Lukka nieoczywista

05:19

Kocham Lukkę i jest to miłość od pierwszego wejrzenia. Może dlatego, że jest taka nieoczywista, że wymaga od turysty więcej, gdyż nie posiada spektakularnych zabytków "podanych na tacy", jak chociażby kompleks z Krzywą Wieżą na Placu Cudów w Pizie. Lukka wkrada się do serca niespiesznie, z każdym zaułkiem. Trzeba zadrzeć głowę, aby zobaczyć dęby tkwiące niczym dumny pióropusz na szczycie Torre Guinigi. Dziewicza rzeźba Ilarii del Carretto schowana jest w bocznej kaplicy Bazyliki św. Marcina, a Placu Amfiteatru, póki się na nim nie stanie nie widać zza zwartego muru kamieniczek. Co więcej, ich fasady z kolei też wyrastają z antycznego amfiteatru, ale umyka to przybyszom...
Fascynują mnie doskonale przepotężne mury otaczające historyczną część Lukki. Przepotężne, wysokie na 12 m, grube na 30 m u podstawy. Renesansowy olbrzym najeżony bastionami, który samym wyglądem miał miał odstraszyć wrogie wojska Wielkiego Księstwa Toskanii, a nigdy nie sprawdził się w boju. Doskonale natomiast służy jako... park miejski okalający 4,5- km pętlą fortyfikacji stare miasto. Koniecznie trzeba wspiąć się na jego szeroką koronę obsadzoną szpalerem strzelistych dębów, platanów, lip dających cień spacerowiczom i cyklistom. W dole, zwinięta niczym kłębek wełny tkwi historyczna Lukka z wąskimi, przejezdnymi tylko dla „szczupłych pojazdów”, uliczkami, gdzie rzadko dochodzi światło odnajdujące się na placach. Żadnych autobusów, tramwajów, co za fenomen...
Jeśli chcecie ulec czarowi tego toskańskiego miasta - przeczytajcie mój artykuł w National Geographic Traveler Polska: https://www.national-geographic.pl/traveler/kierunki/lukka-to-rodzinne-miasto-pucciniego-jest-elegancka-i-wysmakowana/

Zobacz również:

0 komentarze