Pomysł na wakacje: Gdzie miody degustuje się jak wino

23:57

Wakacje już bliziutko. Czas zatem, abym na moim podróżniczym blogu przeszła ad rem, czyli do podróży właśnie. Pokażę, jak już obiecywałam w poście wstępnym, wyjątkowe miejsca we Włoszech, które wszak przemierzam wzdłuż i wszerz już od 30 lat (kawał czasu, nieprawdaż?). Pojawiać się też będą, na bieżąco, propozycje z innych krajów. Na przykład w lipcu z brytyjskiej stolicy, do której się wybieram. Naturalnie sporo o moich podróżach można już poczytać w zakładce pod tą nazwą, ale tam znajdują się dłuższe teksty. Dosyć jednak tych wprowadzeń. Jedziemy do włoskiego Trentino, kojarzonego przez Polaków głównie ze świetnymi trasami do szusowania w Dolomitach. Góry jednak omijamy tym razem wielkim łukiem...
Mieli Thun to niewielki zakładzik w  dolinie Val di Non, słynącej z produkcji jabłek i średniowiecznych zamczysk na zielonych wzgórzach . Położony jest, jakże by inaczej, u stóp jednego z nich, Castel Thun, w którym przez, bagatela, 700 lat utrzymał się jeden ród - Thunów. Ostatni - książę Zdenko Franz Thun Hohenstein rezydował na włościach do 1982 roku! Nota bene Thunowie byli tak potężni, że ongiś władali czwartą częścią dzisiejszego Trydentu...


Wróćmy jednak do samego zakładu Mieli Thun. Prowadzony jest silną ręką przez charyzmatycznego pszczelarza Andreę Paternostera (w tłumaczeniu: Ojczenaszka) i jego młody, równie zafascynowany życiem tych pracowitych owadów, zespół.  Prezentacja miodów, na którą można się wcześniej umówić via internet, przypomina degustację win.


Substancję rozprowadza się po brzegach kieliszka, wącha, a dopiero potem próbuje – zapewniam, że wrażenia są niezapomniane. Dla przykładu wąchając miód z dzikiej marchwi poczujemy słodkawy zapach żywicy, migdałów, kokos, cukierek – krówkę, smakiem zaś kojarzy się nieco z ciepłym mlekiem z miodem i masłem (ma podobną konsystencję), który na końcu przechodzi nieoczekiwanie w gorzki migdał i seler.




Firma opracowała własny słownik miodów – Miodochromię, wyprodukowany w formie wachlarza przewodnik po miodowych smakach. W opisie każdego produktu podane są informacje: z jakiej rośliny pochodzi, charakterystyczna kolorystyka, wrażenia smakowe, zapachowe oraz kulinarne propozycje łączenia, np wspomniany miód z marchwi doskonały jest w połączeniu z pieprzem i słodkimi przyprawami do smarowania piersi indyczej przed pieczeniem! W ofercie ma 23 miody o różnych smakach i konsystencji, w tym jednosmakowe marki Quintessenza. Firma posiada własne ule, które „objeżdżają” kraj w poszukiwaniu najlepszych miejsc do zbierania nektaru. Podaję adres i zachęcam! Ja przywiozłam do Polski 24 słoiki tego specjału ryzykując opłatę za nadbagaż na lotnisku. Było warto.  www.mielithun.it

A dla warszawiaków mam również miodową niespodziankę. Czy ktoś z Państwa odbył podróż na dach hotelu Hyatt Regency Warsaw (ul. Belwederska 23)? Znajduje się tam bowiem mini-pasieka, licząca dwa ule. Ponieważ pszczoły czerpią nektar z pobliskiego parku, produkowany na miejscu miód akacjowo-lipowy nazwano Hyatt Łazienki Gold. Można go skosztować i kupić :) 


Zobacz również:

0 komentarze