Ponownie zapraszam wszystkich warszawiaków, a także turystów, którzy znajdą się w stolicy do odwiedzenia Targu Włoskich Produktów Regionalnych na Placu Konstytucji 6. Białe namioty straganów widać doskonale, więc nikt się nie zgubi. Na stoiskach ramię w ramię pracuje włoska i polska "załoga" toteż kłopotów z porozumieniem nie ma! W południe można zaś zjeść spaghetti, kanapki i wypić aromatyczne espresso! Zapraszamy też przedstawicieli mediów - znużonych nakarmimy! Pragnę dodać, że jestem współorganizatorką, koordynatorką i PR tego wydarzenia :) https://www.facebook.com/events/1583751275238843/
Gdybym mogła wymienić stopy, kolana, a nawet całe nogi oraz kręgosłup szyjny na nowe egzemplarze to chętnie bym tak uczyniła. Na razie jest to pieśń przyszłości. Być może dwudniowy wypad do otwieranego w maju spa Talaria sprawi, że po ożywczych zabiegach wyłonię się niczym Wenus nowo narodzona z obrazu Botticellego (polecam oryginał w Galerii Uffizi we Florencji, bodaj sala VIII). Tymczasem od ubiegłego czwartku w szczytnej roli koordynatorki i współorganizatorki działam na Targu Włoskich, Regionalnych Produktów Spożywczych. Białe namioty pełne dóbr od wędlin, poprzez słodycze do serów (Ubriacone czyli ser "pijany" z czerwonym winem jest moim faworytem) widać doskonale na lewej pierzei Placu Konstytucji. Mimo zadziwiającego braku reklamy w mediach, warszawiacy pocztą pantoflową przekazali sobie wiadomość o naszym jarmarku i dosłownie walą drzwiami i oknami, których nie ma :) Więcej na ten temat na naszej stronie FB https://www.facebook.com/events/1583751275238843/
Tarantula. Już sama nazwa tego jadowitego pająka wywołuje dreszcze. Kojarzy się z filmami grozy, gdzie ten włochaty pająk sieje prawdziwe spustoszenie, będąc przyczyną wielu dramatycznych śmierci. Tymczasem specjaliści twierdzą, że jego ukąszenie - porównywalne mocą z użądleniem pszczoły, jakkolwiek bolesne jest w skutkach niegroźne. W dawnych wiekach jednak budziło spore przerażenie. W Galatinie (region Apulii, prow. Lecce, półwysep Salento) natomiast istnieje cudowne źródełko, z którego wystarczy zaczerpnąć i skropić rankę, aby ta znikła. W moc źródełka wierzą miejscowi, a potwierdza je legenda licząca, bagatela dwa tysiąclecia. A było to tak. Żeglując po morzu Śródziemnym, Apostoł Paweł realizując chrystusową misję "łowienia dusz ludzkich" zawinął do Galatiny. Incognito, rzecz jasna, aby nie być rozpoznanym przez prześladowców. Na miejscu zatrzymał się na jedną noc w domu pewnego chrześcijanina (który odtąd nosił nazwę Domu św. Pawła - ponoć wcześniej nocował w nim również apostoł Piotr). W podziękowaniu za okazaną gościnność i troskę apostoł Piotr zwrócił się z modlitwą do Boga, aby udzielił chrześcijaninowi oraz jego dzieciom, wnuczętom i kolejnym pokoleniom daru uzdrawiania od ukąszeń powszechnych na tym terenie jadowitych żmij, pająków i skorpionów (już podczas wcześniejszego pobytu na Malcie zasłynął jako "pogromca" pająków). Jednocześnie zaś pobłogosławił znajdujące się za domem źródełko, które zyskało również ozdrowieńcza moc. Gdy linia chrześcijanina wygasła, mieszkańcy okolic pogryzieni przez płazy i gady udawać zaczęli się licznie do źródełka, które istnieje do dziś, podobnie jak Dom św. Pawła, stanowiący dziś część Kaplicy św. Pawła (via Gribaldi 7). Istnieje też inna wersja legendy, zgodnie z którą apostoł Paweł wcale nie miał na początku w Galatinie łatwego życia. Żyły tu bowiem w jego czasach Franciszka i Poliksena Farina (czyli po polsku Mąka), siostry biegłe w czarnej magii. Obie panie skomplikowanym rytuałem, na który składało się częste spluwanie i szeptanie tajemniczych zaklęć były w stanie "wygnać" jad z ciała poszkodowanego i miały to robić na tyle skutecznie, że to do nich zwracali się chętniej ukąszeni. Dopiero po śmierci "czarodziejek" kult Pawła jako uzdrowiciela nabrał rozpędu. A było to tym bardziej istotne, iż w powszechnym, ludowym mniemaniu jad pająka miał wywoływać napady histerii połączonej z konwulsjami (określane mianem tarantyzmu). Kobiety ukąszone przez tarantule, zwane tarantate, oprócz picia świętej wody, oddawały się bardzo ekspresyjnemu tańcowi przy wtórze organków, tamburynów, bębenków i grzechotek. Zadaniem muzyków było ustalenie takiego rytmu, który prowadziłby do uzdrowienia. Od tego pochodzi nazwa popularnego tańca, taranteli: https://www.youtube.com/watch?v=J1YmXWOdmmU Tradycjatarantyzmu przetrwała do naszych czasów w formie mszy egzorcystycznej, która odbywa się co roku 29 czerwca w kościele św. Pawła w Galatinie: https://www.youtube.com/watch?v=9SBt_Rl125U
Latem mają miejsce Notti della Taranta, wydarzenie artystyczne odwołujące się do tradycji tarantat.
W tym roku impreza odbędzie się 22 sierpnia. Więcej na ten temat na FB: https://www.facebook.com/pages/La-Notte-della-Taranta-pagina-ufficiale/111139718939801 Polecam też stronę: http://www.comune.galatina.le.it/territorio/il-tarantismo-a-galatina
Tyle procesji z dzwonami -
tyle już alleluja -
a moja świętość dziurawa
na ćwiartce włoska się buja.
[…]
I wiem, gdy łzę swoją trzymam
jak złoty kamyk z procy -
zrozumie mnie mały Baranek
z najcichszej Wielkiej Nocy (ks. Jan Twardowski)
Dokładnie
dekadę temu rozpoczynałam pracę w „Życiu Warszawy”. Przekroczyłam progi
redakcji 1 kwietnia 2005 i od razu zostałam zaproszona na kolegium jako „specjalistka”
od Papieża (odbyłam z Janem Paweł II 10 podróży apostolskich po Polsce i
świecie, w tym na Kubę, do Indii, Ziemi
Świętej i na Ukrainę, co relacjonowałam potem dla naszych mediów; przy
pielgrzymkach w kraju towarzyszyłam Włoskiej Agencji Prasowej ANSA oraz
wybitnemu watykaniście Marco Politiemu z dziennika La Repubblica).
Wszyscy
wiedzieliśmy, że Ojciec Święty już odchodzi…Ale trzeba było zaplanować kolejny,
weekendowy numer. I jakkolwiek brzmiało to okropnie, musieliśmy przewidzieć
dwie wersje: o Janie Pawle chorym i na wypadek jego śmierci. Taka jest praca
dziennikarza. Wtedy przeprowadziłam jedną z moich rozmów z zaprzyjaźnionym już
wtedy sędzią Ferdinando Imposimato, który od lat prowadził śledztwo ws. zamachu
na Jana Pawła II i napisał na ten temat szereg książek. Mój wywiad, który
przytaczam pochodzi jednak z późniejszego okresu mojej pracy w ŻW. Moim
zdaniem, mimo upływu czasu nie traci na aktualności.
-Kto kazał zabić papieża?
- Próba zgładzenia Jana Pawła II została zorganizowana przez KGB, a narzędziem do wykonania tego zadania były bułgarskie tajne służby oraz turecka organizacja terrorystyczna Szare Wilki.
-Czy ktoś ostrzegał papieża przed zamachem?
- Tak. 1 czerwca 1980 roku przedstawiciele francuskich służb: Valentin Cavenago i Maurice Becceau, poinformowali Watykan, że ZSRR chce zamordować papieża i że pierwotnie planowano dokonanie zamachu w Polsce. Z tego pomysłu zrezygnowano, bo byłoby zbyt oczywiste, kto stał za zamachem. W lutym 1981 roku francuskie służby ponownie ostrzegły Watykan, że Moskwa szykuje zamach na Ojca Świętego. Szykowała też zamach na Lecha Wałęsę? Tak jest. Lider Solidarności spotkał się z papieżem w styczniu 1981 r. w Domu Pielgrzyma na Via Cassia. KGB, służby bułgarskie i Szare Wilki przy tej okazji chciały zabić Wałęsę. Był nawet wtedy śledzony. Dopiero potem miał zginąć papież. Ale w końcu postanowiono poprzestać na zgładzeniu Jana Pawła II.
- Jakie są dowody przeciwko bułgarskim służbom?
- Wskazują na nie okoliczności zamachu i precyzyjne zeznania Ali Agcy przed tym, nim je odwołał. Agca nie mógł sobie wymyśleć spotkań z osobami, które rzeczywiście gościły w hotelach Bułgarii, Szwajcarii czy Włoch. Jeżeli tam nie był, to skąd wiedział, że np. w Witoszy w lipcu 1980 r. przebywali Omer Mersan i Betir Celenk z Szarych Wilków? Skąd znał rzymskie adresy, numery telefonów, a nawet obyczaje bułgarskich dyplomatów? Skąd wiedział, że do Rzymu w dniu zamachu przyjechał tir na numerach dyplomatycznych? Tylko kretyn może wierzyć, że Agca to wymyślił. Niestety, wschodnie służby specjalne zdezorientowały opinię publiczną.
- Na czym polegała dezinformacja?
-Ulokowani wśród włoskich sędziów agenci służb bułgarskich i KGB inspirowali procesy przeciwko głównemu świadkowi, czyli Ali Agcy. Oskarżali go o zbrodnie, których nie popełnił. Grozili mu śmiercią. W ten sposób straszyli Agcę, który w końcu odwołał swe pierwsze zeznania. W dodatku paraliżowali prokuratorskie śledztwa. Inni agenci zastraszali włoskich śledczych i ich rodziny. I swe groźby realizowali. Została porwana Emanuela Orlandi, córka ministra poczty watykańskiej. Sprawcy uprowadzenia chcieli wymienić ją na Agcę. Próbowali też szantażować Jana Pawła II, aby w zamian za dziewczynkę ogłosił, że nie wierzy w bułgarski ślad. Działania te inspirowało KGB, które przeniknęło do hierarchii watykańskiej. Dziewczynki nie odnaleziono.
- Kiedy KGB zaczęło tak bezwzględnie działać?
- Służby wschodnie zintensyfikowały swe działania po tym, jak w 1982 r. Agca zdecydował się przerwać tamę milczenia. Wymienił nazwiska agentów bułgarskich, których latem 1980 r. poznał pod fałszywymi nazwiskami, dyplomatów z Sofii, którzy pomogli mu w Rzymie i inne osoby zamieszane w spisek. Jak wspomniałem, podał mnóstwo szczegółów. Opowiadał też o szpiegostwie uprawianym przez Szare Wilki na rzecz Bułgarii i ZSRR.
- Jak wyglądały Pana spotkania z Agcą?
- To inteligentny, nieźle wykształcony człowiek. Przyznam, że można do niego poczuć pewnego rodzaju sympatię. W 1983 r. wyznał mi, że został zmuszony do podważenia podczas procesu bułgarskiego śladu, bo zrozumiał, że nie ma innego wyjścia. Dlatego udawał psychicznie chorego. W istocie był pionkiem w międzynarodowym spisku.
- Ale Szare Wilki pionkiem nie były?
- Odegrały ważną rolę w zamachu. Na placu św. Piotra byli, poza Agcą, przynajmniej dwaj inni członkowie Szarych Wilków. Jednym z nich był Oral Celik. Innego, uciekającego z pistoletem, sfotografował dziennikarz Lowell Newton. Jednak Szare Wilki były w służbie wywiadu bułgarskiego. Gdy ZSRR i Bułgarzy poczuli, że prawda może wyjść na jaw, przygotowali kontrofensywę przeciw sędziom Martella i Albano, jak również przeciwko mnie, ponieważ mocno zajmowałem się zamachem na papieża i Lecha Wałęsę.
- Jakie jeszcze służby brały udział w tej grze?
- W sierpniu 1982 r. minister spraw wewnętrznych Bułgarii Stojanow napisał do ministra spraw bezpieczeństwa NRD Mielkego zakodowany list, w którym naciskał na zdecydowane wsparcie szefa Stasi gen. Markusa Wolfa w działaniach przeciw wrogom Bułgarii. Stojanow naciskał na Stasi, aby przyspieszyło przygotowanie dokumentów do dezinformującej operacji pod kryptonimem Papież. Akcja zakończyła się sukcesem.
- Dlaczego Pan tak sądzi?
- Nie do uwierzenia, ale śmiertelny cios śladowi bułgarskiemu zadała zachodnia prasa. W listopadzie 1982 r. Henry Kamm napisał w „New York Timesie”, że izraelskie i zachodnioniemieckie tajne służby bezpieczeństwa, które zajmują się terroryzmem międzynarodowym, są sceptyczne co do podejrzeń o udział służb bułgarskich w zamachu. Kamm pisał, że oskarżenie zostało spreparowane przez włoskie służby. Od tego czasu zachodnie gazety podjęły zmasowany atak na śledztwo. Natomiast Bułgarzy twierdzili, że oskarżenia były owocem machinacji CIA. Propagandowa akcja i odwołanie przez Agcę zeznań zniszczyły śledztwo w sprawie bułgarskiego tropu. Ale w 2002 r., podczas wizyty w Bułgarii, papież też oświadczył, że nie wierzy w bułgarski ślad. Uczynił tak, aby móc pojechać do Bułgarii. Ale kiedy napisałem do niego list i opisałem spisek KGB i Bułgarów, odpisał mi, że jest zadowolony z mojego śledztwa i nakłonił mnie, abym kontynuował „ścieżkę prawdy i sprawiedliwości”. Przechowuję ten list z wielką dumą.
- Czy w czasie swego śledztwa zaglądał Pan do polskich archiwów?
- Jeszcze nie, ale mam taki zamiar. Śledztwo zamierzam prowadzić do końca swoich dni, bo jak nauczał nas Ojciec Święty Jan Paweł II, nie należy się lękać.
Przy okazji polecam też inny wywiad, który tym razem przeprowadzał mój znajomy watykanista, a ja tłumaczyłam http://wiadomosci.onet.pl/prasa/papiez-nie-przejmowal-sie-krytyka/2xqk7
- Próba zgładzenia Jana Pawła II została zorganizowana przez KGB, a narzędziem do wykonania tego zadania były bułgarskie tajne służby oraz turecka organizacja terrorystyczna Szare Wilki.
-Czy ktoś ostrzegał papieża przed zamachem?
- Tak. 1 czerwca 1980 roku przedstawiciele francuskich służb: Valentin Cavenago i Maurice Becceau, poinformowali Watykan, że ZSRR chce zamordować papieża i że pierwotnie planowano dokonanie zamachu w Polsce. Z tego pomysłu zrezygnowano, bo byłoby zbyt oczywiste, kto stał za zamachem. W lutym 1981 roku francuskie służby ponownie ostrzegły Watykan, że Moskwa szykuje zamach na Ojca Świętego. Szykowała też zamach na Lecha Wałęsę? Tak jest. Lider Solidarności spotkał się z papieżem w styczniu 1981 r. w Domu Pielgrzyma na Via Cassia. KGB, służby bułgarskie i Szare Wilki przy tej okazji chciały zabić Wałęsę. Był nawet wtedy śledzony. Dopiero potem miał zginąć papież. Ale w końcu postanowiono poprzestać na zgładzeniu Jana Pawła II.
- Jakie są dowody przeciwko bułgarskim służbom?
- Wskazują na nie okoliczności zamachu i precyzyjne zeznania Ali Agcy przed tym, nim je odwołał. Agca nie mógł sobie wymyśleć spotkań z osobami, które rzeczywiście gościły w hotelach Bułgarii, Szwajcarii czy Włoch. Jeżeli tam nie był, to skąd wiedział, że np. w Witoszy w lipcu 1980 r. przebywali Omer Mersan i Betir Celenk z Szarych Wilków? Skąd znał rzymskie adresy, numery telefonów, a nawet obyczaje bułgarskich dyplomatów? Skąd wiedział, że do Rzymu w dniu zamachu przyjechał tir na numerach dyplomatycznych? Tylko kretyn może wierzyć, że Agca to wymyślił. Niestety, wschodnie służby specjalne zdezorientowały opinię publiczną.
- Na czym polegała dezinformacja?
-Ulokowani wśród włoskich sędziów agenci służb bułgarskich i KGB inspirowali procesy przeciwko głównemu świadkowi, czyli Ali Agcy. Oskarżali go o zbrodnie, których nie popełnił. Grozili mu śmiercią. W ten sposób straszyli Agcę, który w końcu odwołał swe pierwsze zeznania. W dodatku paraliżowali prokuratorskie śledztwa. Inni agenci zastraszali włoskich śledczych i ich rodziny. I swe groźby realizowali. Została porwana Emanuela Orlandi, córka ministra poczty watykańskiej. Sprawcy uprowadzenia chcieli wymienić ją na Agcę. Próbowali też szantażować Jana Pawła II, aby w zamian za dziewczynkę ogłosił, że nie wierzy w bułgarski ślad. Działania te inspirowało KGB, które przeniknęło do hierarchii watykańskiej. Dziewczynki nie odnaleziono.
- Kiedy KGB zaczęło tak bezwzględnie działać?
- Służby wschodnie zintensyfikowały swe działania po tym, jak w 1982 r. Agca zdecydował się przerwać tamę milczenia. Wymienił nazwiska agentów bułgarskich, których latem 1980 r. poznał pod fałszywymi nazwiskami, dyplomatów z Sofii, którzy pomogli mu w Rzymie i inne osoby zamieszane w spisek. Jak wspomniałem, podał mnóstwo szczegółów. Opowiadał też o szpiegostwie uprawianym przez Szare Wilki na rzecz Bułgarii i ZSRR.
- Jak wyglądały Pana spotkania z Agcą?
- To inteligentny, nieźle wykształcony człowiek. Przyznam, że można do niego poczuć pewnego rodzaju sympatię. W 1983 r. wyznał mi, że został zmuszony do podważenia podczas procesu bułgarskiego śladu, bo zrozumiał, że nie ma innego wyjścia. Dlatego udawał psychicznie chorego. W istocie był pionkiem w międzynarodowym spisku.
- Ale Szare Wilki pionkiem nie były?
- Odegrały ważną rolę w zamachu. Na placu św. Piotra byli, poza Agcą, przynajmniej dwaj inni członkowie Szarych Wilków. Jednym z nich był Oral Celik. Innego, uciekającego z pistoletem, sfotografował dziennikarz Lowell Newton. Jednak Szare Wilki były w służbie wywiadu bułgarskiego. Gdy ZSRR i Bułgarzy poczuli, że prawda może wyjść na jaw, przygotowali kontrofensywę przeciw sędziom Martella i Albano, jak również przeciwko mnie, ponieważ mocno zajmowałem się zamachem na papieża i Lecha Wałęsę.
- Jakie jeszcze służby brały udział w tej grze?
- W sierpniu 1982 r. minister spraw wewnętrznych Bułgarii Stojanow napisał do ministra spraw bezpieczeństwa NRD Mielkego zakodowany list, w którym naciskał na zdecydowane wsparcie szefa Stasi gen. Markusa Wolfa w działaniach przeciw wrogom Bułgarii. Stojanow naciskał na Stasi, aby przyspieszyło przygotowanie dokumentów do dezinformującej operacji pod kryptonimem Papież. Akcja zakończyła się sukcesem.
- Dlaczego Pan tak sądzi?
- Nie do uwierzenia, ale śmiertelny cios śladowi bułgarskiemu zadała zachodnia prasa. W listopadzie 1982 r. Henry Kamm napisał w „New York Timesie”, że izraelskie i zachodnioniemieckie tajne służby bezpieczeństwa, które zajmują się terroryzmem międzynarodowym, są sceptyczne co do podejrzeń o udział służb bułgarskich w zamachu. Kamm pisał, że oskarżenie zostało spreparowane przez włoskie służby. Od tego czasu zachodnie gazety podjęły zmasowany atak na śledztwo. Natomiast Bułgarzy twierdzili, że oskarżenia były owocem machinacji CIA. Propagandowa akcja i odwołanie przez Agcę zeznań zniszczyły śledztwo w sprawie bułgarskiego tropu. Ale w 2002 r., podczas wizyty w Bułgarii, papież też oświadczył, że nie wierzy w bułgarski ślad. Uczynił tak, aby móc pojechać do Bułgarii. Ale kiedy napisałem do niego list i opisałem spisek KGB i Bułgarów, odpisał mi, że jest zadowolony z mojego śledztwa i nakłonił mnie, abym kontynuował „ścieżkę prawdy i sprawiedliwości”. Przechowuję ten list z wielką dumą.
- Czy w czasie swego śledztwa zaglądał Pan do polskich archiwów?
- Jeszcze nie, ale mam taki zamiar. Śledztwo zamierzam prowadzić do końca swoich dni, bo jak nauczał nas Ojciec Święty Jan Paweł II, nie należy się lękać.
Przy okazji polecam też inny wywiad, który tym razem przeprowadzał mój znajomy watykanista, a ja tłumaczyłam http://wiadomosci.onet.pl/prasa/papiez-nie-przejmowal-sie-krytyka/2xqk7
Hasłem przewodnim francuskiego pawilonu są "Różne rodzaje produkcji i dostarczania żywności". Znajdziemy w nim odpowiedź na pytanie, w jaki sposób się dzisiaj żywimy i jak to będzie wyglądać w najbliższej przyszłości. W jaki sposób możemy zapewnić mieszkańcom ziemi odpowiednią ilość jedzenia, które będzie zarazem dobrej jakości i zdrowe? http://www.expo2015.org/en/participants/countries/france
"Harmonijna różnorodność" stanowi motto pawilonu Japonii. Kraj Kwitnącej Wiśni zaprezentuje w Mediolanie własną kulturę jedzenia jako przykład zdrowej, zrównoważonej diety oraz model, który może pomóc rozwiązać problem głodu na świecie. Jest to też okazja do ponownego, po trzęsieniu ziemi w 2011 r, wypromowania Japonii jako kierunku turystycznego i idealnego miejsca dla biznesu: http://www.expo2015.org/en/participants/countries/japan
Zaledwie 1,5- mln, położone w Zatoce Perskiej Królestwo Bahrajnu czyniąc mottem swojego pawilonu "Archeologie zieleni" pragnie pokazać związek między tradycją rolnicza a kulturą. W każdym z dziesięciu wchodzących w jego skład ogrodów w ciągu pół roku trwania Expo będą po kolei dojrzewały inne owoce: http://www.expo2015.org/en/participants/countries/bahrain
Więcej na ten temat już w moich bezpośrednich relacjach z EXPO 2015!
Host/hostessa, sekretarz/sekretarka i personel techniczny poszukiwani są do obsługi naszego pawilonu podczas EXPO2015 w Mediolanie. Oferta znajduje się na stronie www wydarzenia, pod linkiem http://www.expo.gov.pl/aktualnosci/676_4208_praca-przy-expo-2015.html Wystawa Światowa w stolicy włoskiego regionu Lombardia rozpocznie się już za mniej niż miesiąc, 1 maja i potrwa do końca października br. Weźmie w niej udział 147 krajów.











