Gdy zapytać osoby orientujące się w twórczości Igora Mitoraja, gdzie we Włoszech znajdują się Jego rzeźby, zazwyczaj jednym tchem wymieniają Pompeje, Agrigento, ewentualnie "dorzucając" Plac Cudów w Pizie. I oczywiście przede wszystkim Pietrasanta, gdzie w czerwcu wreszcie otwarto muzeum artysty, czynne zresztą nieregularnie.
Goszcząc kilka lat temu na festiwalu Pucciniego w Torre del Lago (Toskania) "odkryłam" prace artysty w wyjątkowym otoczeniu - jakże sprzyjającym ich ekspozycji. To idealnie zielone, zadbane murawy Parco della Musica, Parku Muzyki Festiwalu Pucciniego. Spoczywające na trawie dwie błękitne, gigantyczne głowy przypominają jakże słusznie teatralne maski. Są pamiątką po jednej z wielu scenografii, jakie artysta zaprojektował na zlecenie tego właśnie festiwalu, a mianowicie do "Manon Lescaut" Pucciniego. Mitoraj muzykę Giacoma uwielbiał. Przystępując do pracy znał świetnie libretto wg powieści Prevosta. Tytułowa bohaterka jest piękna, jak rzeźby Mitoraja wzorowane na antycznych posągach, a jednocześnie "uszkodzona", jak dzieła artysty, bo z niewinnego dziewczęcia staje się kobietą upadłą, dla której pieniądz ważniejszy jest od uczucia. Nie dotarłam jeszcze do Pietrasanty, za to odwiedziłam przed dwoma tygodniami Aflopark w Pabianicach. To największy prywatny ogród w środkowej Polsce, założony w 2019 r. przez Grażynę i Andrzeja Furmanów, twórców firmy Aflofarm. Na blisko 8 ha goszczą teraz właśnie rzeźby Igora Mitoraja sprowadzone na czasową wystawę "Mistrzowie rzeźby w Pabianicach" (podobno do 30 września 2026, ale niewykluczone, że ekspozycja zostanie przedłużona). I muszę przyznać, że byłam wręcz zaskoczona, jak we wspaniale przemyślany sposób zostały wkomponowane w zieleń. A ta zieleń, murawy, rabaty kwiatowe, krzewy tworzą całość wręcz oszałamiającą zarówno formą, jak i kompozycją zapachową. Tak mógłby wyglądać raj. Pierwotnie Furmanowie chcieli zaprosić do Afloparku tylko rzeźby Mitoraja, ale z czasem dołączyły do nich prace innych, znakomitych współczesnych artystów, w tym Magdaleny Abakanowicz, Bronisława Chromego i zupełnie z tej strony mi nieznanego Zdzisława Beksińskiego: Rzeźby Mitoraja i pozostałych artystów można w tym samym czasie podziwiać w Muzeum Miasta Pabianic. Zdawałoby się, że Igor Mitoraj zważywszy na jego popularność w świecie powinien być naszym "towarem eksportowym", magnesem dodatkowo przyciagającym turystów do Polski. Jego prace zdobią m.in Kraków i Warszawę. Jednak oprowadzając teraz niemal codziennie włoskich turystów po stolicy zderzam się z tym, że Mitoraja nie rozpoznają. Dopiero, gdy powołuję się na jego obecność w Pompejach czy Pizie zaczynają " coś kojarzyć". Dodatkowo Mitoraj nie jest postrzegany jako polski artysta (tak jak nota bene Maria Skłodowska - Curie, o której Włosi są przekonani, że jest Francuzką, bo "tak uczą ich w szkole"!).
To bolesny efekt fatalnego braku polskiej promocji Mitoraja na rynkach zagranicznych, w tym przede wszystkim właśnie włoskim. Przecież pretekst jest - otwarto muzeum w Pietrasancie. I są dwie rewelacyjne wystawy w Pabianicach - tyle, że w tym przypadku przygotowały je i zasponsorowały osoby prywatne. I to wydaje się być problemem, który nie powinien istnieć! Spacerowałam po niemal pustym parku i zupełnie pustym muzeum pełnym światowej klasy eksponatów. Tymczasem oba obiekty powinny pękać w szwach od nadmiaru turystów, zwłaszcza zagranicznych.
Wydajemy absurdalną kwotę 7 mln zł na trzy marne spoty promocyjne Warszawy, na których nic nie widać poza Pałacem Kultury i Nauki (dlaczego akurat ten PRL-owski, architektoniczny gniot?), Placem Zamkowym i Pomnikiem Chopina w Łazienkach, a więc elementami zgranymi jak stara płyta. Może czas włączyć w reklamę stolicy i Polski Igora Mitoraja?
Goszcząc kilka lat temu na festiwalu Pucciniego w Torre del Lago (Toskania) "odkryłam" prace artysty w wyjątkowym otoczeniu - jakże sprzyjającym ich ekspozycji. To idealnie zielone, zadbane murawy Parco della Musica, Parku Muzyki Festiwalu Pucciniego. Spoczywające na trawie dwie błękitne, gigantyczne głowy przypominają jakże słusznie teatralne maski. Są pamiątką po jednej z wielu scenografii, jakie artysta zaprojektował na zlecenie tego właśnie festiwalu, a mianowicie do "Manon Lescaut" Pucciniego. Mitoraj muzykę Giacoma uwielbiał. Przystępując do pracy znał świetnie libretto wg powieści Prevosta. Tytułowa bohaterka jest piękna, jak rzeźby Mitoraja wzorowane na antycznych posągach, a jednocześnie "uszkodzona", jak dzieła artysty, bo z niewinnego dziewczęcia staje się kobietą upadłą, dla której pieniądz ważniejszy jest od uczucia. Nie dotarłam jeszcze do Pietrasanty, za to odwiedziłam przed dwoma tygodniami Aflopark w Pabianicach. To największy prywatny ogród w środkowej Polsce, założony w 2019 r. przez Grażynę i Andrzeja Furmanów, twórców firmy Aflofarm. Na blisko 8 ha goszczą teraz właśnie rzeźby Igora Mitoraja sprowadzone na czasową wystawę "Mistrzowie rzeźby w Pabianicach" (podobno do 30 września 2026, ale niewykluczone, że ekspozycja zostanie przedłużona). I muszę przyznać, że byłam wręcz zaskoczona, jak we wspaniale przemyślany sposób zostały wkomponowane w zieleń. A ta zieleń, murawy, rabaty kwiatowe, krzewy tworzą całość wręcz oszałamiającą zarówno formą, jak i kompozycją zapachową. Tak mógłby wyglądać raj. Pierwotnie Furmanowie chcieli zaprosić do Afloparku tylko rzeźby Mitoraja, ale z czasem dołączyły do nich prace innych, znakomitych współczesnych artystów, w tym Magdaleny Abakanowicz, Bronisława Chromego i zupełnie z tej strony mi nieznanego Zdzisława Beksińskiego: Rzeźby Mitoraja i pozostałych artystów można w tym samym czasie podziwiać w Muzeum Miasta Pabianic. Zdawałoby się, że Igor Mitoraj zważywszy na jego popularność w świecie powinien być naszym "towarem eksportowym", magnesem dodatkowo przyciagającym turystów do Polski. Jego prace zdobią m.in Kraków i Warszawę. Jednak oprowadzając teraz niemal codziennie włoskich turystów po stolicy zderzam się z tym, że Mitoraja nie rozpoznają. Dopiero, gdy powołuję się na jego obecność w Pompejach czy Pizie zaczynają " coś kojarzyć". Dodatkowo Mitoraj nie jest postrzegany jako polski artysta (tak jak nota bene Maria Skłodowska - Curie, o której Włosi są przekonani, że jest Francuzką, bo "tak uczą ich w szkole"!).
To bolesny efekt fatalnego braku polskiej promocji Mitoraja na rynkach zagranicznych, w tym przede wszystkim właśnie włoskim. Przecież pretekst jest - otwarto muzeum w Pietrasancie. I są dwie rewelacyjne wystawy w Pabianicach - tyle, że w tym przypadku przygotowały je i zasponsorowały osoby prywatne. I to wydaje się być problemem, który nie powinien istnieć! Spacerowałam po niemal pustym parku i zupełnie pustym muzeum pełnym światowej klasy eksponatów. Tymczasem oba obiekty powinny pękać w szwach od nadmiaru turystów, zwłaszcza zagranicznych.
Wydajemy absurdalną kwotę 7 mln zł na trzy marne spoty promocyjne Warszawy, na których nic nie widać poza Pałacem Kultury i Nauki (dlaczego akurat ten PRL-owski, architektoniczny gniot?), Placem Zamkowym i Pomnikiem Chopina w Łazienkach, a więc elementami zgranymi jak stara płyta. Może czas włączyć w reklamę stolicy i Polski Igora Mitoraja?














































