W Sirmione nad jeziorem Garda, przy Via Caio Valerio Catullo, czyli ulicy Katullusa, rzymskiego poety również związanego z tym malowniczym miasteczkiem, tyle, że znacznie wcześniej (87/82-54 r p.n.e.) stoi dom należący ongiś do "primadonny stulecia", Marii Callas.
Sto lat upłynie też 2 grudnia 2023 r. od jej przyjścia na świat w rodzinie greckich emigrantów - na chrzcie w prawosławnym kościele na nowojorskim Manhattanie otrzymała imiona Maria Anna Cecilia Sofia. Jej ojciec ze względów praktycznych zmienił nazwisko z Kalogeropulos na Kalos, a potem Callas.
I pod tym ostatnim nazwiskiem "La Divina", czyli "Boska" artystka potem występowała - choć w greckiej ojczyźnie wracała do nazwiska przodków. Po sukcesach na scenach Aten, Nowego Jorku i dwa lata po debiucie w Italii poślubiła majętnego, włoskiego przemysłowca Giovanniego, Battistę Meneghiniego, który przez cały okres ich małżeństwa (1949-1959) pełnił rolę jej impresaria, zawieszając "na kołku" własną działalność. W tym też czasie nabył za 60 milionów włoskich lirów, liczącą 780 mkw i 21 pokoi piękną willę w Sirmione, gdzie żona mogła wypoczywać latem nad wodami największego jeziora Italii: https://www.youtube.com/watch?v=U8gn1M0Tm_Q
Maria przyjeżdżała nad Gardę regularnie między 1952 a 1958 r., w szczycie swojej kariery, aby uciec od tłumów, dziennikarzy, całego świata, ale też, aby choć przez chwilę zakosztować "normalnego życia". Wakacyjny czas wykorzystywała na kąpiele termalne w tutejszych źródłach, spacery po wąskich uliczkach miasteczka i zakupy w butikach oraz dolce far niente w Caffe' Grande Italia:
O tym, jak przywiązała się do tego miejsca świadczą słowa: "chciałabym zakończyć życie i być pochowaną w Sirmione, w tym ziemskim raju". Los chciał jednak inaczej, gdyż w 1958 r. poznała miłość swojego życia, Arystotelesa Onassisa. Ponoć właśnie w domu nad jez. Garda oznamiła mężowi, że porzuca go dla greckiego miliardera. Bardzo liczyła, że "jej" Ari ją poślubi - tymczasem ten ożenił się z Jackie Kennedy, wdową po zamordowanym prezydencie USA, Johnie Kennedym. Co prawda wrócił po latach do Marii, a ta mu wybaczyła, jednak to właśnie Onassis sprawił, że przedwcześnie zakończyła karierę sceniczną, zapadła na depresję, próbowała odebrać sobie życie i straciła wymarzone dziecko.
Callas obdarzona była niezwykłą wręcz, trzyoktawową skalą głosu i fantastyczną techniką, co umożliwiało jej swobodne poruszanie się w każdym praktycznie repertuarze operowym. W dodatku dysponowała wyjątkowym talentem aktorskim. Włoski pisarz, dramaturg, reżyser-skandalista Pier Paolo Pasolini obsadził ją w głównej roli swojego filmu "Medea", zrealizowanego na podstawie tragedii Eurypidesa https://www.youtube.com/watch?v=t2f9AjQ2ebc). Callas zmarła w Paryżu w 1977 r.
Dziś budynek sirmiońskiego "azylu" gwiazdy znajduje się co prawda w rękach prywatnych, podzielony na osobne apartamenty, ale na otaczającym go murze zamieszczono stosowną informację o słynnej, dawnej mieszkance.
Willa pozostała od tamtych czasów w niezmienionym kształcie, podobnie jak pełen środziemnomorskiej roślinności ogród-park wypełniony rzeźbami bóstw stylizowanych na greckie oraz basen w kształcie jeziora Garda, którego budowę zleciła sama Callas. Oto jej unikatowe zdjęcie w salonie, przy fortepianie:
Domu nie można na co dzień zwiedzać, ale otwiera podwoje w czasie, gdy w jego wnętrzach organizowane są rozmaite wydarzenia artystyczne. Można je znaleźć wśród kalendarza imprez na stronie lokalnej organizacji turystycznej https://visitsirmione.com/en/what-to-see/art-and-monuments/villa-callas/
W miasteczku są też inne miejsca przypominające o pobytach artystki, jak na przykład noszący jej imię park miejski, dom kultury czy Tavernetta Maria Callas:
Gdy Callas przyjeżdżała do Sirmione - za każdym razem musiała widzieć fortecę Scaligerich z II poł. XIV, będącą bez wątpienia "wizytówką" kurorciku turystycznego dla majętnych, jakim jest Sirmione. To jeden z najlepiej zachowanych, średniowiecznych zamków w Italii, w 2019 r. nr 22 na liście najczęściej odwidzanych atrakcji Włoch. Obiekt można zwiedzać:
Odwiedziłam Sirmione ponownie dosłownie przed dwoma dniami, w czasie podróży z grupą po północnej Italii. Wysyłam Wam z tego prześlicznego miejsca dużo słońca:
(Zdjęcia z Sirmione - Autorka, zdjęcia Marii Callas i Arystotelesa Onassisa - Wikipedia i Brescia oggi, karykatura - Oleg Karuvits, Wikipedia)
Ponad 300 różnych rodzajów win, w tym trunków Bachusa nagrodzonych The WineHunter Award, zaprezentowanych zostanie podczas Merano Wine Festival 2023. Impreza z 30-letnią już tradycją odbędzie się między 3 a 7 listopada 2023 r. w znanym uzdrowisku Merano, oddalonym 80 km od Trydentu.
Jak co roku gościć będzie w eleganckich wnętrzach domu kracyjnego, Kurhaus zbudowanego w stylu liberty (zdj. Passeiertal-Val Passiria FB):
Poza degustacjami, zarówno alkoholu, jak i regionalnych przysmaków przewidziano całe bogactwo wydarzeń towarzyszących. Zaplanowano je tak, aby przy okazji wypromować najciekawsze punkty miasta: Hotel Therme Meran, Piazza della Rena, Teatro Puccini oraz Corso della Liberta', aleję w centrum z widowiskową panoramą Alp w tle. Więcej informacji i bilety: https://meranowinefestival.com/ https://www.facebook.com/meranowinefestival/
To dopiero jest news! Amatorzy starożytności będą mogli teraz obejrzeć "za jednym zamachem" wszystkie miejsca wokół Wezuwiusza związane z jego najsłynniejszą w historii erupcją w 79 r. n.e.
Przypomnijmy, że dosłownie zmiotła ona z powierzchni ziemi, grzebiąc pod warstwami popiołów lub lawy nie tylko Pompeje, ale też wille patrycjuszy rzymskich bezpośrednio poza ich murami: Villa dei Misteri i Diomedesa, czy ulokowane dalej, w Boscoreale, Stabia oraz Torre Annunziata (willa Poppei w Oplontis).
Odkopane po wielu stuleciach, przez co przywrócone pamięci - stały się mniejszymi lub większymi atrakcjami turystycznymi z tym jednak zastrzeżeniem, że do każdego z tych obiektów trzeba było do tej pory wybierać się na osobną wycieczkę.
Teraz to się zmieni dzięki inicjatywie władz Parku Archeologicznego w Pompejach, które stworzyły ciekawą ofertę. Po pierwsze już uruchomiony został ArteBus (Bus Sztuki), który wraz z dodatkowym transportem autobusowym ma zapewnić zainteresowanym połączenie ze wszystkimi atrakcjami tzw. Wielkich Pompejów, obejmujących właśnie wykopaliska-muzea w Pompejach, Boscoreale, Torre Annunziata (Oplontis) i Stabie. W ramach biletu Pompei Express za 18 euro będzie można zwiedzać w zasadzie tylko Pompeje położone w obrębie murów (z wyłączeniem willi przy Drodze Grobowców, Via delle Tombe) i Antiquarium w Boscoreale. To niewielkie muzeum gromadzi przedmioty z wykopalisk prezentujące dawne życie codzienne pod Wezuwiuszem; prawdziwą perłą ekspozycji jest odkopany przed dwoma laty i odnowiony wóz ceremonialny zdobiony srebrem (zdj.pompeiisites.org)
Z kolei dokładając zaledwie 4 euro otrzyma się bilet Pompei Plus zapewniający odwiedzenie wszystkich w/w miejsc i to na na pokładzie zapewnionej przez organizatorów komunikacji autobusowej. Trzecią opcją jest bilet 3-dniowy za 26 euro, z którym zwiedzi się same Pompeje wraz podmiejskimi willami, Antiquarium w Boscoreale, willę Poppei w Oplontis i Stabie z jedną z największych rzymskich willi rezydencjalnych zajmującą powierzchnię 11 tys. mkw (!) Villa San Marco oraz Villa Arianna nazwaną tak od fresku na ścianie przedstawiającego mitologiczną Ariadnę (zdj.pompeiisites.org) oraz Museo Libero d'Orsi przy dawnej rezydencji królewskiej, Reggia di Quisisana w Castellammare di Stabia. W cenę biletów wliczone są już przejazdy autobusem do poszczególnych miejsc (Źródło: turismoitalianews.it)
Tej wiosny i jesieni aż trzykrotnie, po kilka dni gościłam na Colli Albani. Wzgórza Albańskie położone na południowy-wschód od Rzymu (w tłumaczeniu polskim figurują jako Góry Albańskie), widoczne zresztą z miasta, to prawdziwa oaza zieleni, gdzie zasobniejsi w środki mieszkańcy stolicy chronią się w swoich willach i rezydencjach przed upałem, gdyż jest tu zdecydowanie chłodniej, a powietrze czyściejsze. W okresie między 600 tysięcy lat a 5000 lat wstecz wzgórza "pluły" lawą - na jej zastygłym jęzorze zbudowany został początkowy odcinek "regina viarum", królowej rzymskich dróg - Via Appia, dziś Via Appia Antica, w odróżnieniu od przebiegającej w pobliżu Via Appia Nuova.
Fragment lawy można oglądać w podziemiach Castrum Caetani, rezydencji przy via Appia Antica, którą kazał sobie wznieść papież Bonifacy VIII, Benedykt Caetani (1235-1303, na Stolicy Apostolskiej od 1294 r.) adaptując antyczny grobowiec Cecylii Metelli na wieżę obronną - dziś oba obiekty w dobrze zachowanej ruinie to must see starożytnego szlaku (zajrzyjcie do mojego tekstu o via Appia: https://italiannawdrodze.blogspot.com/2023/02/cecylia-zyskuje-twarz-dzieki-wirtualnej.html)
Ten tymczasowo uśpiony kompleks wulkaniczny nadal daje znać o sobie znać, o czym sygnalizują delikatnie ruchy sejsmiczne czy emisje gazów, dlatego znajduje się pod stałą obserwacją geologów i wulkanologów. W dawnych kraterach wulkanów powstały jeziora, w tym malownicze Lago di Albano:
Powulkaniczne zbocza porastają hektary winnic - Castelli Romani to najważniejszy obszar winiarski regionu Lacjum, a produkowany na wzgórzach trunek to prawdziwe "niebo w gębie". Castelli Romani obejmuje nazwą 13 miasteczek, właśnie castelli, które malowniczo obsiadły Colli Albani. I w tym miejscu warto cofnąć się do mitu założycielskiego Rzymu, a nawet jeszcze wcześniej. A zatem dawno, dawno, bardzo dawno temu jak opowiada starożytny historyk Tytus Liwiusz (zm ok. 17 r n.e.) w swoich przetłumaczonych i na polski, bardzo bajecznych "Ad urbe condita", "Dziejach od założenia miasta Rzym", bliźniaki Romulus i Remus urodziły się w miejscowości Alba Longa na Wzgórzach Albańskich. Byli synami westalki Rei Silvii i samego boga Marsa - wg wcześniejszej wersji legendy, poddawanej w wątpliwość zarowno przez Liwiusza, jak i Cycerona, zapłodnienie dziewicy nastąpiło, gdy pilnowała w świątyni wiecznego ognia, z którego niespodziewanie wysunął się ... fallus. Rea Silvia z kolei była córką Numitora, władcy Alba Longa, którego władzy pozbawił pazerny stryj dziewczyny, Amuliusz. Jak wiemy, gdy chłopcy dorośli, wykarmieni (bądź nie) przez wilczycę, Romulus zabił brata i założył Rzym w 753 r p.n.e.
Cofnijmy sie jednak jeszcze wcześniej, do czasu zdobycia Troi. Jednym z niewielu ocalałych z rzezi jest Eneasz, potomek samego Zeusa, który po wielu perypetiach opisanych w "Iliadzie" ląduje wraz z ojcem i synkiem na włoskiej ziemi. Tam zakłada miasto Lavinia, właśnie na wzgórzach Albańskich, a jego synek, Askaniusz - Alba Longa - obu widzimy na poniżym malowidle z Pompejów (zdj. Wikipedia):
I to z Alba Longa po upływie nieokreślonego czasu, w którym panowali również nieokreślonej liczby królowie albańscy, zostają wygnani Romulus i Remus. A ściślej skazani przez wuja na śmierć - to dzięki litości sługi wzruszonego losem kwilących niemowląt, lądują oni w szuwarach nad Tybrem. Tam znajduje ich wilczyca, badź, jak stanowi jeszcze inna wersja legendy... kobieta o nazwisku Lupa. Być może... prostytutka, bo określenie Lupanar odnosiło się w starożytności do tego przybytku rozpusty. Pisze o tym wszystkim Mary Beard, uznana na świecie filolog klasyczna, wykładowczyni w Newnham College w Cambridge w przetłumaczonej na polski, wartej przeczytania książce "SPQR", poświęconej dziejom starożytnego Rzymu.
Wracając do legendy, Alba Longa miała być stolicą 12 otaczających ją miasteczek na wzgórzach Albańskich. Dziś Castelli Romani jest też 13, a najważniejsze, najpopularniejsze z nich to Castel Gandolfo, wyrosłe na miejscu Alba Longa.
Na tym zdjęciu widać wejście do letniej rezydencji papieży, którą dzięki papieżowi Franciszkowi można teraz zwiedzać. Liczy 55 ha, a więc o 11 więcej niż Watykan, a oprócz pałacu i trzech willi posiada kilometry zadbanych ogrodów oraz gospodarstwo rolne, z którego część płodów ziemi sprzedawana jest w okolicznych miejscowościach. Bilet wstępu obejmuje zarówno komnaty pałacowe, jak ich obszary zielone - te ostatnie zwiedza się krążącym po żwirowych alejkach busikiem, a automatyczny przewodnik sterowany pilotem opowiada historię ogrodów w wybranym języku (niestety nie ma wersji polskiej). Mnie najbardziej wzruszyła ta jej część opowiadająca mało znany epizod z II wojny światowej, kiedy papież Pius XII przyjął w Castel Gandolfo tysiące uciekinierów z Rzymu. Kryli się oni w ruinach dawnej willi cesarza Domicjana, które i dziś można oglądać, a w łóżku papieża urodziło się aż 44 dzieci, gdyż wśród wygnańców były również kobiety w ciąży (zdjęcie: Castelli Romani Turismo DMC - FB):
Castel Gandolfo to urokliwe miasteczko pełne sklepików z żywnością regionalną, pamiątkami oraz restauracyjek i barów otulonych zapachem smakowitych, rzymskich potraw.
A widoki na jezioro Albańskie i okolicę są wręcz pocztówkowe. Jak również mnogość wydarzeń, jakich nie mamy w Polsce, jak choć Infiorata w Genzano (zdjęcie: Castelli Romani Turismo DMC - FB):
Wszystkie noce w Castelli Romani spędziłam w tym roku w jednym hotelu w miejscowości Grottaferrata. Bardzo polecam:
Dziś jest tu po prostu sielsko. Ciągnące się hektarami pola uprawne, karłowate drzewka obsypane złotymi kulami pomarańczy, których aromat "wyciąga" prażące słońce, ruina budynku skryta pod bujną zielenią. To w nim od 1943 r. znajdował się obóz koncentracyjny, czy ściślej mówiąc obóz przejściowy dla więźniów pochodzenia żydowskiego, a także włoskich "politycznych", ich rodzin. Okolice miejscowości Montorio Veronese, gdzie ich ulokowano na pierwszy rzut oka musiała im się wydawać łudząco przyjazna, a przynajmniej tak przedstawiała go faszystowska propaganda. Świadczy o tym chociażby list jednego z aresztowanych, Aurelia Spagnoletto zwanego Peppino do żony zachowany w dokumentach: "za kilka dni wyjedziemy z Werony, ale będziemy blisko, jakieś 5 km stąd, mówią że to cudowne miejsce, pośród pól. Przygotowują nam budynek ze wszelkimi udogodnieniami tak, że będziemy też bezpieczniejsi jeśli chodzi o naloty wroga". To "cudowne" miejsce otoczone było siatką pod napięciem. Gdy pewnego dnia jeden z więźniów się przez nią wydostał, został ścięty serią z karabinu maszynowego przez pilnujących obóz strażników - umierał tam, gdzie padł przez wiele godzin, a pozostali widzieli jego śmierć, słysząc rozpaczliwe krzyki. Niektórzy więźniowie byli poddawani torturom - wieszani w studni głową w dół. Wśród bodaj 45 osób pochodzenia żydowskiego w montorio znajdowała się zaledwie roczna dziewczynka, Renata Pavoncello - urodzona w Rzymie 17 kwietnia 1943 r. Jej Mama, Emma Veroli, gdy obie znalazły się obozie miała poważny problem ze znalezieniem odpowiedniego pożywienia dla tak malutkiej córeczki. Wówczas pomógł jej inny więzień, Leone Fiorentino. Chłopak wykorzystał moment, gdy pilnujący strażnik na chwilę się oddalił, zawołał pracującego nieopodal, na polu za ogrodzeniem rolnika i poprosił o mleko dla malutkiej. Wieśniak, choć pełen obaw od razu pobiegł do domu i po godzinie przyniósł butelkę mleka prosto od krowy, aby znów, gdy straż znajdowała się daleko, podać napój przez siatkę Leonowi. To przedłużyło życie Renaty zaledwie o kilka dni... Obie kobiety wkrótce znalazły się w transporcie "na Wschód", czyli do Auschwitz i wraz z większością pozostałych więźniów spod Werony zginęły w komorach gazowych. Dlatego Montorio Veronese określane bywa teraz "przedsionkiem Oświęcimia".
Zastanawia, że pamięć o tym miejscu na wiele dekad została wręcz zatarta. Dopiero na skutek działań środowisk żydowskich pozostałości obozu zostały na nowo odkryte w 2017 r. Jakkolwiek teren stanowi własność prywatną, trwają starania, aby go wykupić i stworzyć na nim miejsce pamięci z prawdziwego zdarzenia.
Visit Verona organizuje wyjazdy do Montorio Veronese, które dziś znane jest pod nazwą DAT La Colombara. https://www.visitverona.it/en/events/campo-di-concentramento-di-montorio-visita-guidata.
Przed II wojną światową w Weronie mieszkało zaledwie kilkuset Żydów. Nim przetransportowano ich do obozu koło Montorio Veronese, przetrzymywano ich w centrum miasta, przy via Ponte Citadella.
(Źródło i zdjęcia: www.montorioveronese.it, https://deportati.it/aned/le-sezioni/verona/il-campo-di-concentramento-di-montorio-veronese/) Więcej informacji na stronie: https://www.montorioveronese.it/campo-di-concentramento-di-montorio/
Śluzy, machiny strzelająco-latające i "Ostatnia wieczerza" - szlakiem Leonarda po Mediolanie
Atrakcje Włoch 03:03
Zbieram się właśnie do wyjazdu z grupą entuzjastów Włoch do Lombardii i Wenecji Euganejskiej. Pierwszym punktem programu jest Mediolan, a na początek mojego autorskiego programu realizowanego przez jedno z warszawskich biur podróży proponuję moim podopiecznym Muzeum Narodowe Nauki i Techniki im. Leonarda da Vinci, a w nim Galerie Leonarda da Vinci. To największa na świecie wystawa stała poświęcona mistrzowi renesansu. Na 1300 mkw powierzchni zgromadzono ponad 170 eksponatów - modeli, dokumentów, dzieł sztuki i instalacji, które niczym kadry filmu zanurzają nas w przeszłości, Mediolanie czasów Sforzów, na których dworze Leonardo działał. Powstały wówczas, choć prywatnie da Vinci uważał wojnę za szaleństwo projekty machin wojennych na zamówienie, a zastosowane w nich rozwiązania techniczne, w tym sposoby na bardziej liczebną eliminację wroga wywołują zawrót głowy:
Nie zabrakło i machin latających wskrzeszających marzenia mitologicznego Ikara:
W czasie pandemii w warszawskim "Pekinie", czyli Pałacu Kultury i Nauki miała miejsce czasowa ekspozycja wybranych modeli z kolekcji, ale po tamtej wizycie byłam bardzo rozczarowana, co zresztą na gorąco opisałam na blogu.
W Mediolanie natomiast czeka mnie prawdziwa uczta duchowa.
Nie tylko w samym muzeum. Stolica Lombardii bowiem ma wiele miejsc pamiętających blisko 20-letnią działalność mistrza w tym mieście.
Oczywiście nam z tego czasu najbardziej "kojarzy się" znikająca ze ścian refektarza klasztoru dominikanów przy bazylice Santa Maria delle Grazie (Matki Bożej Łaskawej) "Ostatnia wieczerza". Ale też, jeśli nie przede wszystkim portret Damy z łąsiczką/Damy z gronostajem, wizerunek kochanki Ludwika Sforzy, Cecylii Gallerani, ponieważ jest to jedyne dzieło mistrza, jakie Polska posiada. Nota bene sam książe kryje się również na wizerunku - alegorycznie, pod postacią przytulanego czule do piersi zwierzątka, gdyż Ludovico był Kawalerem Orderu Gronostaja.
Potężne zbiory Leonarda gromadzi też Pinakoteka Ambrozjańska. Jest to tzw. Kodeks Atlantycki, zbiór oryginalnych notatek i szkiców z dziedziny matematyki, geometrii, biologii, geografii, zoologii, astronomii zebrany w całość przez bibliofila Pompea Leoniego w XVI w.
Wspomniany Kodeks Atlantycki zawiera również szkice... śluz w formie drewnianych drzwiczek. Ten wynalazek został zastosowany z sukcesem przy udrażnianiu i regulacji kanałów wodnych w Mediolanie. Spacerując dziś nad ich brzegiem można zobaczyć jeszcze stare śluzy do złudzenia przypominające te z Kodeksu. Zdjęcie można zobaczyć tutaj: https://www.milanotoday.it/cronaca/restauro-conca-incoronata.html
Na placu przed Teatrem La Scala wznosi się pomnik mistrza, u którego "stóp" stoją jego czterej uczniowie: Marco D’Oggiono, Salaino, Cesare da Sesto e Giovanni Antonio Boltraffio.
Przed Hipodromem San Siro, na którym odbywają się konne wyścigi - wznosi się z kolei zrealizowane po wiekach marzenie mistrza. To Koń Leonarda - rzeźba wykonana z dokładnością i pieczołowitością przez współczesną artystkę Nine Akamu. Wśród wielu szkiców da Vinci znajduje się posąg konny Franciszka Sforzy, który został odłożony ad acta, ponieważ 100 ton brązu jakich wymagał projekt zostało zużytych na machiny wojenne.
Leonardo obecny jest również w Zamku Sforzów - kto napisze, w jaki sposób? Czekam :)
Zdjęcia: Autorka - z wystawy w PKiN, oprócz dwóch ostatnich z Wikipedii





























