stycznia 2026 r sztafeta z ogniem olimpijskim sunąca przez Italię od 6 grudnia 2025 r., kiedy rozpoczęła bieg w Rzymie, dotrze wczesnym rankiem do Ortisei, głównego miasta Val Gardena w Trydencie-Górnej Adydze, w prow. Bolzano. Całą mapkę trasy ognia olimpijskiego w Dolomitach, która obejmuje też Val di Fassa zamieszczam na ikonografice otwarciowej.
Przed Zimowymi Igrzyskami Olimpijskimi Mediolan-Cortina 2026 płomień pokona 12 tysięcy kilometrów przez 63 dni. 6 lutego, dwa miesiące od jej inauguracji na włoskiej ziemi, w Rzymie dotrze do Mediolanu na stadion San Siro na ceremonię otwarcia Zimowych Igrzysk Olimpijskich.
Zainteresowanym szczegółami cały komunikat prasowy Dolomiti Superski wspierającej tę inicjatywę zamieszczam poniżej po angielsku.
After stopping in Cortina d’Ampezzo on 26 January (50th leg) and Kronplatz and 3 Zinnen the following day (51st leg), on Wednesday, 28 January, the Olympic Flame will arrive early in the morning in Ortisei (Val Gardena), where a relay is planned through the town centre. This will be followed by a transfer to the top station of the Dantercepies cable car, above Selva di Val Gardena, where a replica of the Olympic Torch will be unveiled. Made of Swiss pine wood, it represents the area’s artistic craftsmanship and serves as a lasting reminder of this event of global significance.
The skier torchbearers will then carry the Olympic Flame towards Selva, skiing down one of the slopes that hosted the 1970 Alpine World Ski Championships. At the valley station of the Ciampinoi cable car in Selva Gardena, Mayor Tobias Nocker will greet the torchbearers and pay tribute to the Olympic Flame on behalf of the entire Gardena community. The route will then continue using the lift facilities to Ciampinoi top station, Ciadinat mountain hut, Plan de Gralba and Gran Paradiso top station. From here, a torchbearer will be pulled by a typical Haflinger horse in a skijöring style across the spectacular City of Stones, at the foot of the Sassolungo massif. At the valley station of the Sasso Levante chairlift at Passo Sella, the ceremonial handover of the Torch will take place from the Val Gardena torchbearers to their colleagues from Val di Fassa. In Val di Fassa, there will also be 50 torchbearers, who will accompany the Olympic Flame downhill to Pian Frataces, then ascend using the lift facilities to Sass Becé–Belvedere, before skiing down the Pista del Bosco to Canazei in Val di Fassa. The journey of the Olympic Flame will then continue towards Val di Fiemme, where competitions in cross-country skiing, Nordic combined and ski jumping will take place in February.
For the various transfers, the torchbearers and the Olympic Flame will also use several Dolomiti Superski lift facilities, whose vehicles will be specially branded for the occasion. This special graphic design will remain in place until the end of the 2025–26 winter season. During cable car transfers, the Olympic Flame will be housed in a dedicated lantern to ensure maximum safety. Dolomiti Superski, which supports the “Olympic Flame” project from a logistical perspective along the slopes of the Sellaronda, thanks to the cooperation of the lift companies, wishes the Dolomites venues of Cortina d’Ampezzo, Predazzo and Tesero in Val di Fiemme, and Anterselva in the Kronplatz area, wonderful Olympic days, unforgettable competitions, and great international visibility for the Dolomites as a whole.
After stopping in Cortina d’Ampezzo on 26 January (50th leg) and Kronplatz and 3 Zinnen the following day (51st leg), on Wednesday, 28 January, the Olympic Flame will arrive early in the morning in Ortisei (Val Gardena), where a relay is planned through the town centre. This will be followed by a transfer to the top station of the Dantercepies cable car, above Selva di Val Gardena, where a replica of the Olympic Torch will be unveiled. Made of Swiss pine wood, it represents the area’s artistic craftsmanship and serves as a lasting reminder of this event of global significance.
The skier torchbearers will then carry the Olympic Flame towards Selva, skiing down one of the slopes that hosted the 1970 Alpine World Ski Championships. At the valley station of the Ciampinoi cable car in Selva Gardena, Mayor Tobias Nocker will greet the torchbearers and pay tribute to the Olympic Flame on behalf of the entire Gardena community. The route will then continue using the lift facilities to Ciampinoi top station, Ciadinat mountain hut, Plan de Gralba and Gran Paradiso top station. From here, a torchbearer will be pulled by a typical Haflinger horse in a skijöring style across the spectacular City of Stones, at the foot of the Sassolungo massif. At the valley station of the Sasso Levante chairlift at Passo Sella, the ceremonial handover of the Torch will take place from the Val Gardena torchbearers to their colleagues from Val di Fassa. In Val di Fassa, there will also be 50 torchbearers, who will accompany the Olympic Flame downhill to Pian Frataces, then ascend using the lift facilities to Sass Becé–Belvedere, before skiing down the Pista del Bosco to Canazei in Val di Fassa. The journey of the Olympic Flame will then continue towards Val di Fiemme, where competitions in cross-country skiing, Nordic combined and ski jumping will take place in February.
For the various transfers, the torchbearers and the Olympic Flame will also use several Dolomiti Superski lift facilities, whose vehicles will be specially branded for the occasion. This special graphic design will remain in place until the end of the 2025–26 winter season. During cable car transfers, the Olympic Flame will be housed in a dedicated lantern to ensure maximum safety. Dolomiti Superski, which supports the “Olympic Flame” project from a logistical perspective along the slopes of the Sellaronda, thanks to the cooperation of the lift companies, wishes the Dolomites venues of Cortina d’Ampezzo, Predazzo and Tesero in Val di Fiemme, and Anterselva in the Kronplatz area, wonderful Olympic days, unforgettable competitions, and great international visibility for the Dolomites as a whole.
Che storia! Na początku z dużą fantazją podrasowana. Zamczysko w Bracciano oddalone o 30 km na północ od Rzymu postawił w 1470 r. przedstawiciel jednej z licznych gałęzi przepotężnego, wpływowowego w średniowieczu i renesansie rodu Orsinich. Dał on stolicy apostolskiej trzech papieży: Celestyna III ( 1191-1198; zatwierdził założony w Palestynie w 1190 r. zakon krzyżacki), Mikołaja III (1277-1280; jemu zawdzięczamy Ogrody Watykańskie) i Benedykta XIII (1724-1730; Kanonizował Stanisława Kostkę), a poza tym 34 kardynałów i licznych, najemnych dowódców, czyli kondotierów. Orsini potrafili "zrobić sobie PR". Otóż swoje nazwisko Orsini wywodzili od mitycznego założyciela ich rodu o imieniu Ursus, którego miała wykarmić niedźwiedzica - podobnie, jak Romulusa i Remusa -wilczyca w legendzie założycielskiej Rzymu. Stąd w ich herbie znalazł się czarny niedźwiedź, a już od VI w. zwano ich filis Ursis, synami Ursusa. Natomiast historycy dowodzą, że u początku rodu stał niejaki Orsicino, jeden z dowódców legionów cesarza Konstantyna, który został usunięty ze stanowiska w wyniku oszczerstwa. Nie dziwi zatem, że Orsini postawili na bajeczne początki.
Inżynierowie i architekci najwyższej próby pracowali przy wznoszeniu fortecy, która i dziś, czego mogłam doświadczyć odwiedzając ją wieczorem, robi wrażenie niezdobytej. Za ich bytności powstał dziedziniec honorowy, który pamięta króla Francji Karola VIII Walezjusza (roszcząc sobie prawa do Królestwa Neapolu, które odziedziczył po Andegawenach, zapoczątkował tzw. wojny włoskie). Krużganki dziedzińca przywiodły mi na myśl podobne, acz zdobniejsze i elegantsze na Wawelu czy Baranowie Sandomierskim. Schody z dziedzińca prowadziły do komnat reprezentacyjnych na piano nobile. Wśród nich wyróżnia się Sala Broni z imponujących rozmiarów freskiem ukazującym kondotiera Gentile Virginio Orsiniego służącego Królestwu Neapolu w pełni chwały, na czele niezliczonych wojsk ze wznoszacym się na skale, należącym do niego zamkiem w Bracciano. Gentile przedstawiony jest na nim jako wytrawny dyplomata negocjujący warunki pokoju z jadacym obok niego, konno Piotrem Medycejskim (zwanym Nieszczęśliwym z powodu odsunięcia go od władania Florencją po śmierci ojca).
Mnie jednak zachwyciły najbardziej fresk z Komnaty Kobiecej ilustrujący w 18 scenach sposoby spędzania wolnego czasu przez damy dworu. Mam więc je przed oczyma pięknie ubrane, w tańcu, ale też łowiące ryby, bawiące się na plaży, płynące łodzią przy dźwiękach muzyki. Malowidła mogły zostać wykonane na zlecenie Bartolomei Orsini, która w 1496 r. wykazała się niezwykłą odwagą stawiając opór oblegającym zamek wojskom Borgiów, zyskując przydomek Gentil Donna Guerriera
Gdy Paolo Giordano Orsini w 1558 r. poślubił Izabelę Medycejską, Bracciano stało się stolica księstwa o tej nazwie co rozpoczęło okres transformacji fortecy w rezydencję. Powstały loggie, łuki triumfalne, wiszące ogrody, a miłość mająca łączyć przedstawicieli obu znakomitych rodów została wyrażona w serii fresków w Apartamencie Prywatnym, którego obficie złocone sklepienie zdobi amor w powozie ciągniętym przez skrzydlate konie. Jak mówi legenda, Izabela nie była jednak mężowi wierna - w Czerwonej Komnacie przyjmowała podobno kochanków, aby po chwilach uniesień pozbyć się ich wrzucając do studni pełnej ostrzy. Można ją dzisiaj oglądać wraz ze studnią (już zamurowaną) w przyległym pomieszczeniu.
Duch rudowłosej damy ponoć krąży po zamku podczas burzowych nocy, gdyż jak mówi inna legenda, Izabelę za niewierność mąż w końcu zamordował. Znamienne, że czarnym charakterem jest w tej opowieści Izabela, prawdziwa kobieta renesansu znajaca kilka języków, grająca na lutni, pisząca poezję. Z mężem nigdy nie stworzyła zgodnego stadła - wszak ich małżeństwo było wyłącznie polityczne. Para rzadko mieszkała razem - ojciec Izabeli zaniepokojony rozrzutnością ziecia, starał sie córkę i jej wiano trzymac przy sobie - kobieta mogła korzystać z tych pieniędzy, co na ówczesne czasy było ewenementem i nie wzbudzało entuzjazmu męża, który też zdradzał.
W końcu XVII w. Orsini z Bracciano wymarli i forteca przeszła do rąk Odescalchich, którzy mają go w posiadaniu do dziś. Jest uważany za jedną z najpiękniejszych i najlepiej zachowanych rezydencji renesansowych.
Krążąc po nich podziwiam Salę do Tarota, dawną bibliotekę, przepastne łoża z badachimami w sypialniach, sale reprezentacyjne, ale też intymność wnętrz gabinetów, zaglądam do kuchni.
Zamek można zwiedzać codziennie, przez cały rok, również w okresie okołoświątecznym - oto tegoroczna choinka https://odescalchi.it/
Fruwając po necie znalazłam też kontrowersyjną fotkę z tegorocznej iluminacji zamku w disneyowskim stylu:
Castello di Bracciano jest modnym miejscem zawierania związków małżeńskich świata gwiazd. W 1949 r. "tak" powiedzieli sobie Tyrone Power i Linda Christian (rodzice Rominy Power), trzydzieści lat później Martin Scrosese i Isabella Rossellini (ich związek trwał jedynie trzy lata). W 1978 r. pobrali się tutaj Eros Ramazzotti i Michelle Hinziker. W 2006 r. odbył się natomiast ślub Toma Cruise'a z Katie Holmes - aktorka wystąpiła wówczas w sukni zaprojektowanej przez Giorgia Armaniego:
Dwa lata wcześniej zamek zagrał w filmie "Wirginia, mniszka z Monzy" w reżyserii Alberta Sironi.
Zamek otaczają tak szczelnie kamienne mury średniowiecznej części Bracciano, że mam wrażenie krążenia po jakimś labiryncie. Mdłe światełko stylowych latarenek wydobywa z ciemności klimatyczne lokaliki, w których można przysiąść wieczorem na dobre jedzenie.
U podnóża twierdzy ściele się jezioro Bracciano. Powierzchnia jeziora wynosi 57,5 km². Głębokość dochodzi do 165 metrów. Jest ono jeziorem wulkanicznym, które powstało poprzez połączenie się kilku wygasłych wulkanów. Otacza go mnóstwo hoteli, gdyż jest to doskonały punkt wypadowy do Wiecznego Miasta. W sezonie - idealne miejsce do wypoczynku i kąpieli. Najwygodniej dojechać na miejsce samochodem, a w przypadku jego braku - linią kolejową FM3 ze Stazione Ostiense w Rzymie.
Zdjęcia wnętrz - FB Castello di Bracciano
Czwarte co do wielkości w Imperium Rzymskim po Termach Karakalli i Dioklecjana oraz termach w Trewirze zostały zbudowane w antycznym mieście Odessos, dzisiejszej Warnie.
Moje pierwsze skojarzenie, gdy kilka dni temu je oglądałam było z Herkulanum. W obu miejscach bowiem współczesne zabudowania pietrzą się kilka metrów nad starożytną ruiną. Dlatego nie można w pełni ocenić ich ogromu - część bowiem nadal kryje się pod fundamentami bloków i żaden archeolog nie podejmie tam eksploracji.
Wiadomo jednak, że były potężne. Wzniesione między II a III w n.e. podczas panowania Septymiusza Sewerusa, cesarza, który urodził się w Libii - za jego czasów doszło do rozszerzenia granic Imperium w Afryce od Mauretanii po Trypolitanię. W 202 r. wydał rozporządzenie zakazujące przyjmowania wiary chrześcijańskiej i żydowskiej oraz zgromadzeń, co spowodowało nasilenie represji wobec tych grup. Jednocześnie zafascynowany prawem. Obrońca ubogich. Był ojcem cesarza Karakalli
Łaźnie mają powierzchnię około 7000 m², zachowane mury w niektórych miejscach osiągają wysokość 22 m. Są największymi w regionie Bałkanów i największym zachowanym starożytnym budynkiem na terenie dzisiejszej Bułgarii.
Łaźnie działały do 280 r.n.e. Pełniły ważną funkcję społeczną w starożytnym Odessos, gdyż były nie tylko miejscem, gdzie dbało się o higienę ciała, ale też o tężyznę fizyczną. Przede wszystkim zaś słyżyły za dobry punkt spotkań, przede wszystkim mężczyzn, którzy korzystali z nich codziennie, podczas gdy kobiety tylko w określone dni w tygodniu.
Wyposażone były w wiele udogodnień, w tym apodyterium, frigidarium, tepidarium i caldarium, a także palestrę. Ciepło we wnętrzach uzyskano z pomocą hypokaustum, czyli ogrzewania podłogowego (to współczesne działa na podobnej zasadzie). Zachowało się całe pomieszczenie z jego elementami.
W połowie IV tysiąclecia p.n.e. rozpoczął się napływ na tereny obecnej Bułgarii plemion koczowniczych z Azji Środkowej. W V wieku p.n.e. utworzyły one Królestwo Tracji. Tereny te zdobyli Rzymianie i w połowie I wieku powstała tam rzymska prowincja Mezja. W Warnie znajduje się imponujące Muzeum Archeologiczne ze zbiorami od czasów neolitu, w tym mnóstwem zachwycających, złotych ozdób znalezionych w nekropolii z tamtych odległych czasów. Placówka ma też sale poświęcone czasom rzymskim. Powstały wówczas nowe mury miejskie, termy, świątynie, ulice zostały wybrukowane i ozdobiły je liczne pomniki, a teatry z czasów greckich odnowiono. Nie mogło zabraknąć tak obecnego na ścianach pompejańskich domów fallusa - symbolu prosperity.
W połowie IV tysiąclecia p.n.e. rozpoczął się napływ na tereny obecnej Bułgarii plemion koczowniczych z Azji Środkowej. W V wieku p.n.e. utworzyły one Królestwo Tracji. Tereny te zdobyli Rzymianie i w połowie I wieku powstała tam rzymska prowincja Mezja. W Warnie znajduje się imponujące Muzeum Archeologiczne ze zbiorami od czasów neolitu, w tym mnóstwem zachwycających, złotych ozdób znalezionych w nekropolii z tamtych odległych czasów. Placówka ma też sale poświęcone czasom rzymskim. Powstały wówczas nowe mury miejskie, termy, świątynie, ulice zostały wybrukowane i ozdobiły je liczne pomniki, a teatry z czasów greckich odnowiono. Nie mogło zabraknąć tak obecnego na ścianach pompejańskich domów fallusa - symbolu prosperity.















































