Serpens ultor albo biada niewiernym mężom

01:31

Plac Navona w Rzymie - miejsce znane każdemu, choćby z fotografii. Obowiązkowy punkt zwiedzania barokowej części miasta z Fontanną Czterech Rzek pośrodku autorstwa Gianlorenza Berniniego oraz Fontannami Maura i Neptuna po bokach - ta ostatnia też będaca dziełem Berniniego.
Dzisiejszy "salon" Wiecznego Miasta intryguje swoim podłużnym kształtem.
Został bowiem wytyczony na antycznym, murowanym Stadionie Domicjana przeznaczonym do zawodów lekkoatletycznych. Możemy go sobie wyobrazić spoglądając na palazzi wokół, gdyż wyrosły z antycznych trybun. Zasiadało na nich do 30 tys. widzów oglądających zmagania zawodników na liczącym przeszło ćwierć kilometra boisku.
Fragmenty stadionu, których śladu nie zatarł czas i ludzie czerpiący z niego przez wieki budulec do kolejnych inwestycji można oglądać 4,5 m pod poziomem placu.
Korytarze i łuki z trawertynu, kolumny i pozostałości schodów prowadzących na trybuny, a pośród nich rzeźby i intrygująca płyta z otworem przypominającym dziurkę od klucza, tyle, że odwróconą.
Nad nią widnieje napis: SERPENS ULTOR, czyli Wąż Mściciel. Pod nią - wyjaśnienie budzące więcej pytań: BALISTRARIUM VERITATIS FIDEM NON PRODERE PERICULUM HOSTIS FACERE. Kuratorzy wystawy interpretują je jako ostrzeżenie skierowane do niewiernych mężów, którzy nie tylko dopuszczają się zdrady, ale chwalą się publicznie swoimi podbojami. Otóż taki mężczyzna robiąc siusiu przez tę dziurkę może zostać za karę wykastrowany przez węża kryjącego się po drugiej stronie! Serpens Ultor jest cytowany w Mirabilia Urbis Romae, średniowiecznym przewodniku po "cudach" pogańskiego i chrześcijańskiego Rzymu. Jednak sama płyta z dziurką ma oczywiście antyczny rodowód. Być może pierwotnie znajdowała się w murach obronnych miasta.
Oto Bocca della verita', Usta Prawdy. Ulubione miejsce selfików w Rzymie - długie kolejki ustawiają się do tego okrągłego, marmurowego dysku z głową maszkary w portyku Bazyliki S. Maria in Cosmedin. Zgodnie z przekazywaną od średniowiecza legendą jeśli kłamca włoży dłoń w otwarte usta monstrum - zostanie mu ona odjęta, przy czym ten "detektor" miał karać zwłaszcza zdradzające mężów żony. We wspominanym wcześniej, najstarszym przewodniku po Wiecznym Mieście jest informacja, jakoby z tyłu maski w wiekach średnich siedział kat i obcinał członki wiarołomnym.
Archeolodzy przypuszczają, że maska przedstawiać może fauna bądź rzymskiego boga mórz i oceanów, Neptuna czy nawet najważniejszego z panteonu rzymskich bogów - Jowisza.
Jakie było jej pierwotne zastosowanie? Przypuszczalnie płyta zamykała odpływ do Tybru pobliskiego, starożytnego głównego kanału ściekowego Rzymu, Cloaca Maxima. Przed kilkoma laty, w periodyku "Archeologia Nuova" ukazał się artykuł Andrei Ruffola, architekta, pisarza i malarza podważający tę teorię. Zdaniem autora płyta może pochodzić z Panteonu, gdzie zakrywała otwory w posadzce, do których spływała woda z oculusa w kopule.
Potwierdzałyby to wymiary dysku idealnie pasującego do tego fragmentu powierzchni, jak i rodzaj zastosowanego marmuru, pavonazzetto - zbyt cennego wg Roffola, aby mógł służyć jako przykrywa wodociągu. Pavonazzetto, używany w Rzymie powszechnie od początków Cesarstwa (Domus Augusti na Palatynie, Świątynia Marsa Mściciela na Forum Augusta, Forum Trajana, Termy Karacalli), później również jako fornir (Bazylika św. Piotra) z racji swojej bieli nadającej fasadom budynków świeżą jasność. Dlaczego płyta zniknęła z Panteonu? Ruffolo twierdzi, że stało się to w momencie przekształcenia go w świątynię chrześcijańską, gdy dysk zastąpiono nowym, z czerwonego granitu prawdopodobnie z tego powodu, że przedstawiał pogańskie bóstwo. Nota bene, czerwonego granitu nie znajdziemy nigdzie indziej w Panteonie!

Zobacz również:

0 komentarze