Spałam w pałacu cesarza Dioklecjana
01:49
Kolejny post z mojej podróży zaledwie sprzed miesiąca. Jak wiecie, jako ItaliAnna pasjami tropię włoskie ślady gdziekolwiek bym nie dotarła. Split kojarzony jest przede wszystkim z Pałacem Dioklecjana, postrzeganym powszechnie tylko i wyłącznie jako prześladowca chrześcijan.
Skala tortur i mordowania wyznawców nowej wiary za jego panowania sięgnęła zenitu.
A zapoczątkowana została serią edyktów z 303 r. zabraniających poddanym praktyk chrześcijańskich. Aktem wstępnym do "Wielkiego Prześladowania" było zniszczenie 23 lutego 303 r. przez żołnierzy cesarskich kościoła w Nikomedii (dzisiejszy Izmit). W czasach rzymskich to miasto w Azji Mniejszej było stolicą prowincji Bitynia, a przez pewien okres swoją rezydencję mieli tu także cesarze rzymscy, w tym Dioklecjan. Dosłownie dzień później kolejnym edyktem nakazano burzenie kościołów i spalenie świętych ksiąg oraz pozbawienie stanowisk chrześcijan sprawujących urzędy publiczne.
Były to sankcje niespotykane w dotychczasowym ustawodawstwie rzymskim. Kolejne, brutalne przepisy nakazywały uwięzienie kapłanów chrześcijańskich. Co prawda pod koniec roku wydano jeszcze trzeci edykt pozwalający uwolnić zatrzymanych, ale jednocześnie poddać torturom "opozycjonistów".
I pomyśleć, że zaledwie 10 lat potem Konstantyn Wielki swoim Edyktem Mediolańskim zakończy prześladowania chrześcijan w Cesarstwie Rzymskim, wprowadzając wolność religijną dla wszystkich obywateli. A jeszcze wcześniej, bo w 311 roku, cesarz Galerian, początkowo również walczący z chrześcijanami wydał edykt tolerancyjny przyznając chrześcijanom wolność wyznania i pozwalając odbudować kościoły. Współcześni historycy sugerują, że zmiana stanowiska była wynikiem raka odbytu cesarza, który chorobę postrzegał jako gniew bogów. Tak potworna, nakręcająca się spirala okrucieństwa wynikała z konserwatyzmu i tradycjonalizmu Dioklecjana, człowieka ze społecznych dołów, syna wyzwoleńca, który niezwykłą kawierę wojskową zawdzięczął tylko swojemu uporowi i talentom militarnym. To one doprowadziły go na szczyt władzy. Dioklecjan w chrześcijanach widział zagrożenie dla pax deorum , starych bogów gwarantujących stabilność porządku politycznego. Po abdykacji - co też było aktem dotąd niespotykanym, bo dotąd nikt wcześniej nie oddał władzy, Dioklecjan osiadł właśnie w Splicie. I zbudował swój wyjątkowy pałac dziś mieszczący w sobie całą, historyczną część miasta. O tym pałacu w Splicie piszę w najnowszym National Geographic Traveler - koniecznie pobiegnijcie do Empiku! Zanim sami wyruszycie moim tropem sugeruję, abyście przyjechali do Splitu po zachodzie słońca, gdyż wrażenia są niesamowite. Noc kryje sklepowe witryny, a punktowe światła wydobywają z ciemności arkadową galerię frontonu pałacu z loggiami górującą nad Rivą, najsłynniejszą promenadą w Splicie. O tej porze nie widać, że okna są nieme, a mur ma ubytki. Po zmroku można odkrywać tę niezwykłą budowlę wpisaną słusznie na listę UNESCO, miasto w pałacu na olbrzymiej powierzchni 38 tys. mkw przedzielone na krzyż głównymi ulicami cardo i decumanus (jak wszystkie rzymskie miasta) z oddzielną częścią dla żołnierzy i tą cesarską z widokiem na morze.
Po autentycznych schodach schodzi się do najlepiej zachowanych podziemi. Potężne kolumny dźwigają stropy westybulu. Ściany wzniesione są z lokalnego wapienia, a wśród nich, po opłaceniu biletu wstępu do osobnej sekcji – można podziwiać fragmenty granitowych lwów i sfinksów (jeden w całości zachował się w Perystylu). Pamiętam, jak poprzedniej nocy szukałam swojego hotelu. Nawigacja zwariowała. Nagle jakieś schody w lewo wyprowadziły mnie na powierzchnię i oto znalazłam się w uliczce, gdzie z jednej strony biegł mur współczesnego hotelu, naprzeciwko wyrastał fragment jakiejś budowli średniowiecznej, a po lewej znajdował się tył pałacowej fasady. Namacalny przykład tego, jak kolejne wieki dokonywały budowlanej inwazji w tkankę oryginalnego pałacu fragmentami go niszcząc, rozbudowując, dobudowując, adaptując do potrzeb codziennego życia.
Stąd dziś w pałacu wyrastają domy z różnych epok i różnej kubatury, a także sklepy - od butików po warzywniaki. i hotele jak ten, w którym śpałam opierając głowę o autentyczny, kamienny mur, ale myjąc się w nowoczesnej łazience. W świetnym thrillerze „Wyjazd na weekend” („The weekend Away”) na Netfliksie główna bohaterka Beth ucieka policji przez labirynt pomieszczeń pałacu Dioklecjana. Wielominutowa sekwencja pogoni pokazuje wszystkie najciekawsze jego zakamarki i punkty widokowe. Na amatorów filmów rysunkowych czeka atrakcja turystyczna „Diocletian’s dream” przybliżająca w formie VR czas budowy i ostatnich lat życia cesarza w pałacu po jego abdykacji. W obrębie pałacowych murów jest też pełne oryginalnych przedmiotów z filmu Muzeum Gry o tron, który był i tutaj kręcony. Mnie trochę rozczarowało, ale być może dlatego, że seriale fantasy zazwyczaj mnie nie pociągają. Również figury woskowe i same artefakty raziły niską jakością wykonania. Znacznie ciekawsze moim zdaniem jest skonfrontowanie produkcji z realiami planu filmowego, czyli spacer po pałacu, który może zająć nawet kilka godzin Zdjęcie rzeźby Dioklecjana:Wikipedia .
A zapoczątkowana została serią edyktów z 303 r. zabraniających poddanym praktyk chrześcijańskich. Aktem wstępnym do "Wielkiego Prześladowania" było zniszczenie 23 lutego 303 r. przez żołnierzy cesarskich kościoła w Nikomedii (dzisiejszy Izmit). W czasach rzymskich to miasto w Azji Mniejszej było stolicą prowincji Bitynia, a przez pewien okres swoją rezydencję mieli tu także cesarze rzymscy, w tym Dioklecjan. Dosłownie dzień później kolejnym edyktem nakazano burzenie kościołów i spalenie świętych ksiąg oraz pozbawienie stanowisk chrześcijan sprawujących urzędy publiczne.
Były to sankcje niespotykane w dotychczasowym ustawodawstwie rzymskim. Kolejne, brutalne przepisy nakazywały uwięzienie kapłanów chrześcijańskich. Co prawda pod koniec roku wydano jeszcze trzeci edykt pozwalający uwolnić zatrzymanych, ale jednocześnie poddać torturom "opozycjonistów".
I pomyśleć, że zaledwie 10 lat potem Konstantyn Wielki swoim Edyktem Mediolańskim zakończy prześladowania chrześcijan w Cesarstwie Rzymskim, wprowadzając wolność religijną dla wszystkich obywateli. A jeszcze wcześniej, bo w 311 roku, cesarz Galerian, początkowo również walczący z chrześcijanami wydał edykt tolerancyjny przyznając chrześcijanom wolność wyznania i pozwalając odbudować kościoły. Współcześni historycy sugerują, że zmiana stanowiska była wynikiem raka odbytu cesarza, który chorobę postrzegał jako gniew bogów. Tak potworna, nakręcająca się spirala okrucieństwa wynikała z konserwatyzmu i tradycjonalizmu Dioklecjana, człowieka ze społecznych dołów, syna wyzwoleńca, który niezwykłą kawierę wojskową zawdzięczął tylko swojemu uporowi i talentom militarnym. To one doprowadziły go na szczyt władzy. Dioklecjan w chrześcijanach widział zagrożenie dla pax deorum , starych bogów gwarantujących stabilność porządku politycznego. Po abdykacji - co też było aktem dotąd niespotykanym, bo dotąd nikt wcześniej nie oddał władzy, Dioklecjan osiadł właśnie w Splicie. I zbudował swój wyjątkowy pałac dziś mieszczący w sobie całą, historyczną część miasta. O tym pałacu w Splicie piszę w najnowszym National Geographic Traveler - koniecznie pobiegnijcie do Empiku! Zanim sami wyruszycie moim tropem sugeruję, abyście przyjechali do Splitu po zachodzie słońca, gdyż wrażenia są niesamowite. Noc kryje sklepowe witryny, a punktowe światła wydobywają z ciemności arkadową galerię frontonu pałacu z loggiami górującą nad Rivą, najsłynniejszą promenadą w Splicie. O tej porze nie widać, że okna są nieme, a mur ma ubytki. Po zmroku można odkrywać tę niezwykłą budowlę wpisaną słusznie na listę UNESCO, miasto w pałacu na olbrzymiej powierzchni 38 tys. mkw przedzielone na krzyż głównymi ulicami cardo i decumanus (jak wszystkie rzymskie miasta) z oddzielną częścią dla żołnierzy i tą cesarską z widokiem na morze.
Po autentycznych schodach schodzi się do najlepiej zachowanych podziemi. Potężne kolumny dźwigają stropy westybulu. Ściany wzniesione są z lokalnego wapienia, a wśród nich, po opłaceniu biletu wstępu do osobnej sekcji – można podziwiać fragmenty granitowych lwów i sfinksów (jeden w całości zachował się w Perystylu). Pamiętam, jak poprzedniej nocy szukałam swojego hotelu. Nawigacja zwariowała. Nagle jakieś schody w lewo wyprowadziły mnie na powierzchnię i oto znalazłam się w uliczce, gdzie z jednej strony biegł mur współczesnego hotelu, naprzeciwko wyrastał fragment jakiejś budowli średniowiecznej, a po lewej znajdował się tył pałacowej fasady. Namacalny przykład tego, jak kolejne wieki dokonywały budowlanej inwazji w tkankę oryginalnego pałacu fragmentami go niszcząc, rozbudowując, dobudowując, adaptując do potrzeb codziennego życia.
Stąd dziś w pałacu wyrastają domy z różnych epok i różnej kubatury, a także sklepy - od butików po warzywniaki. i hotele jak ten, w którym śpałam opierając głowę o autentyczny, kamienny mur, ale myjąc się w nowoczesnej łazience. W świetnym thrillerze „Wyjazd na weekend” („The weekend Away”) na Netfliksie główna bohaterka Beth ucieka policji przez labirynt pomieszczeń pałacu Dioklecjana. Wielominutowa sekwencja pogoni pokazuje wszystkie najciekawsze jego zakamarki i punkty widokowe. Na amatorów filmów rysunkowych czeka atrakcja turystyczna „Diocletian’s dream” przybliżająca w formie VR czas budowy i ostatnich lat życia cesarza w pałacu po jego abdykacji. W obrębie pałacowych murów jest też pełne oryginalnych przedmiotów z filmu Muzeum Gry o tron, który był i tutaj kręcony. Mnie trochę rozczarowało, ale być może dlatego, że seriale fantasy zazwyczaj mnie nie pociągają. Również figury woskowe i same artefakty raziły niską jakością wykonania. Znacznie ciekawsze moim zdaniem jest skonfrontowanie produkcji z realiami planu filmowego, czyli spacer po pałacu, który może zająć nawet kilka godzin Zdjęcie rzeźby Dioklecjana:Wikipedia .



















0 komentarze