A tu per tu z Berninim
22:32
Co za spotkanie – a tu per tu, czy jak kto woli oko w oko z Gian Lorenzo Berninim w Palazzo Barberini w Rzymie.
Udało mi się dostać na tę wystawę wykupując bilet on –line już na miejscu, bo kolejka do kas była masakryczna (ważna informacja - wejście gratis dla pilotów grup turystycznych i przewodników). Nota bene - jakże trafny pomysł umiejscowienia ekspozycji, która nosi oficjalny tytuł „Bernini i Barberini”.
Wszak odkrywcą enfant prodige, Berniniego juniora był Maffeo Barberini, który go całkowicie „zawłaszczył”. Z kolei Gian Lorenzo nie był nieśmiałym, bezwolnym młodzieńcem, który dał się bezwolnie podporządkować. Od początku artystycznej drogi potrafił wykorzystać okazje, jakie mu się trafiały. Jak ta, gdy jako mały chłopiec stanął przed Grzegorzem XV (Alessandro Ludovisim) i bez oporów zademonstrował papieżowi-jezuicie swój talent rysując głowę św. Piotra. Obecny przy tym pokazie kard.Maffeo Barberini, zaskoczony zaawansowaną techniką, jaką dziecko zademonstrowało - podarował mu złote monety. Obaj zapamiętali tę scenę. Kardynał z pewnością z daleka obserwował dalej Berniniego i gdy sam został papieżem, wezwał go do siebie.
Gian Lorenzo był synem toskańczyka Pietra, jednego z najwybitniejszych rzeźbiarzy swojego czasu pracującego po kolei we Florencji, w Neapolu (gdzie pod wulkanem przyszedł na świat genialny syn), a wreszcie w Rzymie. Wystawa podzielona na sześć sekcji, w pierwszej sali pokazuje kilka prac ojca.
Po raz pierwszy w dokumentach imię Gian Lorenza pojawia się właśnie przy zamówieniu kardynała Barberiniego na "cztery putti", które mają wykonać WSPÓLNIE Pietro i jego syn. Kolejne sekcje wystawy pokazują stopniowy rozwój talentu i udział w nim rodu Barberinich, a zwłaszcza Maffeo, odkrywcy rzeźbiarza, kluczowego protektora i zleceniodawcy zarazem oraz "stymulatora" talentu, czyli papieża Urban VIII. Wspólnie stworzą la mirabil congiuntura, cytując Galileusza, choć ten pisząc o cudownej okoliczności miał na myśli samego papieża, człowieka wyrafinowanego, poety, wszechstronnie wykształconego. Autorzy wystawy podkreślają, że barok, nowy styl w kościele znów triumfującym po okresie kontrreformacji rodzi się właśnie w Rzymie za panowania Urbana VIII i trzech wielkich artystów: Gian Lorenza Berniniego, Francesca Borrominiego pozostajacego z nim w nieustajacej rywalizacji aż do tragicznej, samobójczej śmierci i Pietra da Cortona.
Ciekawostką na wystawie jest szereg popiersi dostojnych antenatów Barberinich zgromadzonych po raz pierwszy pod dachem rodowej siedziby dłuta zarówno Berniniego, jak i Giuliana Finelli oraz Francesca Mochi. Wypożyczono je na wystawę z kolekcji prywatnych.
Ekspozycja pozwoliła mi na prześledzenie cyzelowania umiejętności artysty - od manieryzmu ojca, na którym początkowo się wzorował do wybuchu zda się nieokiełznanej ekspresji przekraczającej granice, jakie stawia rzeźbienie w kamieniu. Wreszcie miałam dostatecznie dużo czasu, aby z bliska przyjrzeć się warsztatowi mistrza. Co mnie zawsze fascynuje u niego, to wręcz fotograficzne oddanie postaci. Mamy wrażenie, że stajemy przed żywym człowiekiem, zaglądamy do jego duszy, a każda zmarszczka, ułożenie fryzury czy fałdy szat są oddane z niezwykłą wiernością. Jak popiersie kard. Pietra Valier, wenecjanina, którego kościołem tytularnym była Bazylika św. Marka.
Chyba najciekawsze na wystawie jest popiersie Pawła V, bardzo męskiego i władczego, z tym ledwie dostrzegalnym, ironicznym grymasem błąkającym się na ustach.
Właśnie ułożenie szat czy baldachimów to coś, co chyba frapuje mnie najbardziej – jak stworzyć w marmurze złudzenie materiału, jego lekkości, przejrzystości, obfitości, bogactwa wzoru i drogocenności? Ten koronkowy kołnierz na popiersiu Thomasa Bakera to istna wirtuozeria dłuta.
Są też na wystawie płótna Berniniego, który znacznie mniej kojarzy się nam jako malarz. Obecny na tym obrazie Urban VIII bardzo zachęcał podopiecznego do sięgania po farby.
Na wystawie nie mogło zabraknąć sekcji poświęconej Bazylice św. Piotra i prac przy niej Berniniego, zwłaszcza przy Cathedra Petri.
Jak będziecie w Rzymie, wybierzcie się do Palazzo Barberini na wystawę - potrwa do 14 czerwca br. A jak znajdziecie się na Placu św. Piotra - spójrzcie na słynną kolumnadę oczyma jej autora, Berniniego :) Czy potraficie sobie wyobrazić, wyglądałaby Bazylika bez jej czule otaczających plac ramion? Stąd Was kochani właśnie pozdrawiam przesyłając nieco wiosennego słońca :)












0 komentarze