Niemal
50 tysięcy mkw. powierzchni, 110 tysięcy ton stali użytej przy konstrukcji,
9-kondygnacyjna multifunkcjonalna bryła, 1150 osób zatrudnionych przy mającej
trwać 2 lata budowie budowie. W środku zaś 200 pokoi w hotelu DoubleTree, marki
należącej do portfolio grupy Hilton, apartamenty, powierzchnia handlowa, biura
i wewnętrzny ogród. Ultranowoczesne OVO Wrocław to jedna z najbardziej oczekiwanych przez mieszkańców stolicy
Dolnego Śląska inwestycji, budząca wiele emocji. Jej zakończenie przewidziano
na wrzesień przyszłego roku. Znajdujący się w środku hotel bez wątpienia będzie
można zaliczyć do kategorii niebanalnych. Gdy tylko powstanie, zaraz postaram
się go obejrzeć i zrelacjonować na blogu moje wrażenia. Tymczasem zapraszam do
lektury mojego tekstu, opublikowanego dziś na portalu Rzeczpospolitej: http://www.rp.pl/artykul/706099,1090526-Double-Tree-rosnie-we-wroclawskim-OVO.html
News! Kanonizacja Jana Pawła II - ile zapłaci pielgrzym. Raport Travelplanet.pl
dojazd na kanonizację 08:29Dwaj Papieże: Jan Paweł II oraz Jan XXIII zostaną kanonizowani 27 kwietnia br. w Watykanie. Tego dnia spodziewane są niezliczone rzesze wiernych udających się na uroczystości religijne. Travelplanet.pl przygotował przydatny Raport w formie poradnika, który w całości publikuję. Travelplanet.pl to polski multiagent w turystyce sprzedający przez Internet, Call Center oraz Punkty Obsługi Klienta ofertę starannie sprawdzonych, największych polskich organizatorów wyjazdów. Jednocześnie ma w swojej ofercie bilety lotnicze, hotele, ubezpieczenia podróżne oraz umożliwia wynajem samochodów w dowolnym miejscu na świecie. Raport zawiera informacje, jak dotrzeć najrozsądniej do Rzymu, jak się po nim poruszać, czy warto pojechać na samą kanonizację, czy może wykorzystać ten czas również na bliższe poznanie Wiecznego Miasta.
Drogi dojazdowe do stolicy Włoch, dworce czy lotniska będą przezywać oblężenie. Jak się szacuje, do Rzymu może przybyć nawet pięć milionów pielgrzymów z całego świata. Najszybszym sposobem dla wielu z nich będzie podróż samolotem. Najtaniej zapłacą pielgrzymi udający się do Rzymu tradycyjnymi liniami lotniczymi z Katowic. Ale podróż z tego miast może okazać się najdroższa jeśli wybiorą oni… tzw. taniego przewoźnika. Linie lotnicze w odpowiedzi na zwiększony popyt zapowiadają dodatkowe rejsy na loty do Rzymu.
LOT wprowadził do sprzedaży w sumie na dwadzieścia dodatkowych rejsów, z Warszawy oraz Krakowa. Większość z nich będzie wykonywana największym samolotem we flocie polskiego przewoźnika - Boeingiem 787 Dreamliner mieszczącym 252 osoby. Również irlandzka tania linia lotnicza Ryanair zapowiada dodatkowe rejsy z Warszawy, Krakowa, Wrocławia oraz Gdańska. Po pierwszej fali sprzedaży (w połowie grudnia bilety kosztowały 1500-2000 złotych), ceny biletów spadły. Od nowego roku są stabilne, jednak nie można liczyć na dalszy ich spadek. Jeśli ktoś planuje udać się do Rzymu właśnie samolotem, warto już teraz pomyśleć o zakupie biletów.
Ceny biletów lotniczych zazwyczaj są najniższe na ok. 2-3 miesiące przed planowana datą podróży. Taki trend można zaobserwować również w przypadku przelotów na kanonizację, choć mówimy tu o znacznie wyższym pułapie. Najtaniej na kanonizację można polecieć z Katowic - bilet kosztuje w tym wypadku ok. 1300 zł. O 100 zł więcej zapłacimy wyruszając w podróż z Krakowa, Wrocławia i Warszawy. O ile jednak w do Wrocławia, Krakowa i Katowic wrócimy późnym wieczorem 27 kwietnia, to w drodze powrotnej do Warszawy pielgrzymom, oprócz nocy z 26 na 27 kwietnia na rzymskich ulicach, przyjdzie spędzić kolejną noc na lotnisku we Frankfurcie nad Menem. Wiadomo bowiem, że nocy z 26 na 27 kwietnia żaden z pielgrzymów nie spędzi w hotelu. Tak jak w wypadku Beatyfikacji JPII najpierw udadzą się na czuwanie na Circus Maximus (Circo Massimo), ogromnym placu mogącym pomieścić ponad 400 tysięcy osób, a potem przemieszczą się pod Watykan. Tam czeka ich całonocne przesuwanie się na plac św. Piotra przez Via della Conciliazione.
Wyjazd do Rzymu bezpośrednio przed kanonizacją i powrót jeszcze tego samego dnia po zakończeniu uroczystości jest niemożliwy, jeśli do Wiecznego Miasta chcemy polecieć tanimi liniami. Te w kilku wypadkach oferują lot powrotny 27 kwietnia, ale w godzinach porannych, w czasie trwania uroczystości. Tak jak w przypadku każdej podróży warto być elastycznym. I zastanowić się czy w podróż powrotną do Warszawy nie wybrać się w poniedziałek, 28 kwietnia. Bilet wówczas jest tańszy o 200 zł. Tę kwotę można przeznaczyć na nocleg w Rzymie: przez wyszukiwarkę WWW.hotele24.pl można go znaleźć już w cenie od 160 – 250 zł za dobę (od osoby w pokoju dwuosobowym). Pobyt można odpowiednio wydłużyć przylatując wcześniej lub wylatując kilka dni po uroczystościach.
Planując wylot do Rzymu warto sprawdzić oferty tradycyjnych przewoźników, które mogą mieć korzystniejsze oferty niż tanie linie lotnicze. Ceny biletów Ryanaira na terminy obejmujące kanonizację oscylują wokół 1050 - 1150 złotych. Tanie linie latają do Rzymu z polskich miast w określone dni i nie ma możliwości by polecieć z nimi na kanonizację w przeddzień uroczystości i wrócić bezpośrednio po nich. Porównując ich ofertę z ceną przelotu tradycyjnymi liniami, okaże się że w takich samych terminach za takie same pieniądze polecimy do Rzymu z tradycyjnym przewoźnikiem np. z Wrocławia albo Warszawy (ale z Okęcia a nie Modlina). Warto przy tym pamiętać, że w wypadku tradycyjnych przewoźników oprócz bagażu podręcznego możemy zabrać w ramach biletu dodatkową walizkę. Taniemu przewoźnikowi zapłacimy za to dodatkowo ok. 200 - 250 zł. Tyle może nas kosztować np. przewiezienie składanego krzesełka, karimaty, śpiwora, koca, żywności, napojów itp. przedmiotów niezbędnych do nocnego czuwania przed kanonizacją, a których nie wolno zabrać do bagażu podręcznego.
Najdroższa pielgrzymka czeka tych, którzy do Rzymu udadzą się z Warszawy i Katowic z WizzAirem. Bilety są tu droższe o ok. 250 i 350 zł niż u tradycyjnych przewoźników, za dodatkowy bagaż trzeba zapłacić kolejne 250 zł. Poza tym do Rzymu tymi liniami trzeba wylecieć już 23 – 24 kwietnia, a to oznacza dodatkową rezerwację noclegów, które podnoszą koszt pielgrzymki o kolejne przynajmniej 160 zł za dobę od osoby.
Warto rozważyć również zakup kilkudniowej wycieczki do Rzymu. W serwisie www.travelplanet.pl, który gromadzi oferty największych polskich touroperatorów, 3 - dniowa wycieczka samolotowa (z Warszawy) z noclegami w pobliżu Watykanu lub głównego dworca kolejowego Termini (kilka przystanków metrem od pl św. Piotra) i śniadaniami kosztuje od 1900 zł - 2200 zł (H** i H***) do 2200 - 2800 zł (H****). Przelot z Warszawy to koszt ok. 1200 zł. Do tego trzeba doliczyć noclegi. W wyszukiwarce www.hotele24.pl można znaleźć oferty noclegów na obrzeżach Rzymu (np. Frascati, w okolicach Ciampino) za ok. 1000 - 1100 zł za dwie osoby (25 – 28 kwietnia). W centrum Rzymu trzeba się już liczyć z wydatkiem rzędu 1500 – 1600 zł za 3 noce (pokój dwuosobowy). Taka samodzielnie przygotowana wyprawa wyniesie więc 1700 – 2000 zł i jak widać niewiele odbiega cenowo od wyjazdu z touroperatorem. Jeśli zdecydujemy się na ten pierwszy wariant, będziemy zdani na siebie poruszając się po Rzymie bez opieki pilota wycieczki. Warto wówczas pamiętać, że w dniu kanonizacji trzeba doliczać sporo minut na przemieszczanie się metrem, zwłaszcza po uroczystościach. Po beatyfikacji Jana Pawła II na samo wejście na stację Ottaviano (to najbliżej położony Watykanu przystanek) trzeba było czekać ok. 20 minut. Za to nie powinno być problemów z napojami i pieczywem. Te, tak jak podczas beatyfikacji, mają być rozdawane przez prawdziwą armię wolontariuszy, krążących wokół miejsc związanych z uroczystościami. (Źródło Travelplanet.pl, zdjęcia: archiwum własne, Regione Lazio Assesorato al Turismo/Azienda di Promozione Turistica di Roma)
Przelot
26-27.04
Linie
tradycyjne
|
Przelot
25 lub 26 – 28.04
linie tradycyjne
|
Przelot
Wizzair***
|
Przelot
Ryanair***
|
|
Warszawa
|
1400 zł
Frankfurt*
|
Ok.
1200 zł,
|
1550 zł 24 – 28.04
|
|
Modlin
|
1150 zł 26 – 28.04
|
|||
Gdańsk
|
**
|
Ok.1400 zł
|
1000 zł 23 – 27.04
|
1100 zł 25 – 28.04
|
Katowice
|
1300
zł
|
Ok. 1200 zł
|
1450 zł
23
– 27.04
|
|
Kraków
|
1550 zł
|
Ok. 1370 zł
|
1150 zł 26-28.04
|
|
Poznań
|
1500 zł Frankfurt*
|
Ok. 1250 zł
|
1050 zł 26 – 29.04
|
|
Wrocław
|
1400
zł
|
Ok. 1200 zł
|
1150 zł 25 -28.04
|
Lignano Sabbiadoro to znany kurort w
regionie Friuli-Wenecja Julijska nad Adriatykiem. W tym roku organizuje swój
pierwszy Welcome Day. Ma on na celu promocję letniska, jego złotych plaż (stąd
nazwa: Sabbiadoro czyli ‘złoty piasek’) infrastruktury. Dlatego każdy kto tu
przyjedzie 17 maja br. będzie mógł za darmo przenocować w jednym z hoteli,
które biorą udział w inicjatywie: www.lignanoholiday.com Warunek – trzeba mieć
wykupiony nocleg w tym samym obiekcie w dniach sąsiadujących, czyli 16 lub 18
maja br. Więcej na ten temat na stronie www.read-mo.re/welcomeday oraz http://www.hotelfalcone.it/en/welcome-day-a-lignano/
Informacje o Lignano: www.turismofvg.it/Localita/Lignano-Sabbiadoro (Źródło i zdjęcie:
Turismo FVG)
Emirates zapowiedziały otwarcie codziennego połączenia do Chicago 5 sierpnia 2014 r. Loty na tej trasie będą obsługiwane przez Boeinga 777-200LR, który lądować będzie na Międzynarodowym Lotnisku O’Hare w Chicago na Terminalu 5. Samolot rejsu EK 235 startować będzie z Międzynarodowego Lotniska w Dubaju o godz. 9.45, by wylądować w Chicago o godz. 15.25. Lot powrotny EK 236, będzie rozpoczynał się na lotnisku O'Hare o godz. 20.35 i kończył w Dubaju o godz. 19.10 następnego dnia. Pasażerowie podróżujący na pokładzie B777 będą mieć do dyspozycji 8 prywatnych kabin w klasie pierwszej, 42 fotele w klasie biznes oraz 216 miejsc w klasie ekonomicznej. Po otwarciu połączeń do Bostonu w stanie Massachusetts (10 marca br.) Chicago stanie się dziewiątym miastem w USA, do którego poleci arabski przewoźnik. Bilety są już dostępne w sprzedaży na stronie www.emirates.com/pl i u wybranych agentów.
O „Bodies Revealed” pisałam już niedawno na blogu. Wystawa ta wzbudza
niezwykłe zainteresowanie w każdym mieście, w którym się pojawia – zobaczyło ją
już ponad 15 milionów osób na całym świecie. Po ogromnym sukcesie, jaki
odniosła w Krakowie i Gdańsku w ubiegłym roku, ta niezwykła ekspozycja wkrótce
zagości w Warszawie. Rozszerzoną wersję będzie można oglądać od 12 marca do
końca czerwca na terenie Instytutu Chemii Przemysłowej.
Wystawa „Bodies revealed” prezentuje kompletną anatomię ludzkiego organizmu
i pokazuje odwiedzającym wszystkie jego układy. Eksponaty ustawione są w
salach, z których każda poświęcona jest innym układom w ciele człowieka, m.in.:
kostnym, mięśniowym, nerwowym, sercowo-naczyniowym, oddechowym, pokarmowym,
rozrodczym i moczowym. Niektóre ciała zostały przedstawione w dynamicznych
pozach, tak aby można było zobaczyć układ ludzkich mięśni podczas codziennego
ruchu, odpoczynku czy uprawiania sportu. Wszystko to sprawia, że wystawa jest
najlepszym i najbardziej zaawansowanym technicznie atlasem anatomii człowieka
na wyciągnięcie ręki. Ekspozycja otwiera przed nami świat dostępny do tej pory
jedynie dla studentów szkół medycznych. Wystawę tworzą bowiem ciała i różne ich
fragmenty, wypreparowane za pomocą fachowej metody plastynacji. Polega ona na
usunięciu z tkanek organizmu wody oraz tłuszczów, a następnie – nasyceniu ich
odpowiednimi polimerami już na poziomie komórkowym. Dzięki temu tkanka nie
ulega rozkładowi oraz zachowuje swój kształt i kolor. W ten sposób bardzo
często przygotowuje się modele anatomiczne używane w naukach medycznych.
Wystawa pomaga uświadomić każdemu jak skomplikowaną i jednocześnie fascynującą istotą jest człowiek. „Bodies Revealed” pozwala zobaczyć i zrozumieć jaki wpływ my sami mamy na własne ciała. Eksponaty ilustrują szkody wyrządzone narządom przez nadmierne jedzenie, brak ruchu, czy też stosowanie używek jak papierosy i alkohol. Na wystawie możemy porównać zdrowe płuca z tymi zniszczonymi przez nikotynę. „Bodies Revealed” jest skierowana do każdego, niezależnie od wieku, a więc mogą ją oglądać również dzieci. Oprowadzający studenci dostosowują przekazywane informacje zależnie od wiedzy, zainteresowań i przede wszystkim wieku zwiedzających. Ekspozycję można oglądać od 12 marca do końca czerwca, w godzinach od 9.00 do 19.00, na terenie Instytutu Chemii Przemysłowej przy ulicy Anny German. http://www.bodiesrevealed.pl/
www.facebook.com/BodiesRevealed (Źródło i zdjęcia: Public Dialog)

Frankofonia łączy
kraje, których wspólną cechą jest posługiwanie się językiem francuskim. OIF
(Międzynarodowa Organizacja Frankofonii) zrzesza 77 państw z 5 kontynentów, z
czego 57 to członkowie tej organizacji, a 20 – obserwatorzy, w tym Polska. To w
sumie 890 milionów osób mówiących w języku francuskim i duża wspólnota krajów
utrzymujących relacje polityczne, ekonomiczne i kulturalne. Prezydencję w OIF
sprawuje Demokratyczna Republika Konga, zaś w listopadzie tego roku obejmie ją
Senegal. Co roku, w marcu,
świętowany jest Miesiąc Frankofonii – tym razem w Warszawie. Frankofonia
w formie festiwalu pokaże różnorodność kulturalną Francji, Walonii-Brukseli,
Szwajcarii, Kanady, Grecji, Libanu, Luksemburga, Maroka, Republiki Demokratycznej
Konga, Rumunii i Haiti.
W programie znajdą się koncerty, filmy, spotkania literackie, konferencje oraz projekt kulinarny "Smaki Świata" z licznymi nagrodami, który obejmie 30 restauracji serwujących dania i napoje typowe dla krajów należących do obszaru Frankofonii. Przy okazji można wziąć udział w konkursie. Do wygrania: lot dla dwojga do Paryża linią Air France oraz bon o wartości 100 euro na zakupy i pokaz mody w Galerii Lafayette, wieczór z kolacją dla dwojga w teatrze kabaretowym Lido w Paryżu, weekend dla pary w Apartamencie Prezydenckim w Sofitel Victoria w Warszawie i in. Więcej informacji oraz program wydarzeń na: www.frankofonia-polska.pl (Źródło i zdjęcia: Atout France)
Trwa już w najlepsze Karnawał w Wenecji,
w tym roku pod hasłem „Fantastyczna natura”. Bajkowy, przenoszący w inne,
lepsze światy – być może ma za zadanie oderwać na chwilę Włochów od szarej
rzeczywistości kryzysu. Potrwa do 4 marca br., a bogaty program oraz zdjęcia i
filmy można znaleźć na stronie: www.carnevale.venezia.it/
również w angielskiej wersji językowej.
Jednocześnie na Półwyspie Apenińskim
odbywają się inne, lokalne karnawały. W toskańskim kurorcie nadmorskim,
Viareggio, grające zespoły i gigantyczne figury z papier-mâché
suną na mega-platformach po nadmorskim deptaku, biegnącym równolegle do plaży.
Tegoroczna edycja ma wyjątkowo silne konotacje polityczne, gdyż nawiązuje do
świeżej bardzo daty (14 lutego br.) dymisji premiera Włoch Enrika Letty.
Dlatego na jednym z wozów nie mogło zabraknąć jego postaci ze sztuczną brodą,
opatrzonej napisem „odstąpi się dobrze rozpoczętą działalność, pełną podatków,
reform, przepisów z gwarantowanym dochodem”. Karnawał w Viareggio potrwa do 9
marca br. http://viareggio.ilcarnevale.com/
W regionie Trydent-Górna Adyga
czyli Trentino-Alto Adige do 3 marca można się bawić na Carnevale Ladino w Val
di Fassa. W tym czasie miejscowości Alba i Penia di Canazei zapełniają
przebierańcy – mascherèdes, wśród których prym wiodą Bufon, Laché" i Marascons.
Charakterystyczne dla tego karnawału są faceres czyli drewniane maski http://www.moena.it/default.asp?stagione=4&lingua=1&cms=23&ipertesto
Również
w Trentino, ale w należącej do Val di Fiemme, Val Floriana w najbliższa sobotę
1 marca br.świętowany jest Carnevale dei Matòci, jeden z
najstarszych w regionie. Tutaj pradawne tradycje pochodu nowożeńców zostały
wzbogacone o elementy karnawałowe.
Natomiast już we czwartek 27 lutego br. w miejscowości Ortisei w Val Gardena (Trentino) zaplanowano Carnival
Ski Show http://www.valgardena.it/en/holidays/events-highlights/all-events/base/events/carnival-ski-show-by-the-ski-snowboardschool-ortisei/83FDF7B8AC964DE588CE0EFDC70C23C1/
W regionie Friuli-Wenecja Julijska między 27 lutego a 1 marca br. Villa Opicina
w Trieście stanie się sceną dla 47.edycji Carnevale Carsico - Kraški Pust. Z
kolei 61. Carnevale Muggiano w Muggia zaplanowany jest między 29 lutego a 5
marca. W niedzielę 5 marca br. zaplanowano paradę wozów z alegorycznymi
postaciami, wśród których z pewnością nie zabraknie politycznych VIP-ów czy
hollywoodzkich gwiazd: www.turismofvg.it/Search/SearchCMS?searchCMS=carnevale (fot. Press Area Carnevale di Venezia, Turismo FVG, Carnevale di Viarerggio)
Przestarzała infrastruktura, niszczejące zabytki takiej klasy jak
Pompeje, brak znajomości języków obcych, słaba promocja, korzystająca częściej
z tradycyjnych narzędzi niż internet i social media. To wszystko Italia musi
nadgonić. A w międzyczasie, mimo kryzysu, aż 70 proc. Włochów planuje wiosenny
wyjazd, z czego większość chce go zrealizować podczas świątecznego mostu –
wynika z ostatniego badania Touring Club Italiano. 41 proc. z nich wyjedzie za
granicę. Pozostali wybiorą przede wszystkim urlop w Trentino (17,5 proc.),
Toskanii (12 proc.) i Wenecji Euganejskiej czyli Veneto (11 proc.). Wiecej na temat kryzysu we włoskiej turystyce w moim artykule w Rzeczpospolitej: http://www.rp.pl/artykul/706099,1089482-Wloska-branza-turystyczna-liczy-na-prezydencje.html
- Pojedziesz ze mną na Ukrainę –
oświadczył Franco przez telefon głosem nieznoszącym sprzeciwu. Franco Pisano
był watykanistą Włoskiej Agencji Prasowej ANSA. Pracowałam dla niego jako
tłumaczka-dziennikarka podczas podróży apostolskich Jana Pawła II do Polski.
Miał charakterek, palił jak smok i zawsze starał się, aby jego było na
wierzchu. Mimo to go uwielbiałam, co nie przeszkadzało nam się ostro kłócić.
Pełnił dla mnie podwójną rolę mentora i ojca – na upartego mógłby nim nawet być,
bo wtedy był to już starszy pan.
– Akredytowałem Cię w Sala Stampa – dodał. – Co zrobiłeś? – piekliłam się. – Bez mojej zgody? -Przecież ja ukraińskiego nie znam! Dla Franka, jak pewnie dla większości ludzi Zachodu, różnic między polskim, czeskim, słowackim, rosyjskim i ukraińskim nie było. Każdy z tych języków brzmiał tak samo obco i dziwacznie. – Ale rosyjski znasz, poradzisz sobie! – odpalił. – Ze szkoły i nic już nie pamiętam! – nie odpuszczałam, przerażona myślą wyjazdu, bo swoją robotę dobrze znałam i wiedziałam, że znajomość języka jest niezbędna. - Nauczysz się, zdolna jesteś – znam Cię – tym razem umiejętnie mnie podszedł. – W trzy miesiące? – pytałam dalej, nieprzekonana. – Anna, Ty wiesz, że tu nie o język chodzi, ale o newsy, a Ty je najlepiej zdobywasz! Jesteś dziennikarką i ja potrzebuję dziennikarza. Więc jedziesz – skwitował. I tak się stało. Pojechałam z Frankiem Pisano na Ukrainę.
– Akredytowałem Cię w Sala Stampa – dodał. – Co zrobiłeś? – piekliłam się. – Bez mojej zgody? -Przecież ja ukraińskiego nie znam! Dla Franka, jak pewnie dla większości ludzi Zachodu, różnic między polskim, czeskim, słowackim, rosyjskim i ukraińskim nie było. Każdy z tych języków brzmiał tak samo obco i dziwacznie. – Ale rosyjski znasz, poradzisz sobie! – odpalił. – Ze szkoły i nic już nie pamiętam! – nie odpuszczałam, przerażona myślą wyjazdu, bo swoją robotę dobrze znałam i wiedziałam, że znajomość języka jest niezbędna. - Nauczysz się, zdolna jesteś – znam Cię – tym razem umiejętnie mnie podszedł. – W trzy miesiące? – pytałam dalej, nieprzekonana. – Anna, Ty wiesz, że tu nie o język chodzi, ale o newsy, a Ty je najlepiej zdobywasz! Jesteś dziennikarką i ja potrzebuję dziennikarza. Więc jedziesz – skwitował. I tak się stało. Pojechałam z Frankiem Pisano na Ukrainę.
To było 10 lat temu. Podróż Jana Pawła II w tym właśnie kierunku nie była
łatwa. W Kijowie papamobil szybko jechał przez puste ulice – Papież nie był tu
mile widziany. A wręcz przeciwnie. Pod barokowym, błękitnym jak wiosenne niebo
Monasterem św. Archanioła o Złotych Kopułach protestowały grupy „babuszek” z
transparentami: „Papy niet” (we Lwowie wręcz przeciwnie – mieszkający tam
Polacy wylegli tłumnie, rozściełając przed samochodem papieskim
wielokilometrowy, kwietny dywan).
W Kijowie nocowałam w hotelu „Moskwa” wraz z
resztą Volo Papale, ponieważ to był bodaj najbardziej wtedy reprezentacyjny hotel w mieście. Pamiętam szare ściany i
czerwone kobierce biegnące przez korytarze. Na każdym piętrze siedziała „etażna”
i wydawała przydziałową rolkę papieru toaletowego. Pełniła też bez wątpienia inną
rolę – przecież jej „strategiczna” pozycja pozwalała na obserwację wszystkich
gości! Socjalistyczna w treści i formie konstrukcja wzniesiona została w 1961
r. Budowa hotelu zakończyła realizację zespołu architektonicznego przy głównej
ulicy Kijowa, Chreszczatyk, finalizując tym samym powojenną odbudowę w centrum
Kijowa. W „Moskwie”, mimo ewidentnych starań personelu nie spało mi się dobrze –
miałam wrażenie, że nagle znalazłam się na kartach orwellowskiej powieści. Tu
ściany miały uszy, a szarość po prostu przytłaczała. Tak jak na ulicy, choć na
Chreszczatyku działało już sporo sklepów opatrzonych szyldami zachodnich firm.
Ceny wyeksponowanych w nich artykułów powodowały zawrót głowy. Szary był też
plac przed hotelem „Moskwa”, gdzie po przekątnej od niego zainstalowano biuro prasowe
dla dziennikarzy obsługujących „dzierżawny”czyli państwowy „wizyt”. Na przełomie 2003 i 2004 stał się głównym
teatrem Pomarańczowej Rewolucji. To był właśnie Majdan, Plac Wolności, który w
minionych dniach spłynął krwią. „Mój” hotel „Moskwa” natomiast w 2001 roku
został przemianowany na „Ukraina”, zyskał cztery gwiazdki i już bardzo zachodni
wystrój przed Euro 2012, a także elegancką stronę internetową. Dziś najważniejszą informacją, jaką można na
niej przeczytać są następujące słowa: „ Podczas straszliwych wydarzeń 20 lutego,
gdy wiele osób zostało zastrzelonych, pojawiła się, szybko rozprzestrzeniająca
się informacja o rzekomej obecności snajpera w naszym hotelu. Administracja Hotelu
wraz z przedstawicielami Samoobrony sprawdziły każdy pokój, ale żadnego
snajpera nie znaleziono. Prosimy zatem o nierozpowszechnianie niesprawdzonych
informacji, co ułatwi nam wykonywanie naszych obowiązków”. Te informację
przekazała, roztrzęsionym głosem nasza korespondentka telewizji, publicznej
ubrana w kamizelkę kuloodporną, która wyjątkowo pasowała jej do eleganckiej kurtki.
Kontrast między jej starannie wymanikiurowanymi, codziennie na inny kolor
pomalowanymi pazurkami, a przekazywanymi w afektowany sposób treściami i wstrząsającymi
obrazami był niekiedy tak groteskowy, że miałam ochotę zapytać: Co Ty tutaj
robisz? Nie chodzi bowiem o łzy – każdemu z nas, żurnalistów się one
przytrafiały i to jest bardzo ludzkie. A wobec tego, co działo się na Majdanie
nikt nie mógł przejść obojętny. Ja też płakałam oglądając w telewizji niesione
na drzwiach ciała – bo historia tak lubi się powtarzać. Kolejny Janek
Wiśniewski padł. I dlatego też dotąd na ten temat nic nie byłam w stanie
napisać na blogu. Mnie chodzi właśnie o autentyzm, a nie teatr pod publiczkę,
jakiego byliśmy świadkami. Z podobnym mieliśmy do czynienia, gdy dwójka
dziennikarzy-celebrytów relacjonowała znad Tybru odchodzenie Jana Pawła II.
.
Miłe Panie i Panowie bardzo Mili też, bądźmy Solidarni z Ukrainą, zapalmy dziś świecę w oknie o godz. 20!
Gdy żeglowałam po Nilu z Elefantyny do pierwszej katarakty, podziwiałam przede wszystkim malownicze widoki - intensywnie żółtych piasków pustyni, kryjących wzgórza na prawym brzegu, sunące pod pełnymi żaglami feluki, ale i hotel, gdzie rozgrywała się przecież akcja słynnej powieści Agathy Christie. Chwilowo zapomniałam o konwoju, w jakim przyjechałam do Asuanu, wzmożonych kontrolach na lotnisku, nawet krwawych starciach w Kairze. Zresztą stolica kraju była tak daleko, jakby w innym świecie. Tutaj wszystko wydawało się takie spokojne. Naciskając coraz to spust migawki, rejestrowałam kolejne obrazki, w tym przycumowane do pomostów łodzie. Nie te obdrapane, wieloosobowe wodne taksówki- spacerówki, ale eleganckie houseboaty. Nieskazitelna biel drewnianych burt lśniła w promieniach słońca, wyszorowane pokłady też, a okna zdobiły firaneczki - zupełnie, jakbym nagle znalazła się w Tyrolu. Czegoś mi jednak brakowało i nagle doznałam olśnienia. Po prostu jakiegokolwiek ruchu! Houseboaty stały w rzędach, tak jak w Asuanie pływające hotele, ale nikt z nich nie korzystał. Żadnych gości, ani pół turysty. Podobnie Nil, zazwyczaj zatłoczony różnej maści środkami transportu wodnego, był całkowicie pusty. W czasie godzinnego rejsu do cepeliowskiej wioski nubijskiej spotkałyśmy tylko jednego surfera, "tuziemca" zresztą i jedną łódź rybacką.
W samej wiosce liczba kramów przewyższała wielokrotnie liczbę przybyszów, też zresztą przeważnie Egipcjan. Dlatego wraz z koleżanką stałyśmy się mimowolną atrakcją i obiektami szczególnych zabiegów. Niemal wyrywano nas sobie z rąk.
Gdy zbliżałyśmy się do kramów z przyprawami, kuszącymi barwną gamą stożków startej na pył kurkumy, curry, hibiskusa, anyżu, kuminu - już sprzedawca wyciągał plastikową, sfatygowaną, łopatkę, aby pozwolić nam je spróbować. W większości były niestety zwietrzałe - nikt ich przecież nie kupował przez tak długi czas, a wielogodzinna ekspozycja na powietrzu nie pomagała zachować świeżości. Jednak w końcu nabyłam kilka przypraw, dokładając do tego drewniany krzyż egipski, anch - za czasów faraonów symbol życia. Ciągnęły się za nami sznury dzieciaków ubranych w przedziwną kompozycję ciuchów europejskich i nubijskich - Nubię miałyśmy bowiem dosłownie za progiem. - Bon, bon - krzyczały, targając nas za bluzki. - Daj cukierka! Poratował nas, wzgardzony w samolocie i zalegający w torebce, wafelek z czekoladą. Ale apetyt maluchów na tym nie poprzestał: - One euro, one euro! - domagały się natarczywie, a my uświadomiłyśmy sobie, że już kilkuletnie szkraby znały wartość tej waluty, przedkładając ją nad dolara. Wracałyśmy, znów Nilem, do hotelu z mieszanymi uczuciami. Cepeliowa, nubijska wioska, gdzie za symboliczne grosze napiłyśmy się również pysznej, lokalnej kawy i nie dopadła nas "zemsta faraona", odsłoniła prawdziwą twarz.
Taką, jaką ma teraz cały Egipt, kraj, który mógłby być mlekiem i miodem płynący, bo ma wszelkie atuty w ręku. Ale brak turystów go zabija i bieda zagląda w oczy. Konferencja naukowa, w której uczestniczyłam pokazała dodatkowo skalę problemów, z jakimi się teraz zmaga. Zachęcam do przeczytania mojej relacji, będącej dziś czołówką wydania na portalu Turystyka rp.pl Rzeczpospolitej, z którą współpracuję: http://www.rp.pl/artykul/705176,1088705-Nad-Nilem-potrzebuja-turystow-i-wody.html
W samej wiosce liczba kramów przewyższała wielokrotnie liczbę przybyszów, też zresztą przeważnie Egipcjan. Dlatego wraz z koleżanką stałyśmy się mimowolną atrakcją i obiektami szczególnych zabiegów. Niemal wyrywano nas sobie z rąk.
Gdy zbliżałyśmy się do kramów z przyprawami, kuszącymi barwną gamą stożków startej na pył kurkumy, curry, hibiskusa, anyżu, kuminu - już sprzedawca wyciągał plastikową, sfatygowaną, łopatkę, aby pozwolić nam je spróbować. W większości były niestety zwietrzałe - nikt ich przecież nie kupował przez tak długi czas, a wielogodzinna ekspozycja na powietrzu nie pomagała zachować świeżości. Jednak w końcu nabyłam kilka przypraw, dokładając do tego drewniany krzyż egipski, anch - za czasów faraonów symbol życia. Ciągnęły się za nami sznury dzieciaków ubranych w przedziwną kompozycję ciuchów europejskich i nubijskich - Nubię miałyśmy bowiem dosłownie za progiem. - Bon, bon - krzyczały, targając nas za bluzki. - Daj cukierka! Poratował nas, wzgardzony w samolocie i zalegający w torebce, wafelek z czekoladą. Ale apetyt maluchów na tym nie poprzestał: - One euro, one euro! - domagały się natarczywie, a my uświadomiłyśmy sobie, że już kilkuletnie szkraby znały wartość tej waluty, przedkładając ją nad dolara. Wracałyśmy, znów Nilem, do hotelu z mieszanymi uczuciami. Cepeliowa, nubijska wioska, gdzie za symboliczne grosze napiłyśmy się również pysznej, lokalnej kawy i nie dopadła nas "zemsta faraona", odsłoniła prawdziwą twarz.
Taką, jaką ma teraz cały Egipt, kraj, który mógłby być mlekiem i miodem płynący, bo ma wszelkie atuty w ręku. Ale brak turystów go zabija i bieda zagląda w oczy. Konferencja naukowa, w której uczestniczyłam pokazała dodatkowo skalę problemów, z jakimi się teraz zmaga. Zachęcam do przeczytania mojej relacji, będącej dziś czołówką wydania na portalu Turystyka rp.pl Rzeczpospolitej, z którą współpracuję: http://www.rp.pl/artykul/705176,1088705-Nad-Nilem-potrzebuja-turystow-i-wody.html
Wysokość - 3020 m n.p.m., 500 metrów
przepaści pod stopami i zaledwie 100 metrów do przejścia, które wydają się
maratonem. Liczący zaledwie 150 kroków spacer
ze szczytu Titlis do krzesełka na lodowcu po wiszącym moście wymaga nerwów tak
mocnych, jak stalowe liny zabezpieczające. TITLIS Cliff Walk to najwyżej w
Europie zawieszony most, otwarty w grudniu 2012 r. Jest wąski zaledwie na metr,
co wywołuje dodatkowe bicie serca. Ale za to wokół rozpościera się panoramiczny
widok na szwajcarskie Alpy
Berneńskie. Na Titlis można wjechać kolejką linową, a na wysokości 3000 m
n.p.m. zjeść lunch w restauracji http://www.engelberg.ch/en/activities-events/all-year-around/titlis-cliff-walk/
(Zdjęcie i informacje: www.engelberg.ch, MojaSzwajcaria.pl)
„Inspiracje” – to nazwa
nowego serwisu LOT-u dla pasażerów, za pomocą którego przewoźnik chce
przybliżać turystyczne walory wszystkich kierunków znajdujących się w siatce
jego połączeń. Serwis wchodzi w skład strony internetowej lot.com. Wystarczy
wejść w zakładkę „Promocje i bilety”, a następnie w „Planowanie”, by następnie
kliknąć w „Inspiracje”. Serwis obfituje w
ciekawe pomysły na podróże oraz przewodniki na temat każdego miejsca, gdzie lądują maszyny PLL LOT. Jego zadaniem jest nie
tylko ułatwienie kupna biletu, ale także organizacja całej podróży i
dostarczenie praktycznych informacji na
temat danego miasta (np. o transporcie publicznym, zabytkach, kulturze,
restauracjach). Przewoźnik zasugeruje wybór miejsca wartego odwiedzenia w
następujących kategoriach: „zimowe szaleństwo”, „przedłużenie lata”, „kuchnie i
smaki świata” albo „zakupy i wyprzedaże”. Serwis podróżniczy PLL LOT będzie dostępny w
dwóch wersjach językowych – polskiej i angielskiej. W kolejnych miesiącach wzbogaci
się o dalsze, „inspirujące” tematy i kierunki. Serwis można odwiedzić poprzez
lot.com lub bezpośrednio korzystając z adresu www.lot.com/inspiracje
Już jutro, czyli w piątek 21 lutego br. rozpoczynają się XX. Targi Turystyczne Na styku Kultur w Łodzi, które potrwają do niedzieli 23 lutego br. Zgodnie z nazwą będą one okazją do poznania oferty wyjazdowej zarówno w Polsce i Europie, jak i do odległych od nas kulturowo zakątków świata. Przybliżą je też, obecni na imprezie globtroterzy. Opowiedzą m.in. o Kubie nazywanej perłą Karaibów, Argentynie i zdobywaniu szczytu Aconcagua, Myanmarze, gdzie buddyjski fundamentalizm zderza się z demokratyczną rzeczywistością, przenikliwym zimnie Syberii, a także dzikich terenach Ugandy. Impreza odbędzie się w hali Expo-Łódź przy al. Politechniki 4. Więcej informacji na: www.facebook.com/TargiNaStykuKultur. (Źródło: TTG)
Już za dwa dni, bo w piątek 22 lutego br. rozpoczyna się Kurentovanje. To największa impreza karnawałowa w Słowenii,
od 54 lat organizowana corocznie w Ptuj. Odkąd w 1991 r. to 20-tysięczne miasto w północno-wschodniej
części kraju przystąpiło do Europejskiej Federacji Miast Karnawałowych (FECC),
Kurentovanje przyciąga wielu turystów z zagranicy, którzy uczestniczą w
wielodniowych pochodach i maskaradach trwających w tym roku do 4 marca. (Źródło
i więcej informacji: www.kurentovanje.net/en/)
Dzięki kolejnej, specjalnej ofercie Air France entuzjaści dalekich, egzotycznych podróży, mogą wyruszyć do Pekinu i Johannesburga lub odwiedzić Madagaskar. Jednak trzeba się spieszyć! Obniżone ceny przelotów lotniczych obowiązują tylko przez 3 dni - do 22 lutego br., a podróż należy zaplanować do 19 czerwca br. Francuski przewoźnik oferuje przelot do stolicy Chin za 1919 zł. Do Johannesburga można polecieć już za 1999 zł. „Wyspa Cudów” jest dostępna w promocji Air France w cenie 3149 zł . Promocyjne bilety lotnicze Air France rezerwować można na stronie www.airfrance.pl pod numerami telefonów: +48 (22) 55 66 400; +48 (22) 55 66 444 oraz w biurach podróży na terenie całego kraju. (Źródło: Air France/Sigma)


















.jpg)


