Od 1 stycznia 2025 r. znajdująca się we włoskim regionie Fruli Wenecja Julijska, Gorycja (wł.Gorizia) i słoweńska Nova Gorica będą wspólnie realizować program Europejskiej Stolicy Kultury 2025. Będzie to pierwsza w historii transgraniczna ESK. Gorizia liczy ponad 1000 lat historii. Początkowo jeszcze jako wieś znalazła się w dobrach biskupa Akwilei, między XII w. a XVI w. pełniła rolę stolicy Hrabstwa Gorycji, aby potem, aż do zakończenia I wojny światowej znajdować się we władaniu Habsburgów (w międzyczasie przez chwilę okupowała ją Wenecja). Następnie została włączona do Królestwa Włoch. W 1948 r. w wyniku Traktatu Paryskiego podpisanego między Włochami a państwami alianckimi, granica między Italią a Jugosławią została ustalona tak, że niemal cała Gorycja z pięknymi zabytkami przypadła Włochom, a drugiej stronie jedynie nieatrakcyjne peryferia. W tym samym roku po jugosłowianskiej stronie powstało miasto Nova Gorica. Dziś symbolem dawnych czasów jest średniowieczny zamek,
zaś XX-wiecznych, dziś już nieistniejących podziałów - tabliczka wmurowana w bruk Placu Europy/Piazza Trasalpina przypominająca przebieg dawnej granicy. To właśnie w tym miejscy staje co roku latem bar, którego połowa uplasowana jest po słoweńskiej, a druga połowa po włoskiej stronie. Serwowane jest tu Bezgraniczne Piwo, Borderless Ale.
Pierwsze takie piwo z etykietką Borderless z dodatkiem naparu z płatków róż powstało w czasie pandemii, gdy zgłoszona została kandydatura Novej Goricy do konkursu na Europejską Stolicę Kultury i miało być wyrazem nadziei na lepsze czasy. Gdy ta nadzieja została ukoronowana wyborem, dwa browary: Reservoir Dogs Brewery i Antica Contea Birrificio połączyły siły produkując wspólnie piwo pod marką Borderless na większą skalę, które serwowane jest m.in. podczas wielkiego wydarzenia latem we wspomnianym wyżej, transgranicznym barze.
Program Europejskiej Stolicy Kultury 2025 Gorycja-Nova Gorica właśnie został ogłoszony i obejmie nie tylko oba miasta, ale szeroki pas terenu po obu stronach granicy rozciągający się od Alp po Adriatyk. Muzyka, teatr, kulinaria, nowoczesne technologie, sport, moda, świat kobiet, niepełnosprawność, ekologia, natura - wymienione hasła tylko sygnalizują bogactwo tematyki. Zaplanowano występy Stinga, Alanis Morisette, Thirty Seconds to Mars. https://www.go2025.eu/en/discover/projects
Na wybierających się do Asyżu między 7 grudnia 2024 r. a 6 stycznia 2025 r. czeka mnóstwo wydarzeń mających na celu uczczenie świąt Bożego Narodzenia.
W programie przewidziane są spektakle światła i dźwięku, czyli iluminacje obiektów sakralnych nawiązujące do oryginalnej wersji "Pieśni słonecznej" napisanej przez św. Franciszka, jak również źłóbki i żywe szopki - największe przed Bazyliką św. Franciszka oraz przed Bazyliką Matki Boskiej Anielskiej kryjącej w sobie Porziunkulę i miejsce zaśnięcia świętego z Asyżu.
Tegoroczną nowością będzie natomiast "DeMusicAssisi Winter Edition", zimowy festiwal muzyki średniowiecznej przypominający dawne kolędy. Nie zabraknie stoisk ze świątecznymi, regionalnymi przysmakami i ozdobami. Dzieci przejadą się Bożonarodzeniową Kolejką, zajrzą do Domku św. Mikołaja, ale też posłuchają muzyki w wykonaniu mikołajowych bandów, obejrzą uliczne przedstawienia i animacje. Wisienką na torcie ma być występ Benedict College Gospel Choir z Południowej Karoliny, prawdziwy lider wśród zespołów w USA wykonujących tej rodzaj muzyki.
Pełna wersja programu w języku angielskim i włoskim pod linkiem https://www.nataleassisi.it/en/ (Zdjęcia: https://www.facebook.com/nataleassisi)
Helianthus - naukowa nazwa tej rośliny z rodziny astrowatych została utworzona od greckich rzeczowników helios (słońce) i anthus (kwiat). Jakże trafnie, skoro rzeczywiście sam widok słonecznika kojarzy nam się z centralną gwiazdą Układu Słonecznego i wywołuje pozytywne uczucia. Sprawdziłam to podczas moich ostatnich dwóch pielgrzymek do Włoch, podczas których to właśnie sztuczny słonecznik zastąpił mi flagę organizatora. I jakkolwiek w ten sposób nie mogłam w pełni reklamować biura podróży (na szczęście grupa miała jeszcze jego zawieszki z logo), z drugiej strony widoczny z daleka, charakterystyczny kwiat pozwalał na szybsze odnalezienie się w tłumie - moi podopieczni "orientowali się" na słonecznik i bardzo to sobie chwalili.
Natomiast przede wszystkim, jak zauważyłam, większość uśmiechała się na jego widok tak po prostu, spontanicznie, zaś część wręcz przyznawała, że budzi w nich radosne, miłe uczucia. Zatem pod egidą nietypowego, intensywnie żółtego drogowskazu wybrałam się z grupą do wyjątkowego miejsca w Apulii. Po raz enty chyba, bo większość moich tras w mijającym roku przecinało ten południowy region. Naszym celem była miejscowość Monte San't Angelo, gdzie znajduje się Bazylika - Sanktuarium św. Michała Archanioła, zbudowana nad Grotą Objawień.
Tam Książe Aniołów miał ukazać się w 490 r. i mało tego, sam poświęcił ołtarz z powodu... opieszałości lokalnego biskupa (podoba mi się ten wątek "utarcia nosa" zwlekającemu zbyt długo duszpasterzowi).
Miejsce będące celem pielgrzymek z całego świata wpisane jest na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, ale figuruje też na niej, co istotne osobno otaczająca kościół średniowieczna, jakże malownicza dzielnica Junno.
Otynkowane na biało domki w zabudowie szeregowej okalają meandrujące uliczki wbite w skałę Półwyspu Gargano. Oglądany "z dołu", z perspektywy Tavoliere delle Puglie, czyli drugiej co do wielkości po Nizinie Padańskiej równiny Włoch, półwysep przypomina swoim szarym, ponurym kształtem wielką, niezgrabną górę błota - tak jakby dla żartu czy przekory ulepiło ją małe dziecko.
Sama nazwa Gargano ma pochodzić od imienia właściciela stada byków - jednemu z nich ukazał się po raz pierwszy św.Michał Archanioł we wspomnianym 490 r. Natomiast Junno sięga jeszcze czasów pogańskich, gdy na tych terenach oddawano cześć rzymskiemu, dość tajemniczemu bogowi Pilunno. Zdaniem historyków starożytności pełnił on rolę strażnika nowonarodzonych dzieci chroniącego je przed demonem Silvano. Starożytni rzymianie mieli całe legiony bogów, dotyczące wszystkich sfer ich życia i wykonywanych czynności, nierzadko powiązanych ze sobą kompetencjami. Tak było w przypadku Pilunno, obok którego plasowało się bóstwo o imieniu Intercidone, patronujące uderzeniom topora we framugę drzwi wejściowych, co miało przepłoszyć demony, a także Deverra odpowiadające za miotłę, którą symbolicznie wymiatało się za próg "złe" po narodzinach dziecka. Imię boga Pilunno wywodzone jest od pilon, co oznacza 'tłuczek', którym uderzało się we framugę drzwi wejściowych w tym samym celu, co toporem. Według antycznej mitologii Pilunno miał nauczyć ludzi mleć ziarno. Podobno to na miejscu jego świątyni stoi dziś S. Salvatore in Monte San't Angelo. Domeczki w Junno służyły ongiś najuboższym, stąd ich niewyszukana, a przez to urokliwa architektura. Najwyżej dwupiętrowe, o podwójnych, spadzistych dachach, z perspektywy sprawiające wrażenie zbudowanych jedne na drugich, gdyż pokrywają urwiste zbocze - dziś na parterze mieszczą sklepiki z lokalnymi przysmakami lub nastrojowe knajpeczki. Między ich fasadami kusi lazurem położona w dole Zatoka Manfredońska: W Junno urzeka mnie fakt, że nie jest idealna, "odpicowana" - widać odpadające tynki, obłażącą z bram farbę. Z okien zwieszają się płachty suszonych prześcieradeł. Zaułki, zaułeczki, place i placyki, załomki murów, za którymi pełno jest niespodzianek. I oczywiście graffiti, ale nieprzypadkowe: Moje grupy już tu były, a w przyszłym roku planuję wraz z biurem Królowa Pokoju sporo tras, w tym również wyprawę do Junno Zapraszam na słodko:)
Sama nazwa Gargano ma pochodzić od imienia właściciela stada byków - jednemu z nich ukazał się po raz pierwszy św.Michał Archanioł we wspomnianym 490 r. Natomiast Junno sięga jeszcze czasów pogańskich, gdy na tych terenach oddawano cześć rzymskiemu, dość tajemniczemu bogowi Pilunno. Zdaniem historyków starożytności pełnił on rolę strażnika nowonarodzonych dzieci chroniącego je przed demonem Silvano. Starożytni rzymianie mieli całe legiony bogów, dotyczące wszystkich sfer ich życia i wykonywanych czynności, nierzadko powiązanych ze sobą kompetencjami. Tak było w przypadku Pilunno, obok którego plasowało się bóstwo o imieniu Intercidone, patronujące uderzeniom topora we framugę drzwi wejściowych, co miało przepłoszyć demony, a także Deverra odpowiadające za miotłę, którą symbolicznie wymiatało się za próg "złe" po narodzinach dziecka. Imię boga Pilunno wywodzone jest od pilon, co oznacza 'tłuczek', którym uderzało się we framugę drzwi wejściowych w tym samym celu, co toporem. Według antycznej mitologii Pilunno miał nauczyć ludzi mleć ziarno. Podobno to na miejscu jego świątyni stoi dziś S. Salvatore in Monte San't Angelo. Domeczki w Junno służyły ongiś najuboższym, stąd ich niewyszukana, a przez to urokliwa architektura. Najwyżej dwupiętrowe, o podwójnych, spadzistych dachach, z perspektywy sprawiające wrażenie zbudowanych jedne na drugich, gdyż pokrywają urwiste zbocze - dziś na parterze mieszczą sklepiki z lokalnymi przysmakami lub nastrojowe knajpeczki. Między ich fasadami kusi lazurem położona w dole Zatoka Manfredońska: W Junno urzeka mnie fakt, że nie jest idealna, "odpicowana" - widać odpadające tynki, obłażącą z bram farbę. Z okien zwieszają się płachty suszonych prześcieradeł. Zaułki, zaułeczki, place i placyki, załomki murów, za którymi pełno jest niespodzianek. I oczywiście graffiti, ale nieprzypadkowe: Moje grupy już tu były, a w przyszłym roku planuję wraz z biurem Królowa Pokoju sporo tras, w tym również wyprawę do Junno Zapraszam na słodko:)






















