Święty Nicetas na stosie
12:42
Ułożony z gałęzi drzew oliwnych stos ma ze dwa piętra wysokości. Z mroku wieczora wydobywają go światła reflektorów w kolorze fuksji. W momencie, gdy moja włoska przyjaciółka, Carmen parkuje samochód i wraz z nieprzebranym tłumem zaczynamy iść w kierunku tego gigantycznego ogniska, wybucha nad nim z ogłuszającym hukiem z hukiem pierwszy pióropusz ogni sztucznych. Pokaz pirotechniczny jest spektakularny.
– To doroczna focara, święto ognia, nie dla turystów, tylko dla mieszkańców Melendugno, cudownie ocalonych przez św. Nicetasa przed trzęsieniem ziemi, które 20 lutego 1743 r. spustoszyło m.in. pobliskie Brindisi oszczędzając tę 10-tys. miejscowość – opowiada mi Carmen. Znajdujemy się na południu Włoch, w regionie Apulia, a ściślej na Półwyspie Salentyńskim. To ziemia niezwykłych obrzędów i tradycji, jak właśnie focara, w której biorę udział. O patronie dotąd nie słyszałam, więc szybko wertuję Internet. Św. Nicetas Got był pogańskim dowódcą wojskowym, urodzonym we wpływowej i bogatej rodzinie z plemienia Gotów żyjącego nad Dunajem. Został spalony na stosie po tym, jak przyjął chrześcijaństwo ok. 372 r. Jest świętym kościoła katolickiego i prawosławnego. Mój wzrok biegnie ku obrazowi mężczyzny w sile wieku z krótką, jasno-kasztanową brodą odzianego w zbroję legionisty rzymskiego i otulonego czerwonym płaszczem. W dłoniach święty trzyma pikę i miecz. Teraz nie dziwię się, że wizerunek stoi na stosie, który już płonie żywym ogniem. Panuje prawdziwy ścisk, niektórzy jedzą smakołyki serwowane z prowizorycznych stoisk wokół focary. Gdy stos obraca się w popiół, wkracza lokalny Stella Band Serenade i daje jazzowego czadu, pomimo, że muzycy są raczej leciwi. Ich gwiazdą jest kobieta w powiewnych szatach tańcząca na… szczudłach. Po chwili balują już wszyscy, niezależnie od wieku, bo tradycyjna, apulijska focara ma również jednoczyć daną społeczność. Focara to uroczystość doroczna, poprzedzona wielotygodniowymi przygotowaniami. Plakaty i informacje w mediach społecznościowych przypominają o dacie wydarzenia, na której nie może zabraknąć speców od pirotechniki, dobrej muzyki i jedzenia. Bele na stos zwożone są ciągnikiem i układane w formie wieży, podobnych formą do ruin średniowiecznych wież strażniczych, jak Torre del Orso, Niedźwiedzia Wieża w pobliżu Melendugno. Znajduje się ona na 40-km Costa dei Faraglioni, wybrzeżu pełnym nieprawdopodobnych wręcz form skalnych wyrzeźbionych przez naturę. Wkrótce napiszę więcej o tych miejscach. A teraz możecie przeczytać mój artykuł o Apulii w najnowszym numerze National Geographic Traveler (z Chorwacją na okładce). Zdjęcia plakatu oraz z układania stosu ze strony FB Comitato Feste Patronali Melendugno
– To doroczna focara, święto ognia, nie dla turystów, tylko dla mieszkańców Melendugno, cudownie ocalonych przez św. Nicetasa przed trzęsieniem ziemi, które 20 lutego 1743 r. spustoszyło m.in. pobliskie Brindisi oszczędzając tę 10-tys. miejscowość – opowiada mi Carmen. Znajdujemy się na południu Włoch, w regionie Apulia, a ściślej na Półwyspie Salentyńskim. To ziemia niezwykłych obrzędów i tradycji, jak właśnie focara, w której biorę udział. O patronie dotąd nie słyszałam, więc szybko wertuję Internet. Św. Nicetas Got był pogańskim dowódcą wojskowym, urodzonym we wpływowej i bogatej rodzinie z plemienia Gotów żyjącego nad Dunajem. Został spalony na stosie po tym, jak przyjął chrześcijaństwo ok. 372 r. Jest świętym kościoła katolickiego i prawosławnego. Mój wzrok biegnie ku obrazowi mężczyzny w sile wieku z krótką, jasno-kasztanową brodą odzianego w zbroję legionisty rzymskiego i otulonego czerwonym płaszczem. W dłoniach święty trzyma pikę i miecz. Teraz nie dziwię się, że wizerunek stoi na stosie, który już płonie żywym ogniem. Panuje prawdziwy ścisk, niektórzy jedzą smakołyki serwowane z prowizorycznych stoisk wokół focary. Gdy stos obraca się w popiół, wkracza lokalny Stella Band Serenade i daje jazzowego czadu, pomimo, że muzycy są raczej leciwi. Ich gwiazdą jest kobieta w powiewnych szatach tańcząca na… szczudłach. Po chwili balują już wszyscy, niezależnie od wieku, bo tradycyjna, apulijska focara ma również jednoczyć daną społeczność. Focara to uroczystość doroczna, poprzedzona wielotygodniowymi przygotowaniami. Plakaty i informacje w mediach społecznościowych przypominają o dacie wydarzenia, na której nie może zabraknąć speców od pirotechniki, dobrej muzyki i jedzenia. Bele na stos zwożone są ciągnikiem i układane w formie wieży, podobnych formą do ruin średniowiecznych wież strażniczych, jak Torre del Orso, Niedźwiedzia Wieża w pobliżu Melendugno. Znajduje się ona na 40-km Costa dei Faraglioni, wybrzeżu pełnym nieprawdopodobnych wręcz form skalnych wyrzeźbionych przez naturę. Wkrótce napiszę więcej o tych miejscach. A teraz możecie przeczytać mój artykuł o Apulii w najnowszym numerze National Geographic Traveler (z Chorwacją na okładce). Zdjęcia plakatu oraz z układania stosu ze strony FB Comitato Feste Patronali Melendugno









0 komentarze