Starcie o wodę. San Pellegrino będzie francuska czy amerykańska?
00:53
127 lat historii marki San Pellegrino to szmat czasu i kawał fascynującej historii. Woda, którą można kupić już i w naszych marketach (chociażby w Carrefour) narodziła się jako produkt w miejscowości San Pellegrino położonej w iście pocztówkowej Val Brembana nad rzeką Brembo (północny region Włoch - Lombardia, prow. Bergamo).
Na rok przed nadejściem nowego stulecia powstało przedsiębiorstwo Sanpellegrino, które zaraz "weszło" na giełdę. W pierwszym roku działalności wyprodukowano 35 343 butelek alpejskiej wody źródlanej, z czego 5 562 pożeglowało "za morze". W 1901 r. zostają oficjalnie otwarte Termy San Pellegrino i miasteczko awansuje do roli renomowanego kurortu turystycznego, ulubionej mety europejskiej arystokracji, która już od 1906 może korzystać z luksusów nowootwartego Grand Hotelu i kasyna w stylu Art Nouveau. Zamieszczona niżej kartka z epoki pokazuje, jak eleganckie wnętrza miał Grand Hotel. Niestety obiekt zamknięty jest na głucho od 1979 r. i podobno trwają prace remontowe, o czym wspomina "Echo Bergamo", ale znając Włochów nie zostanie otwarty w zapowiadanej dacie 2030 r.
Nie mija dekada od debiutu wody San Pellegrino, a już kupowana jest w Kairze, Kalkucie, Szanghaju, ale też miastach obu Ameryk i Australii.
Pierwsze 30 lat. działalności firmy stoi pod znakiem ambitnej, kreatywnej reklamy w mediach, gdzie San Pellegrino kreowana jest na "bezdyskusyjną królową stołu", idealną wodę "bez bakterii". W 1932 r. wjeżdża na stołach pierwsza oranżada, Aranciata San Pellegrino, która dzięki kreatywności jej pomysłodawcy, chemika Ezia Grazianellego, nowego właściciela firmy od 1924 r. łączy mineralną wodę San Pellegrino i sikiem wyciśnietym z pomarańczy z włoskiego Południa. San Pellegrino świętuje pierwszą pięćdziesiątkę w wielkim stylu wypuszczając na rynek serię gazowanych oranżad owocowych. Dołączają do nich wkrótce gorzka Aranciata Amara San Pellegrino oraz popularne do dziś Chinotto i Limonata. W 1957 r. firma San Pellegrino kupuje spółkę kolejnej, znanej wody mineralnej, tym razem z Toskanii - Aqua Panna. Koniec lat 50. XX to milion sprzedanych butelek San Pellegrino rocznie. Pojawiają się kolejne smaki. W 1998 r. włoską firmę kupuje szwajcarski koncern Nestle' umieszczając San Pellegrino w obrębie oddziału Nestle' Waters, jednak produkcja i "tożsamość" wody pozostają włoskie. Dziś jednak przyszłość firmy stoi na rozdrożu. O kontrolę nad Nestle' Waters, której Nestle' chce się pozbyć stanęli bowiem w szranki dwaj ważni gracze: francuski fundusz Pai Partners i amerykański Clayton, Dubiliers & Rice. Francuzi mają mocną kartę przetargową w postaci długoletniej współpracy z Nestle' Waters, ale to nie przesądza o wyniku pojedynku. San Pellegrino jako marka ma nadal świetną pozycję na międzynarodowym rynku i dobrą reklamę, co widać na załączonym niżej zdjęciu. Pozostaje pytanie, czy nowy właściciel zachowa szacunek do jej tradycji. (Zdjęcia FB Sanpellegrino)
Na rok przed nadejściem nowego stulecia powstało przedsiębiorstwo Sanpellegrino, które zaraz "weszło" na giełdę. W pierwszym roku działalności wyprodukowano 35 343 butelek alpejskiej wody źródlanej, z czego 5 562 pożeglowało "za morze". W 1901 r. zostają oficjalnie otwarte Termy San Pellegrino i miasteczko awansuje do roli renomowanego kurortu turystycznego, ulubionej mety europejskiej arystokracji, która już od 1906 może korzystać z luksusów nowootwartego Grand Hotelu i kasyna w stylu Art Nouveau. Zamieszczona niżej kartka z epoki pokazuje, jak eleganckie wnętrza miał Grand Hotel. Niestety obiekt zamknięty jest na głucho od 1979 r. i podobno trwają prace remontowe, o czym wspomina "Echo Bergamo", ale znając Włochów nie zostanie otwarty w zapowiadanej dacie 2030 r.
Nie mija dekada od debiutu wody San Pellegrino, a już kupowana jest w Kairze, Kalkucie, Szanghaju, ale też miastach obu Ameryk i Australii.
Pierwsze 30 lat. działalności firmy stoi pod znakiem ambitnej, kreatywnej reklamy w mediach, gdzie San Pellegrino kreowana jest na "bezdyskusyjną królową stołu", idealną wodę "bez bakterii". W 1932 r. wjeżdża na stołach pierwsza oranżada, Aranciata San Pellegrino, która dzięki kreatywności jej pomysłodawcy, chemika Ezia Grazianellego, nowego właściciela firmy od 1924 r. łączy mineralną wodę San Pellegrino i sikiem wyciśnietym z pomarańczy z włoskiego Południa. San Pellegrino świętuje pierwszą pięćdziesiątkę w wielkim stylu wypuszczając na rynek serię gazowanych oranżad owocowych. Dołączają do nich wkrótce gorzka Aranciata Amara San Pellegrino oraz popularne do dziś Chinotto i Limonata. W 1957 r. firma San Pellegrino kupuje spółkę kolejnej, znanej wody mineralnej, tym razem z Toskanii - Aqua Panna. Koniec lat 50. XX to milion sprzedanych butelek San Pellegrino rocznie. Pojawiają się kolejne smaki. W 1998 r. włoską firmę kupuje szwajcarski koncern Nestle' umieszczając San Pellegrino w obrębie oddziału Nestle' Waters, jednak produkcja i "tożsamość" wody pozostają włoskie. Dziś jednak przyszłość firmy stoi na rozdrożu. O kontrolę nad Nestle' Waters, której Nestle' chce się pozbyć stanęli bowiem w szranki dwaj ważni gracze: francuski fundusz Pai Partners i amerykański Clayton, Dubiliers & Rice. Francuzi mają mocną kartę przetargową w postaci długoletniej współpracy z Nestle' Waters, ale to nie przesądza o wyniku pojedynku. San Pellegrino jako marka ma nadal świetną pozycję na międzynarodowym rynku i dobrą reklamę, co widać na załączonym niżej zdjęciu. Pozostaje pytanie, czy nowy właściciel zachowa szacunek do jej tradycji. (Zdjęcia FB Sanpellegrino)








0 komentarze