9 sierpnia br rozpoczynają się w Pizie uroczystości związane z 850 rocznicą (1173-2023) położenia pierwszego kamienia pod budowę Dzwonnicy, która do historii przeszła jako słynna Krzywa Wieża (Torre Pendente, Leaning Tower). Obchody potrwają aż rok, do 9 sierpnia 2024 r. Ich bogaty program przedstawione zostaną na specjalnej konferencji prasowej pierwszego dnia celebracji (naturalnie napiszę o nim w stosownym czasie!). Poza tym 9 sierpnia 2023 obecni na Placu Cudów usłyszą w południe dźwięk dzwonów z Krzywej Wieży, a o godz. 21.30 tego samego dnia Krzywa Wieża zostanie oświetlona, zaś na jej murach zapzezentowane będzie logo obchodów 850-lecia. Od godz. 20.30 do północy 9 sierpnia 2023 r. wszystkie obiekty zabytkowe kompleksu na Placu Cudów - OPRÓCZ Krzywej Wieży, ale więc Katedra, Baptysterium, Campo Santo będzie można zwiedzać BEZPŁATNIE.
Ukoronowaniem wieczoru ma być darmowy koncert fortepianowy w wykonaniu Ramina Bahramiego przed Katedrą.
Więcej na ten temat: www.opapisa.it
Przyznam się od razu - mam lęk wysokości. Jednak nie powstrzymało mnie to przed "zdobyciem" murów otaczających historyczną część Pizy, w tym słynny Plac Cudów z Krzywą Wieżą. Przypominam, że Plac Cudów, po włosku Piazza dei Miracoli to wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO zespół zabytkowy usytuowany na hektarach wyjątkowo zadbanej, intensywnie zielonej murawy składający się z czterech arcydzieł średniowiecza: Katedry, Baptysterium, Kampanili, czyli dzwonnicy znanej pod nazwą Krzywa Wieża i cmentarza Campo Santo. To na lewo od niego znajduje się jedno z czterech wejść na mury:
Nim jednak się na nie wespnę - mała dygresja. Campo Santo powstał jako ostatnia z czterech budowli na placu i jest zdecydowanie rzadziej odwiedzany przez turystów niż pozostałe budynki. Zupełnie inaczej niż w XVIII i XIX w., kiedy stanowił absolutne must see tzw. Grand Tour, podróży po Europie, w które wyruszali artystokraci i artyści naszego kontynentu w celu poszerzenia intelektualnego backgroundu. Dlaczego? Bo na jego obszarze znajdują się (zresztą do dziś) bezcenne freski, sarkofagi i rzeźby, w tym absolutnie niesamowita kosmogonia Piera di Puccio - właśnie restaurowana:
Początek Campo Santo stanowiła ziemia z Golgoty przywieziona w dużych ilościach przez pizańczyków z II Krucjaty (1146) i rozsypana pośrodku placyku otoczonego przez portyk. Zgodnie z ówczesnym przekonaniem grzebanie ciał w świętej ziemi, na której skonał Chrystus miało przyspieszyć ich rozkład, a co za tym idzie zmartwychwstanie duszy. W 1276 r. arcybiskup Federigo Visconti nakazał obudowanie tego cmentarza eleganckimi, gotyckimi krużgankami z białego marmuru, gdzie zgromadzono sarkofagi z epoki rzymskiej, które miały posłużyć ponownie jako miejsce wiecznego spoczynku lokalnej arystokracji.
Z czasem ściany krużganków pokryły monumentalne freski znamienitych artystów poświęcone tematyce życia i śmierci (poniżej fragment dzieła Buonamico Buffalmacco)
Mury to najnowsza z atrakcji turystycznych miasta oferująca aż trzy kilometry spaceru po koronie umocnień, które powstały w latach 1154- 1284.
Dla osób z "defektem" takim jak mój mury okazują się mniejszym wyzwaniem, niż można by się było spodziewać. Największe wrażenie robią trzy piętra ażurowych schodów i "przepaść" z boku. Natomiast już na górze przestrzeń daje się stopniowo oswoić, gdyż z jednej strony oparcie i iluzję oddzielenia od "otchłani" dają flanki. Gdyby z obu stron przejścia biegły tylko metalowe barierki - za nic bym tej przechadzki nie zrobiła!
Z wysokości 11 metrów najsłynniejsze zabytki Pizy wydają się jakby bliższe, dostępniejsze.
Zwłaszcza, że nie ma tutaj takich tłumów, jak na dole, gdzie w "godzinach szczytu", między południem a piątą po południu niemal nie da się szpilki włożyć. Wówczas nie mam nawet jak zrobić zdjęcia. Pod wieczór natomiast tłum się przerzedza. Jest też inne światło, zwłaszcza pod koniec dnia:
Z murów jest też widok na drugą stronę, czyli na koszmarne stragany - odradzam kupowanie w nich jakichkolwiek pamiątek i uważajcie na torebki/portfele/telefony, bo tu nierzadko giną!
Mury można zwiedzać w godzinach 10-20, również nocą - ale tylko w okresie letnim, między 30 czerwca a 18 sierpnia. Cena biletu 8 euro (dorosły), 3 euro (dzieci do lat 8), bezpłatnie dla osób towarzyszących niepełnosprawnym - dla tych ostatnich wjazd windą.
Przewidziane są dwie tury startujące o godzinie 21 i 21.30. Rezerwacja: https://bit.ly/Muranight
Istnieje strona poświęcona zwiedzaniu murów: https://www.muradipisa.it/en/the-walls/
29 lipca z okazji 54. rocznicy pierwszego lądowania na Księżycu będzie można skorzystać z wyjątkowej oferty - oglądania nieba przez teleskop ustawiony na jednej z wież zdobiących mury od strony Placu Cudów - Torre Santa Maria. Cena biletu nie ulega zmianie, czyli wynosi 8 euro (łącznie z nocnym zwiedzaniem). Rezerwacja na stronie: https://bit.ly/muraluna (zdjęcie https://www.facebook.com/muradipisa):
Plac Cudów nocą jest absolutnie magiczny. Do tego stopnia, że nawet z określonych miejsc Krzywa Wieża wydaje się prosta :)
A to już zupełnie inna perspektywa - gdy przylatujemy z Pizy bądź ją już opuszczamy, możemy spojrzeć na nią z góry, gdyż lotnisko znajduje się w mieście. Czy widzicie na tych zdjęciach Plac Cudów? Przepraszam za jakość - fotki wykonywane przez samolotowe okienka, w dodatku w pośpiechu nie mogą być perfekcyjne, ale nie o tpo tutaj w tym momencie chodzi:
Dwa tygodnie wypoczynku. Gdzie? Oczywiście w mojej ukochanej Umbrii - nie mylić z Toskanią :)
Mieszkałam nad jeziorem Trazymeńskim, o którym już pisałam w poprzednich postach.
Nigdzie indziej nie ma takich zachodów słońca - poniższe ujęcia pochodzą z plaży i mojego tarasu w hotelu-wiosce turystycznej Villaggio Le Tre Isole (https://letreisole.com/), gdzie się zatrzymałam:
A okolica obfituje w tyle atrakcji, że oczywiście czasu mi nie starczyło, aby wszystkie zobaczyć, odkryć i podziwiać. Co robiłam? Maszerowałam w pocie czoła, bo upał w tych dniach był iście nieziemski szlakiem Hannibala pośród cyprysów, gajów oliwnych, pól uprawnych ogarniając wzrokiem ze wzgórz, z których w 217 r p.n.e. zstępował zwycięski wódz Kartagińczyków leżące w dole jezioro Trazymeńskie - to tam rozegrała się tragedia rzymskich legionów pod wodzą konsula Flaminiusza:
Odkrywałam średniowieczne miasteczka, jak Panicale, Paciano czy Citta' della Pieve oraz naturalnie Asyż:
To właśnie w Asyżu z niezwykłą pasją i werwą niezrównana Iza Krzyżak prowadzi najlepszy w tym mieście sklep z włoską żywnością - Bonta' del Corso: (https://www.facebook.com/BontaAssisi) Do Izy zachodzę za każdym razem, kiedy odwiedzam rodzinne strony św. Franciszka i św. Klary, o czym świadczy fotka z mojego poprzedniego, wiosennego, grupowego wyjazdu:
Spotykałam też inne, fantastyczne osoby, jak ikona włoskiej stacji państwowej RAI - Osvaldo Bevilaqua:
Poza tym, a może przede wszystkim moja przyjaciółka, współwłaścicielka kempingu Punta Navaccia Camping Village nad jez. Trazymeńskim (https://www.puntanavaccia.it/pl/camping-village-punta-navaccia-pl/) Simona Migliorati, z którą wyskoczyłyśmy na kolację do toskańskiej Kortony:
Ponadto też doskonała, licencjonowana przewodniczka po Toskanii, którą znacie z FB i Instagrama jako Pani ToskAnia: https://www.facebook.com/profile.php?id=100078652997781
Popłynęłam na wyspy: Isola Maggiore i Isola Polvese:
Oglądałam oryginały (jak to brzmi!) mistrzów renesansu z Peruginem na czele:
Ale również trafiałam, zupełnie przez przypadek na galerie artystów współczesnych, dotąd mi nieznanych, jak Norberto Proietti - jeden z najbardziej znanych artystów naif - kojarzony przede wszystkim ze względu na urokliwy, bo przepełniony franciszkańskim duchem, ale daleki od dewocji cykl obrazów z maluśkimi mnichami w średniowiecznym otoczeniu:
To jego autorstwa jest konny pomnik Franciszka wracającego z wojny (jeszcze nim zdecydował się wybrać drogę świętości) przed Bazyliką imienia tego świętego w Asyżu:
Norberto urodził się i zmarł w Spello (1927-2009), które naturalnie również znalazło się na moim wakacyjnym szlaku - warto tam, poza średniowieczną częścią odwiedzić muzeum kryjące pozostałości dobrze zachowanej willi z czasów rzymskich:
Rozkoszowałam się smakami lokalnej kuchni - poniżej talerz domowej produkcji makaronu zaserwowany mi na Camping Listro https://www.facebook.com/campinglistro, który polecam naszym rodakom lubiącym wypoczynek w namiotach, kamperach czy domkach. Makaron pici z dwoma sosami: ragu bolognese i z białym serowym sosem z bekonem. Palce lizać! Delektuję się posiłkiem w towarzystwie dwóch panów: Michele Benemio, prezesa konsorcjum restauratorsko-hotelarskiego z rejonu jez. Trazymeńskiego, a zarazem właściciela należącego do konsorcjum hotelu-wioski turystycznej Le Tre Isole oraz właściciela Campingu Listro:
Przy okazji musiałam też skosztować słynną chianinę:
"La Taverna di buon gusto" znajduje się w malowniczym Passignano del Trasimeno, dziś kurorciku nad jeziorem Trazymeńskim, który pamięta czasy starożytnego Rzymu i feudalne, o czym świadczy górujący nad miejscowością zamek:
Spróbowałam też chianiny w wersji carpaccio oraz tagliatelli z truflą - to we wspomnianym już Citta' della Pieve:
Bardzo polecam to miejsce:
Po tych jednak kalorycznych daniach musiałam wskoczyć na rower - szlaków wokół jeziora nie brakuje, choć są jeszcze odcinki, które trzeba przebyć szosą:
Gdzie spać, co zobaczyć i gdzie dobrze zjeść nad jeziorem Trazymeńskim sugeruje portal: https://www.lagotrasimeno.net/en/
Przypominam, że od wiosny działa bezpośrednie połączenie z Krakowa do Perugii (stolicy Umbrii), obsługiwane przez Ryanair. Loty w obie strony odbywają się dwa razy w tygodniu: w poniedziałki i piątki.







